Niespodzianka na start kolejki, przełamanie Nice

Piłkarze Nice
Piłkarze Nice Pressfocus

Bardzo dobre spotkanie obejrzeliśmy na inaugurację zmagań w 27. kolejce Ligue 1. W pierwszej połowie starcia Stade Rennais kontra OGC Nice zobaczyliśmy po jednym golu dla każdej ze stron, ale był apetyt na więcej. Został on częściowo zaspokojony przez gości, którzy wygrali 2:1 i przerwali serię trzech porażek z rzędu.

Start 27 kolejki Ligue 1 zaplanowano na Roazhon Park, gdzie Stade Rennais mierzyło się z OGC Nice. Za faworyt uznawano gospodarzy, którzy mieli w tabeli dziewięć punktów więcej. Oba zespoły prezentowały się jednak ostatnio poniżej oczekiwać, wiec wszystko mogło się wydarzyć.

Zaskakujący obrót spraw

Od początku spotkania częściej przy piłce oglądaliśmy piłkarzy Stade Rennais, którzy w dziewiątej minucie mogli objąć prowadzenie. Wówczas Steven N’Zonzi odebrał piłkę i uderzył w środek bramki, ale Walter Benitez obronił na raty i oddali zagrożenie.

Goście cofnęli się i nie byli specjalnie widoczni. Tym bardziej zaskakuje fakt, że w 19. minucie objęli prowadzenie. Hichem Boudaoui został sfaulowany przez Damiena Da Silvę i sędzia wskazał na wapno. Do piłki podszedł Amine Gouiri, który uderzył w lewy dolny róg bramki. Alfred Gomis wyczuł jego intencje, rzucił się we właściwą stronę i miał nawet futbolówkę na rękach. Ostatecznie nie zdołał jednak uchronić swojego zespołu przed utratą gola.

Gol dodał zespołowi z Lazurowego Wybrzeża energii i to właśnie on był bliżej podwyższenia prowadzenia, niż gospodarze doprowadzenia do wyrównania. OGC Nice należy zdecydowanie pochwalić za płynność gry i przegląda pola oraz stosowanie prostych, ale skutecznych środków.

Za błędy trzeba płacić

Stade Rennais długimi fragmentami miało problem w powstrzymaniem rywala w ataku oraz dłuższą obecnością na połowie przeciwnika. W grze podopiecznych Juliena Stephana brakowało agresywnego odbioru, wysokiego pressingu oraz asekuracji, co umożliwiało przeciwnikowi wykorzystanie dobitek.

Goście wyglądali bardzo przyzwoicie w ofensywie, ale popełniali liczne błędy w defensywie, co w końcu skutkowało utratą gola. William Saliba stracił futbolówkę, którą przechwycił Martin Terrier. 23-latek zbliżył się do pola karnego rywala i uderzył znakomicie w prawy górny róg bramki. Benitez nie miał szansy na udaną interwencję. Do przerwy był remis 1:1.

Powtórka z rozrywki

Druga połowa rozpoczęła się bardzo podobnie, jak w pierwsza. Inicjatywę przejęli gracze Stade Rennais i wydawało się, że kwestią czasu jest aż obejmą prowadzenie. Stało się jednak odwrotnie, ponieważ w 58. minucie Gouiri dośrodkował kapitalnie z rzut wolnego wprost do Flaviusa Daniliuca. Austriak zgubił krycie i uderzył świetnie piłkę głową w lewy dolny róg bramki. Futbolówka wpadła jeszcze w kozioł i znalazła się w siatce.

Wraz z upływem czasu gospodarze powiększali przewagę w posiadaniu piłki, ale to nie wpływało na zmianę rezultatu. Stade Rennais miało bowiem problem z finalizacją akcji, co sprawiło, że piłkarze z Nicei przerwali serię trzech porażek z rzędu i wygrali 2:1.

Komentarze