LE: Roberto Soldado uratował Granadę z opałów

Roberto Soldado
Roberto Soldado Pressfocus

Rewanż pomiędzy Molde i Granadą trzymał w napięciu już od pierwszej połowy. Zespół z Andaluzji przyleciał do Szwecji z dwubramkową przewagą. Tymczasem na Puskas Arenie, gospodarze ruszyli do odrabiania strat. Co więcej, Niebiesko-biali szczęśliwie objęli prowadzenie przed przerwą, przez co na brak emocji nie mogliśmy narzekać. W drugiej połowie całe show skradł Roberto Soldado. Hiszpański napastnik zaraz po wejściu na boisko strzelił gola wyrównującego. W końcówce wynik uległ jeszcze zmianie i ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 2:1 (1:0).

Wielkie emocje do przerwy

Oba zespoły zaprezentowały dobrą grę do przerwy. Żadna ze stron nie miała problemów z konstruowaniem akcji ofensywnych. Molde szukało swoich szans w kontratakach i trzeba przyznać, że było w tym na prawdę groźne. Gospodarze twardo stąpali po ziemi, co sprawiło niemały kłopot piłkarzom Martineza. Dobrze zorganizowana defensywa przeciwnika utrudniała życie napastnikom z Andaluzji. W dodatku znakomicie między słupkami spisywał się Linde. Niespodziewanie futbolówka wpadła do siatki po półgodzinie rywalizacji. Niebiesko-biali szczęśliwie wyszli na prowadzenie, dzięki bramce samobójczej Jesusa Vallejo. Hiszpański stoper w próbie wybicia piłki popełnił błąd, który kosztował jego drużynę sporo nerwów w dalszej części spotkania.

Roberto Soldado wszedł i od razu dopełnił formalności

Od początku drugiej połowy byliśmy świadkami niesamowitej pogoni Molde. Co chwilę bramka Granady była bombardowana przez gospodarzy. Wyłącznie dobra postawa Silvy uniemożliwiła zmianę rezultatu, co odpłaciło się w końcówce. Po wielu próbach wynik wciąż nie ulegał zmianie. Były momenty, że Niebiesko-biali mieli czego żałować. Chwilę po efektownym rajdzie Fofany, oblicze tego widowiska odmienił Roberto Soldado. Doświadczony napastnik wszedł na murawę i wystarczyło mu niecałe 10 minut, aby wpisać się na listę strzelców. Hiszpan zamykał akcję zapoczątkowaną przez Herrerę, trafiając do siatki głową pod samą poprzeczkę. Od tego momentu Molde straciło na jakości, ale zakończyło dwumecz z podniesioną głową. W samej końcówce straty do minimum zniwelował Eirik Hestad, który pewnie zamienił jedenastkę na gola.

Komentarze