Christoph Baumgartner
Christoph Baumgartner fot. PressFocus

LE: Hoffenheim pewne awansu, Gent za burtą

Zakończyły się mecze Ligi Europy w grupie L. Slovan Liberec przegrał z Hoffenheim 0:2 (0:0), a Gent musiał uznać wyższość Crveny Zvezdy 0:2 (0:1). Pewnymi awansu do fazy pucharowej mogą być już zawodnicy niemieckiego klubu. Bardzo bliskim tej sztuki jest klub z Serbii, któremu tylko cud może pokrzyżować szyki.

Czytaj dalej…

Slovan Liberec – TSG 1899 Hoffenheim

Pierwszą połowę zdominował zespół gości. Zawodnicy Hoffenheim wypracowywali sobie kilka okazji, neutralizującym przy tym skutecznie zapędy ofensywne rywali. W 30. minucie niemiecka drużyna była blisko objęcia prowadzenia, ale strzał Christopha Baumgartnera trafił w prawy słupek. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę spotkania dobrą interwencją popisał się Filip Nguyen, który powstrzymał główkującego Joao Klaussa.

W drugiej połowie mecz układał się bardzo podobnie jak w pierwszej, dlatego nie zwiastowało to zbyt wielu bramek. Goście dopiero w 77. minucie znaleźli sposób na pokonanie defensywy rywali. Przy niezbyt udanym strzale Baumgartnera nie popisał się bramkarz Slovan, który wpuścił piłkę do bramki.

W 88. minucie arbiter przyznał Wieśniakom rzut karny. Do jedenastki podszedł niezwykle bramkostrzelny w tym sezonie Kramaric, który pewnie zdobył bramkę i ustalił wynik spotkania na 0:2. Taki rezultat zagwarantował Hoffenheim awans do fazy grupowej Ligi Europy.

Gent – Crvena Zvezda

Wielu ekspertów przed meczem spodziewało się zwycięstwa gospodarzy. Wprawdzie byli lepszą drużyną, ale nie potrafili tego przełożyć na wynik. Goście wyszli na prowadzenie już w 2. minucie. Piłkę z rzutu rożnego zagrał przed pole karne El Fardou Ben. Petrovic przyjął futbolówkę i zdecydował się na uderzenie z dystansu, które zakończyło się bardzo ładnym golem.

Gent od tej pory goniło wynik, Gospodarzom stwarzanie akcji wychodziło dobrze, ale wielokrotnie zawodziło wykończenie, przez co do przerwy przegrywali 0:1.

W drugiej połowie gospodarze ponownie rzucili się do ataku. Stwarzali sobie znacznie więcej sytuacji niż rywale, ale wciąż brakowało im skuteczności. W 58. minucie ofensywa Crveny ponownie pokazała, jak należy wykańczać akcje. Goście ponownie wykorzystali stały fragment gry. Piłkę z rzutu rożnego dośrodkował El Fadou Ben, a bramkę głową zdobył Milunovic.

Crvena Zvezda dzięki temu zwycięstwu ma ogromne szanse na awans do fazy pucharowej Ligi Europy i tylko cud sprawiłby, że Serbowie zajęliby 3. miejsce w grupie.

Komentarze