Marco Reus
Marco Reus fot. Paweł Kot

Borussia Dortmund utrzymała tempo! Wyścig o fotel lidera trwa

Równolegle do rywalizacji FC Koeln z Bayernem Monachium w ramach 6. kolejki Bundesligi, Arminia Bielefeld mierzyła się z Borussią Dortmund. Ekipa z Zagłębia Rury odniosła cenne zwycięstwo 2:0 (0:0), dzięki czemu dotrzymuje kroku Bawarczykom w walce o 1. miejsce w tabeli. Z kolei we Frankfurcie, Eintracht podzielił się punktami z Werderem Bremą 1:1 (0:0), natomiast Augsburg z Rafałem Gikiewiczem w bramce pokonał Mainz 3:1 (1:0).

Czytaj dalej…

Arminia Bielefeld – Borussia Dortmund

W spotkaniu na Schüco-Arenie gole padły dopiero po przerwie. Od samego początku warunki dyktowała ekipa z Dortmundu. Goście prezentowali wyższą jakość w ofensywie, a także z dużą łatwością kontrolowali przebieg gry. Zawodnicy Arminii nie mieli zbyt wiele do powiedzenia, przez co nastawili się na grę z kontry, głęboko broniąc dostępu do własnej bramki.

Na początku drugiej odsłony prowadzenie Borussii zapewnił Hummels. Doświadczony stoper zgubił krycie podczas rzutu rożnego i z bliskiej odległości trącił futbolówkę kolanem do bramki. W 71. minucie Hummels ponownie wyręczył kolegów z ofensywy. Tym razem Niemiec został w polu karnym po jednym z rzutów rożnych, dopadł do piłki w powietrzu po dośrodkowaniu Reusa, a po chwili pewnym uderzeniem pod poprzeczkę ustalił wynik końcowy.

Eintracht Frankfurt – Werder Brema

Rywalizacja we Frankfurcie była bardziej wyrównana. W pierwszej połowie Orły mogły objąć prowadzenie już w 34. minucie. Niestety arbiter po analizie VAR dopatrzył się spalonego i anulował trafienie Kamady.

Worek z bramkami rozwiązał się po przerwie. Mimo lepszej gry gospodarzy to Werder wyszedł na prowadzenie jako pierwszy. Zaraz po przerwie na listę strzelców wpisał się Sargent, pewnie kończąc składną akcję całego zespołu. 20-letni Amerykanin znalazł się sam na sam z bramkarzem i technicznym strzałem w kierunku bliższego słupka zmienił rezultat meczu. Odpowiedź Orłów nadeszła po kwadransie. Wynik spotkania ustalił Andre Silva. Portugalczyk zgubił krycie, będąc bardzo blisko bramki, tylko przystawił stopę do zagranej piłki przez Kamadę.

Augsburg – Mainz

W rywalizacji z polskim akcentem padło najwięcej bramek. Festiwal strzelecki rozpoczął Vargas (Augsburg) chwilę przed zejściem do szatni. Szwajcar z przewrotki skierował piłkę do siatki. Zawodnik gospodarzy skorzystał na zamieszaniu w polu karnym, oddając strzał do pustej bramki.

Piłkarze Mainz ruszyli do odrabiania strat zaraz po przerwie. Wyrównanie przyniosło trafienie Onisiwo, który odebrał futbolówkę przed polem karnym, a po chwili czubkiem buta wpakował ją do siatki przeciwnika.

Końcówka należała już tylko do kolegów Gikiewicza. Najpierw w 80. minucie Andrej Hahn technicznym uderzeniem ze skraju szesnastki dał ponowne prowadzenie swojej ekipie. Dodatkowo w doliczonym czasie gry mógł cieszyć się z kolejnej bramki, dzięki przytomnej postawie, był w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie, dostawił tylko stopę, zapewniając Augsburgowi komplet punktów.

Komentarze