Neymar
Neymar fot. PressFocus

Kapitalny spektakl w Teatrze Marzeń! Pasjonująca sytuacja w grupie H

Za takie mecze, jak ten Manchesteru United z PSG, uwielbiamy Ligę Mistrzów. Goście prowadzili w pierwszej połowie 1:0, ale na 1:1 trafił Rashford. Po przerwie Czerwone Diabły miały mnóstwo okazji na zdobycie drugiego gola, ale były bardzo nieskuteczne. Paryżanie wykorzystali tę sytuację i ostatecznie triumfowali 3:1. Wobec tego przed ostatnią kolejką wciąż nie wiadomo, który klub awansuje do fazy pucharowej. Lipsk, PSG i Manchester United mają dziewięć punktów.

Czytaj dalej…

Hitem piątej kolejki Ligi Mistrzów było starcie europejskich potęg w Teatrze Marzeń. W składach znajdowali się zawodnicy klasy światowej, jak Bruno Fernandes, Neymar, czy Kylian Mbappe, więc mieliśmy prawo oczekiwać świetnego meczu. Manchester United, aby być pewnym awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów nie mógł tego wieczoru przegrać. Zadanie teoretycznie łatwe, ale nie jeżeli twoim przeciwnikiem jest PSG, które zapowiadało walkę o zwycięstwo.

Wymarzony początek

Paryżanie zgodnie z przewidywaniami od początku spotkania przejęli inicjatywę i zdecydowanie częściej utrzymywali się przy piłce. Sytuacja ta jakby odpowiadała gospodarzom, którzy pozwolili rywalom na taką grę. Manchester United wyraźnie nastawił się na kontratak, ale nie było do tego okazji.

W szóstej minucie Mbappe i Neymar przeprowadzili składną dwójkową akcję, która zakończyła się strzałem pierwszego z nich. Francuz uderzył na bramkę, ale obrońcy zdołali zablokować futbolówkę. Ta odbiła się rykoszetem i trafiła do Brazylijczyka. Neymar znalazł się w polu karnym i oddał strzał z pierwszej piłki w lewy róg bramki, który znalazł się w siatce.

Autor pierwszego gola był tego wieczoru bardzo aktywny i sprawiał obrońcom mnóstwo problemów. W siedemnastej minucie mógł drugi raz wpisać się na listę strzelców, gdy w polu karnym zdecydował się na uderzenie z przewrotki. David de Gea obronił jednak pewnie.

Mecz zaczyna się od nowa

Utrata gola nie wpłynęła znacząco na Czerwone Diabły, które wciąż grały zbyt wolno, czytelnie i bez elementu zaskoczenia. Spotkanie to mogło mieć spory wpływ na układ tabeli, więc emocje na murawie aż kipiały. Nie wszyscy potrafili nad nimi zapanować.

Gospodarze w 23. minucie mieli bardzo dużo szczęścia, ponieważ Fred zachował się niesportowo i zupełnie niepotrzebnie wykonał ewidentny ruch głową w kierunku Neymara. Sędzia Daniele Orsato oglądał tę sytuację na monitorze VAR pod kątem wykluczenia pomocnika Manchesteru United. Włoch uznał jednak, że żółta kartka będzie odpowiednią karą za to przewinienie.

Można było odnieść wrażenie, że sytuacja ta napędziła Czerwone Diabły do działania, gdyż wraz z upływem czasu prezentowały się lepiej, coraz częściej spychając PSG do defensywy. Okazję na gola wyrównującego miał w 26. minucie Scott McTominay, który oddał strzał głową w szesnastce. Piłka wpadła w kozioł i Keylor Navas nie miał najmniejszego problemu z jej złapaniem.

W 32. minucie na tablicy wyników widniał remis 1:1. Anthony Martial zszedł do środka i zza pola karnego oddał celny strzał w prawy róg bramki, ale dobrze interweniował Navas. Goalkeeper z Kostaryki był jednak bezradny chwilę później, gdy do odbitej piłki dobiegł Aaron Wan-Bissaka. Anglik zagrał do Marcusa Rashforda, który uderzył w prawy róg bramki, tor lotu piłki zmienił Danilo Pereira, co ostatecznie przesądziło o tym, że wpadła do siatki.

Rezultat ten dawał podopiecznym Ole Gunnara Solskjaera awans do fazy pucharowej, więc momentalnie cofnęli się do defensywy. PSG mogło odpowiedzieć błyskawicznie, bo po zaledwie dwóch minutach w polu karnym znalazł się Mabappe. Francuz chciał uderzyć w prawy górny róg bramki poza zasięgiem De Gei, ale dobrze futbolówkę zablokował Victor Lindelof i francuski zespół miał tylko rzut rożny. Do przerwy żadna drużyna nie strzeliła już gola.

Festiwal nieskuteczności

Pierwsza połowa tego meczu rozpoczęła się znakomicie dla PSG, ale trzy minuty po wznowieniu gry to United mogło i powinno wygrywać 2:1. Rashford zagrał w pole karne do Martiala, który miał dużo wolnego miejsca, ale uderzył daleko od prawego słupka. Chwilę później bardzo dobrą okazję zmarnował także Cavani. Urugwajczyk otrzymał podanie od Rashforda, ale z ostrego kąta nie trafił czysto w piłkę i przymierzył obok bramki.

Czerwone Diabły nastawiły się tego wieczoru na grę z kontrataku, choć miały niewiele okazji, ponieważ drużyna Thomasa Tuchela grała rozsądnie i odpowiedzialnie w obronie. Wraz z upływem czasu PSG musiało się bardziej otworzyć, co spowodowało błędy, które kilka razy prawie zakończyły się utratą gola na 1:2. W 57. minucie Martial ruszył z indywidualną akcją, a następnie zagrał do Cavaniego, który przymierzył jedynie w poprzeczkę. To nie był jednak koniec akcji, ponieważ Bruno Fernandes podał do Martiala, ale jego uderzenie zablokował świetnie Marquinhos.

Podwójna strata United

PSG przetrwało ostrzał zawodników gospodarzy, choć nie było to łatwe. Po pewnym czasie to zawodnicy Thomasa Tuchela ruszyli do ataku i spróbowali powalczyć o zwycięstwo. Wola walki i zaangażowanie dały pożądany rezultat w 69. minucie. Marco Veratti wstrzelił piłkę w pole karne, a tam do Marquinhosa odegrał ją Abdou Diallo. Brazylijski obrońca wślizgiem zdołał pokonać bramkarza, czym znacznie przybliżył swój zespół do wygranej. Sędzia zastanawiał się, czy był tam spalony, jednak ostatecznie wskazał na środek boiska.

Ledwie minutę później zdarzyło się to, co wydawało się nieuniknione. Fred ostro sfaulował rywala, za co otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Manchester United zgasł po utracie drugiego gola. Gospodarzom brakowało odpowiedniej determinacji, a bez tego trudno o zwycięstwo.

W pierwszej minucie doliczonego czasu PSG podwyższyło jeszcze prowadzenie na 3:1. Po świetnie przeprowadzonej akcji Rafinha zagrał do niepilnowanego Neymara, który z łatwością trafił do pustej siatki. Tym samym goście wygrali 3:1.

Komentarze