Milik nie pomógł Marsylii. Olimpijczycy bezradni na terenie Lille

Arkadiusz Milik
Arkadiusz Milik Pressfocus

Wieczorem w niedzielę obejrzeliśmy również interesujące spotkanie w ramach 9. kolejki Ligue 1. Na Pierre-Mauroy, Lille rywalizowało z Olympique Marsylią. Arkadiusz Milik wszedł na boisko tuż po przerwie, ale nie był w stanie wystarczająco pomóc swojej drużynie. Spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem gospodarzy 2:0 (1:0).

Mecz walki do przerwy

Od początku rywalizacji oglądaliśmy sporo walki w środku pola. Obie drużyny prezentowały zupełnie inne style. Lille wolało skupić się na zadaniach defensywnych. Mastify szukały swoich szans w kontratakach lub stałych fragmentach gry. Z czasem Marsylia dłużej trzymała piłkę, więc warunki w tym starciu z początku dyktowali goście.

Wszystko zmieniło się tuż przed upływem drugiego kwadransa. Wówczas Jonathan David szczęśliwie wpisał się na listę strzelców. Zawodnik Lille dopadł odbitą futbolówkę i z bliska uderzył już do pustej bramki. Do przerwy Marsylia miała jeszcze kilka dobrych okazji. Pomimo wielu prób, wynik nie uległ później zmianie.

Trzy kwadranse Arka Milika

Wraz z rozpoczęciem drugiej połowy po boisku biegał Arkadiusz Milik. Dla Polaka był to pierwszy ligowy mecz od końcówki minionego sezonu. Snajper wyleczył uraz, więc dostał kolejną szansę na grę. Tym razem 27-latek nie pokazał niczego szczególnego. Co gorsza, cała drużyna Olimpijczyków nie była w stanie zaskoczyć rywala.

Lille czytało każdy ruch Olympique. Co ciekawe, to właśnie Mastify miały zdecydowanie lepsze okazje do zdobycia gola. Niewiele brakowało, aby Jonathan Ikone podwyższył prowadzenie w regulaminowym czasie gry. Na kilka chwil przed ostatnim gwizdkiem ostateczny rezultat ustalił Timothy Weah, który mocnym uderzeniem z kilku metrów, pokonał bezradnego Lopeza.

Komentarze