Jordan Veretout
Jordan Veretout fot. PressFocus

LE: Rezerwowy bohaterem, awans na wyciągniecie ręki

Piłkarze Romy wygrali trzecie spotkanie w fazie grupowej Ligi Europy. Tym razem Rzymianie pokonali na wyjeździe 2:0 Cluj. Dzięki temu klub ze stolicy Włoch potrzebuje już tylko punktu, aby awansować do kolejnej rundy rozgrywek. Trzy oczka w starciu z CSKA zdobyło także Young Boys Berno.

Czytaj dalej…

CFR Cluj – AS Roma

W czwartek rozgrywano pierwsze mecze rewanżowe w fazie grupowej Ligi Europy. Jednym z nich było starcie Cluj kontra Roma. Giallorossi radzili sobie w tym sezonie bardzo dobrze, więc uważano ich za zdecydowanych faworytów.

Paulo Fonseca miał przed spotkaniem spory dylemat, jak zestawić linię obrony, ponieważ trzech obrońców wciąż miało pozytywny test na koronawirusa. Ponadto na ławce rezerwowych usiedli zawodnicy odpowiedzialni za kreowanie okazji bramkowych, jak Edin Dzeko, Pedro, czy Henrikh Mkhitaryan. Z pewnością wpłynęło to na grę Giallorossich. Nie prezentowali się oni jednak źle. Mieli zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki oraz trzykrotnie próbowali pokonać bramkarza rywali. Brakowało błysku, dokładności przy ostatnim podaniu, które dałoby prowadzenie. Cluj nie pokazało bowiem nic szczególnego. Dlatego gospodarze mogli być zadowoleni z rezultatu 0:0 do przerwy.

Szkoleniowiec Rzymian chciał pobudzić swój zespół i od początku drugiej połowy grał Jordan Veretout. Już cztery minuty po wejściu na boisko, Francuz przyczynił się mocno do tego, że goście prowadzili 1:0. Pomocnik Romy wykonywał rzut wolny z około trzydziestu metrów i zagrał na pole karne. Piłka odbiła się niefortunnie od Gabriela Debeljuha, który skierował ją do własnej siatki.

W 66. minucie wprowadzony z ławki rezerwowych Mkhitaryan ruszył z indywidualną akcją, ale został zatrzymany w polu karnym niezgodnie z przepisami. Sędzia Harald Lechner wskazał na wapno, a do piłki podszedł Veretout. Francuski pomocnik uderzył pewnie w prawy róg bramki.

Cluj próbowało strzelić chociaż gola honorowego, ale nie potrafiło wykończyć żadnej sytuacji. Roma nie zagrała wybitnego meczu, ale punkty przyznaje się przecież za wynik, a nie styl. Ostatecznie Giallorossi triumfowali 2:0.

CSKA Sofia – BSC Young Boys Berno

Wcześniej odbyło się bułgarsko-szwajcarskie starcie na stadionie w Sofii. Większe szanse na zwycięstwo dawano drużynie Young Boys, która miała ambicje, aby zająć jedno z dwóch pierwszych miejsc w tabeli.

Piłkarze ze Szwajcarii od początku meczu starali się przejąć inicjatywę i zaznaczyć, że to oni będą dominować. Tak się rzeczywiści stało, a CSKA nie miało żadnego pomysłu, jak się temu przeciwstawić. W grze gości widać było jakość i chęć odniesienia zwycięstwa.

W 34. minucie Young Boys objęło prowadzenie, gdy Silvan Hefti zagrał do Jean Pierra Nsame, który wykończył akcję. Kameruński napastnik pokonał bramkarza niskim strzałem w sam środek bramki. Na przerwę goście schodzili wygrywając 1:0.

Pierwsza połowa w tym meczu była jednostronna. W drugiej CSKA próbowało to zmienić, ale tylko na staraniach się skończyło. Gospodarze najlepszą okazję stworzyli w 64. minucie, gdy z rzutu wolnego uderzył Stefano Beltrame. Strzał Włocha w lewy dolny bramki był dobry, ale nie na tyle, żeby pokonać dobrze interweniującego Davida von Ballmoosa.

Young Boys nie narzuciło do przerwie już tak intensywnego tempa. Gracze szwajcarskiego zespołu oddali sześć strzałów na bramkę rywali, ale tylko jeden z nich był celny. Ostatecznie wynik meczu już się nie zmienił i goście wygrali 1:0. Dzięki temu mają na koncie siedem punktów.

Komentarze