Nienawidzą się tak bardzo, że wolą pomóc Niemcom

Rangers w Europa League
PressFocus Na zdjęciu: Rangers w Europa League

Trener Celticu, John Kennedy miał odbyć długą rozmowę ze sztabem szkoleniowym RB Lipsk i doradzać mu, jak pokonać Rangers. W przypadku tych szkockich klubów solidarność narodowa nie istnieje. Zdecydowana większość kibiców Celticu będzie ściskać w czwartek kciuki za Niemców. Byle tylko w finale nie znalazł się zespół, którego nienawidzą.

  • Nie wszyscy w Szkocji kibicują Rangers, którzy dotarli do półfinału Europa League. W czwartek The Gers zagrają rewanż z RB Lipsk.
  • Bliżej awansu do finału są Niemcy, którzy wygrali pierwszy mecz 1:0. Zaliczka ta nie musi okazać się jednak wystarczająca.
  • Jeden z trenerów Celticu, John Kennedy pomaga Niemcom w wygraniu tego dwumeczu.

Woleli pomóc rywalowi

Możemy jedynie gdybać jak w podobnym przypadku zachowaliby się kibice w Polsce. Czy wszyscy fani, niezależnie od sympatii klubowych, ściskaliby kciuki za Legię/Lecha/Rakowa Częstochowa (wybrać wedle uznania) w półfinale europejskiego pucharu? Wydaje się, że odpowiedź mogłaby być twierdząca. Pamiętamy przecież, że gdy warszawiacy grali przed paroma sezonami w fazie grupowej Ligi Mistrzów, kibicowała im większość naszych rodaków.

Zupełnie inaczej wygląda to w Szkocji. Kibiców Celticu i Rangers dzieli tak naprawdę wszystko. Konflikt ten ma podłoże dużo głębsze, zahaczające nie tylko o sport, ale też o politykę, narodowość i religię. Nic więc dziwnego, że kibice Celticu (i na odwrót) na ogół nie ściskają kciuków za rywala zza między w europejskich pucharach. W błędzie są jednak ci, którzy sądzą, że w konflikt ten nie angażują się trenerzy czy działacze obu klubów.

Był luty 2015 roku i Celtic przygotowywał się do dwumeczu w Europa League przeciwko Interowi. Pomocną rękę do Włochów wyciągnęli wówczas właśnie Rangers, oferując im pełny dostęp do swojej bazy treningowej. Dziennikarze Daily Record donosi także, że na tym się nie skończyło. Trenerzy Interu mieli dostać kasety wideo z rozpracowaną taktyką samego Celticu. Nie był to zresztą przypadek odosobniony, bo działacze z Ibrox Park pomagali też innym drużynom, jak chociażby duńskiemu Midtjylland, który grał przeciwko The Bhoys o awans do Ligi Mistrzów.

W tym sezonie swoje pięć minut w europejskich pucharach mają Rangers. Aktualni mistrzowie Szkocji są o krok od gry w finale Europa League. By tak się stało muszą wyeliminować RB Lipsk. W pierwszym meczu w Niemczech gospodarze wygrali 1:0, ale kwestia awansu jest sprawą otwartą. Zwłaszcza, że do rewanżu dojdzie ma wypełnionym do ostatniego miejsca Ibrox Park. Nadzieje Szkotów są tym większe, że kilka tygodni temu potrafili pokonać i wyeliminować innego rywala z Bundesligi, czyli Borussię Dortmund.

Koalicja szkocko-niemiecka

Okazuje się jednak, że plany Rangers pokrzyżować może… szkocko-niemiecka koalicja. Trener RB Lipsk, Andreas Hinkel był przed laty defensorem Celticu. Od kilku dni pozostaje na łączach ze swoim dawnym kolegą i szkoleniowcem The Bhoys, Johnem Kennedym. Jak donosi Bild, Niemcy dostali mnóstwo materiałów na temat Rangers, co w znacznym stopniu ułatwiło im rozpracowanie tego przeciwnika.

John to mój dawny dobry kolega z boiska i cieszę się, że nadal mamy ze sobą kontakt. Nie mogłem nie wykorzystać takiej okazji, więc przygotowując się do tego meczu oczywiście się ze sobą zdzwoniliśmy. Po prosiłem go o pomoc i nie odmówił – przyznał w wywiadzie Andreas Hinkel.

Celtic jest o krok od zdobycia mistrzostwa Szkocji, bo na trzy kolejki przed końcem sezonu ma aż sześć punktów przewagi nad Rangers. Zagra dzięki temu w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Gdyby jednak The Gers wygrali rozgrywki Europa League, też z automatu do europejskiej elity by awansowali. Wówczas Celtic musiałby podzielić się z nimi pieniędzmi pochodzących z praw telewizyjnych.

Szkoci pną się w rankingu UEFA

Z drugiej jednak strony sukces Rangers w pucharach to więcej punktów dla Szkocji do rankingu UEFA. Oba kluby – choć nie darzą się sympatią – wspólnie zapracowały na doskonały wynik. Szkocja zajmuje obecnie wysokie dziewiąte miejsce w rankingu, choć jeszcze dekadę temu znajdowała się na 25. lokacie – za plecami polskiej Ekstraklasy. Pozycja w pierwszej dziesiątce oznacza, że mistrz kraju zagra w przyszłym sezonie z automatu w fazie grupowej LM, a wicemistrz w 3. rundzie eliminacji. To sytuacja, o której my, Polacy, moglibyśmy tylko pomarzyć.

W ostatnich dwóch dekadach szkockie kluby docierały dwukrotnie do finałów europejskich pucharów. W 2003 roku Celtic mierzył się w Sevilli z FC Porto. Drużyna Jose Mourinho wygrała po dogrywce, a rok później triumfowała już w Lidze Mistrzów. W 2008 roku – także w finale Pucharu UEFA – zagrali natomiast Rangers. Po jednostronnym meczu ulegli rosyjskiemu Zenitowi (0:2). Do trzech razy sztuka? Jeśli ograją RB Lipsk w decydującym starciu zagrają z Eintrachtem Frankfurt lub West Hamem United.

Czytaj także: Wielkie marzenie Liverpoolu. Mogą przejść do historii

Komentarze