Królewscy wracają na właściwe tory, a Barca nie może doczekać się Lewego

Thibaut Courtois
PressFocus Na zdjęciu: Thibaut Courtois

Realu Madryt nie można lekceważyć – te słowa to już wytarty slogan. Ale fakt, Królewscy po krótkim okresie marazmu zdają się wracać na odpowiednie tory i wciąż chuchają w kark liderującej Barcelonie. Ta, jak często w tym sezonie, nie zachwyciła, ale zgarnęła trzy punkty.

  • Real Madryt w nowym roku nie błyszczał formą. Odpadł z Superpucharu Hiszpanii, a w lidze przegrał z Villarrealem
  • Był blisko również pucharowej porażki z Żółtą Łodzią Podwodną, ale dokonał remontady
  • Królewscy w weekend bardziej przypominali już samych siebie i wciąż naciskają na liderującą Barcelonę

Nie skreśla się Realu przed ostatnim gwizdkiem

Real Madryt w ostatnich tygodniach znajdował się w kiepskim momencie. Porażka w superpucharowym Klasyku, utrata punktów z Villarrealem, obniżka formy podstawowych graczy – to nie mogło nastrajać kibiców pozytywnie.

Real to jednak Real; zdecydowanie najbardziej nieustępliwa i wierząca w siebie drużyna na świecie. W Pucharze Króla byli dosłownie o krok od kolejnej porażki z Żółtą Łodzią Podwodną. Do przerwy przegrywali 0:2, by po zmianie stron wywalczyć sobie awans, nie potrzebując do tego nawet dogrywki. To, co było niespodziewane, to fakt, iż impuls zespołowi dali rezerwowi. Fantastyczną zmianę zanotował Dani Ceballos, który maczał palce przy wszystkich trzech bramkach Los Blancos. Asystę dołożył też Marco Asensio, który na powrót jest łączony z przenosinami do Barcelony.

Pewność siebie przeniesiona na rozgrywki ligowe

Ten wspaniały powrót do żywych przeniósł się na poletko La Ligi. Rywalem Realu był nie byle kto. Athletic na początku sezonu celował w awans do Ligi Mistrzów. Dziś można te pragnienia schować między bajki, ale wyjazd na nowe San Mames to zawsze wielkie wyzwanie dla przyjezdnych – kimkolwiek by nie byli.

I być może Królewscy nie zachwycili na przestrzeni całego spotkania, ale ileż takich meczów oglądaliśmy podczas ich niedawnego pochodu po mistrzostwo kraju? Potrzebowali momentów, dwóch pięknych goli w wykonaniu Benzemy (o nim więcej w sekcji golazo kolejki) i Toniego Kroosa, a także znów spektakularnego Thibaut Courtois. Inaki Williams po ostatnim gwizdku grzmiał, że wynik 0:2 jest niesprawiedliwy. I może nawet ma rację. Cóż jednak z tego, skoro Baskowie nie potrafili wykorzystać ani jednej z kilku szans, a sam Inaki nie potrafił utrzymać się w linii w kluczowej sytuacji? Real – z wciąż irytującymi Fede Valverde a nawet Viniciusem – utrzymują tempo. Po otrzymanych niedawno ciosach już wstali, otrzepali się i ruszyli w dalszą drogę. Najważniejsze trofea wciąż są przecież w zasięgu ręki.

“Unocerismo” Barcelony odpowiedzią na brak Lewego?

FC Barcelona potrafi być w tym sezonie spektakularna i skuteczna. Miało to miejsce choćby w ostatnim Klasyku, ale fakty są takie, że w La Lidze ekipa Xaviego Hernandeza zwykle balansuje na cienkiej linie. 2:1 z Osasuną, remis w derbach, 1:0 z Atletico, a teraz i z Getafe. Blaugrana wygrywa minimalną różnicą bramek, a choć sama traci ich rekordowo mało, nie oznacza to, że stanowi defensywny monolit. Choćby w miniony weekend Pedri, który chwilę wcześniej strzelił jedynego gola, sprezentował futbolówkę Mayoralowi. Szczęściem dla 20-letniego pomocnika, w bramce wciąż stał odziany w czerwoną pelerynę Marc-Andre ter Stegen.

Nie sposób przeoczyć faktu, iż minimalizm Barcelony w La Lidze rozpoczął się wraz z czerwoną kartką dla Roberta Lewandowskiego. Polak ujrzał ją we wspomnianym starciu z Osasuną. Później zagrał, co prawda, z Espanyolem, ale towarzyszyły temu dziwne okoliczności. Sam napastnik szykował się już do obejrzenia spotkania z trybun, gdy sąd cywilny zawiesił wykonanie trzymeczowej kary. W efekcie Lewy zagrał słabo, Barcelona straciła punkty, a po kilku dniach okazało się, że… trzy spotkania absencji i tak 34-latka nie ominą. Dwa już za nim; pomimo braku największej gwiazdy ekipa zdołała pokonać Atletico i Getafe. Ale wszyscy fani z pewnością liczą już tylko na odhaczenie starcia z Gironą, by ponownie zobaczyć na ligowych boiskach Lewandowskiego. Z nim na boisku Duma Katalonii prezentuje się całkowicie inaczej.

Całość tekstu znajduje się na Primeradivision.pl. Tam wybrano dodatkowo Partidazo, evento, jugador oraz golazo minionej kolejki. Sprawdź aktualną tabelę La Liga.

Komentarze