Bezlitosne Źrebaki. Arminia blisko strefy spadkowej

Breel Embolo
Breel Embolo PressFocus

Borussia Moenchengladbach okazała się bezlitosna dla Arminii Bielefeld (5:0). Źrebaki po 18. minutach prowadziły już trzema bramkami, a później tylko kontrolowały przebieg meczu.

Borussia zamknęła mecz w 18 minut

Gospodarze nie czekali ani chwili, by zademonstrować swoją przewagę w zakresie kultury gry. Tego dnia piłkarze Borussia Moenchengladbach wyglądali, jakby wyprowadzali swoje akcje dwukrotnie szybciej od zawodników Arminii Bielefeld i już w 6. minucie objęli prowadzenie. Breel Embolo rozpoczął akcję na swojej połowie i piłka trafiła na prawe skrzydło. Stamtąd Stefan Lainer przytomnie wycofał do Embolo, a strzał Szwajcara po obtarciu od nogi Nathana De Mediny wpadła do siatki. Nie minął kwadrans, gdy Źrebaki prowadziły już 2:0. Mnóstwo miejsca na lewej stronie miał Hannes Wolf. Austriak wrzucił mocno na krótki słupek. Marcus Thuram zwiódł Joakima Nilssona i sprytnie uderzył między nogami bramkarza. Nie był to koniec złych informacji dla zawodników Arminii. W 18. minucie Christian Gebauer zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym i arbiter podyktował jedenastkę. Tę pewnie wykorzystał Ramy Bensebaini.

Po zmianie stron Źrebaki skupiły się na kontrolowaniu przebiegu spotkania. Goście mieli jedną doskonałą okazję, ale Gebauer z odległości dwóch metrów nie dał rady pokonać Yanna Sommera. Ta niewykorzystana akcja szybko się zemściła. W 69. minucie piękna, koronkowa akcja Borussii przyniosła czwartą bramkę. Thuram rozegrał z Embolo, a ten oddał piłkę Denisowi Zakarii. Ten błyskawicznie oddał do szwajcarskiego napastnika, a ten dorzucił drugą bramkę w tym spotkaniu. A w końcówce do tego wszystkiego mógł dopisać sobie jeszcze asystę przy piątym golu, autorstwa Alexandre Plei.

Źrebaki ani przez chwilę nie dały Arminii nadziei na osiągnięcie pozytywnego rezultatu. Borussia kontynuuje zatem walkę o europejskie puchary, a goście zbliżają się niebezpiecznie do strefy spadkowej. Jeżeli Hertha wygra swoje zaległe spotkania, Arminia spadnie pod kreskę.

Komentarze