Marco Reus
Marco Reus fot. Paweł Kot

Przełamanie Borussii Dortmund

Borussia Dortmund przełamała się w sobotę popołudniu po dwóch porażkach doznanych na przestrzeni kilku dni. Tym razem ekipa prowadzona przez Luciena Favre’a bez najmniejszych problemów ograła SC Freiburg 4:0 Cały mecz na ławce rezerwowych przesiedział Łukasz Piszczek.

Czytaj dalej…

Dortmundczycy przystępowali do tego spotkania po naprawdę nieudanym tygodniu. W ubiegły weekend przegrali 0:2 w Bundeslidze na boisku Augsburga. Kilka dni później w ramach meczu o Superpuchar Niemiec nie sprostali natomiast Bayernowi Monachium (2:3).

Wszyscy spodziewali się przełamania w meczu z niżej notowanym Freiburgiem i tak też się stało. Gospodarze wygrali i zachowali czyste konto.

Wynik w sobotnim pojedynku otwarty został w 31. minucie. Goście stracili piłkę w środku pola, a szybką kontrę przeprowadził Erling Haland. Podał on do Marco Reusa, a ten po wbiegnięciu w pole karne oddał płaski strzał przy słupku, z którym nie poradził sobie bramkarz rywali.

Freiburg mógł przegrać nawet wyżej

Gospodarze mieli kolejne sytuacje, a wynik w pierwszej połowie starali się podwyższyć Giovanni Reyna i Erling Haland. Czujny między słupkami bramki gości był jednak Florian Mueller, który w 38. minucie popisał się dwoma świetnymi interwencjami w tej samej akcji rywali.

Borussia podwyższyła wynik tuż po przerwie. Do siatki głową po wrzutce Giovanniego Reyny trafił wówczas Emre Can. Swojego gola szukał też Marco Reus, ale uderzał wysoko nad poprzeczką. Skuteczniejszy był Haland i to on w 66. minucie wykończył sytuację sam na sam z bramkarzem. Warto odnotować, że kolejną asystę zaliczył wówczas Reyna.

Dortmundczycy zdeklasowali niżej notowanego rywala. Freiburg opuszczał ostatecznie Signal Iduna Park z bagażem czterech goli. Wynik ustalony został w doliczonym czasie gry. Kontratak gospodarzy wykorzystał wówczas Felix Passlack.

Dzięki sobotniej wygranej Borussia Dortmund ma na swoim koncie sześć punktów w tabeli Bundesligi.

Komentarze