Misiura nie rozumie decyzji arbitra. Wisła Płock skrzywdzona?
Wisła Płock była faworytem sobotniego starcia z Widzewem Łódź. Choć na papierze znacznie większy potencjał ma zespół gości, na przestrzeni całego sezonu mocno zawodził. Miał też za sobą dwie porażki na wiosnę, podczas gdy Nafciarze zdołali już ograć ekipę Rakowa Częstochowa.
Był to natomiast wreszcie niezły występ Widzewa. Wisła przegrała przed własną publicznością 0-2 – w pierwszej połowie rzut karny wykorzystał Sebastian Bergier, a w samej końcówce rywala dobił Emil Kornvig.
Na murawie Widzew był lepszą drużyną, ale mimo tego trener Mariusz Misiura uważa, że płocczanie mogli zakończyć ten mecz z choćby jednym punktem. Po jego zakończeniu był wzburzony decyzją sędziego, który nie podyktował rzutu karnego przy stanie 1-0 dla gości. Twierdzi, że jeden z jego zawodników był faulowany.
– Mam marzenia, moja fantastyczna drużyna też. A dziś miałem poczucie, że o te marzenia grać nie mogłem. Jeżeli jest w faul w polu karnym, to jest rzut karny niezależnie od tego, jaką ma się na sobie koszulkę. Chciałbym, żeby to było respektowane. Przy 1:0 sytuacja z Marcusem to stuprocentowy rzut karny. I nie mam nic więcej do powiedzenia – powiedział szkoleniowiec Wisły Płock na konferencji pomeczowej, cytowany przez „WP Sportowe Fakty”.
Oprócz tej sytuacji, sporą kontrowersją jest również „jedenastka” podyktowana dla Widzewa. Marcus Haglind-Sangre z bliskiej odległości został nabity na rękę w momencie, gdy nie miał świadomości, gdzie znajduje się piłka.









