Jose Mournho
Jose Mournho fot. Grzegorz Wajda

LE: Tottenham przegrał w Belgii! Festiwal bramek w Linz

Właśnie zakończyły się mecze Ligi Europy w grupie J. Antwerp dosyć niespodziewanie pokonał Tottenham 1:0 (1:0), a LASK Linz wygrał z Ludogorets 4:3 (3:1). Liderem tej grupy po dzisiejszych spotkaniach jest drużyna z Belgii.

Czytaj dalej…

Antwerp – Tottenham

Jose Mourinho nie wystawił w tym meczu w pierwszej jedenastce Kane’a ani Sona. Postawił głównie na zawodników, którzy mecze oglądają z ławki. W pierwszej połowie spotkanie było wyrównane. Obie drużyny tworzyły podobną ilość sytuacji bramkowych, oddając przy tym bardzo mało strzałów celnych.

W 29. minucie piłkarze Antwerp sprawili niespodziankę i wyszli na prowadzenie. Wtedy to piłkę na rzecz Mbokaniego stracił jeden z zawodników Tottenhamu. Po przejęciu napastnik belgijskiego zespołu popędził na bramkę. Zdecydował się podać do Refaelova, a ten uderzeniem na pustą bramkę otworzył wynik meczu.

Na samym początku drugiej połowy Mourinho wprowadził Hojbjerga, Lamelą, Lucasa oraz Sona. Nie pomogli oni jednak w zdobyciu bramki wyrównującej, dlatego Portugalczyk po chwili wprowadził jeszcze Kane’a. Koguty tworzyły sobie sytuacje, ale żadna z nich nie zakończyła się celnym strzałem. W związku z tym finalny wynik spotkania to 1:0.

LASK – Ludogorets

Wynik tego meczu został otworzony bardzo szybko bo już w 2. minucie. Na prowadzenie wyszli wtedy gospodarze. Raguz podał wtedy do Balicia a ten zdecydował się na płaskie uderzenie zza pola karnego, które zakończyło się golem.

Chwilę potem gospodarze podwyższyli prowadzenie. W 12. minucie na listę strzelców wpisał się Gruber. Bardzo ładnie rzut rożny wykorzystali wtedy zawodnicy LASK. Po płaskim dośrodkowaniu piłkę przepuściło dwóch zawodników, a wspomniany już piłkarz uderzeniem na dłuższy słupek pokonał bramkarza.

Na bramkę kontaktową nie trzeba było długo czekać. W 15. minucie Ludogorets zdobył bramkę kontaktową. Otrzymał od Santany fantastyczne podanie i będąc w sytuacji sam na sam nie dał szans bramkorzowi.

W 35. minucie gospodarze podwyższyli prowadzenie. Ładną bramkę strzelił wtedy Raguz. Wykorzystał dośrodkowanie ze skrzydła od Andrade i strzałem z woleja umieścił piłkę w bramce.

W 56. minucie wydawało się, że gospodarze zapewnili sobie zwycięstwo. Bramkę samobójczą zdobył Verdon. Chcąc zablokować strzał zmienił kierunek lotu piłki, wprowadzając swojego bramkarza w zakłopotanie.

W 67. minucie kibice znowu mieli okazję zobaczyć w akcji duet Santana – Manu. Ten pierwszy ponownie tak podał piłkę do Holendra, że znalazł się w sytuacji sam na sam. Elvis pewnie pokonał bramkarza i dał jeszcze cień nadziei swojemu zespołowi.

W 74. minucie Grgic zablokował ręką strzał kierowany do pustej bramki, dlatego z powodu otrzymania drugiej żółtej kartki opuścił boisko. Do jedenastki podszedł Manu, który zamienił ją na bramkę. Holender skompletował hat tricka i ustalił wynik meczu na 4:3.

Komentarze