Legia szykuje się na najgorsze ws. kontuzji Bartosza Kapustki

Bartosz Kapustka
Bartosz Kapustka fot. Grzegorz Wajda

W rywalizacji z Florą Tallinn, Bartosz Kapustka zapewnił prowadzenie Legionistom tuż po pierwszym gwizdku sędziego. Radość samego piłkarza trwała jednak krótko, ponieważ podczas cieszynki 24-latek odnowił kontuzję kolana. Czesław Michniewicz w wywiadzie dla “TVP Sport” był zaniepokojony całą sytuacją i wyznał, że trzeba być gotowym nawet na najgorszy scenariusz.

  • W starciu Legii Warszawa z Florą Tallin, Bartosz Kapustka zaraz po strzelonej bramce zszedł z boiska z kontuzją
  • Czesław Michniewicz w rozmowie z TVP Sport stwierdził, że uraz jego zawodnika może być poważny
  • W najbliższych godzinach piłkarz przejdzie specjalistyczne badania, po których zapadnie ostateczna diagnoza

Świetny rajd Kapustki zapewnił prowadzenie Legionistom

Na Łazienkowskiej jeszcze przed meczem panowała znakomita atmosfera. Doping kibiców sprawił, że Legia Warszawa w pierwszych minutach ruszyła na rywala i po chwili piłkę w siatce umieścił Bartosz Kapustka.

Trzeba przyznać, że samo trafienie było najwyższych lotów. Zawodnik zdecydował się na solową akcję i finalnie zakończył ją sprytnym golem.

Chwilę po bramce na stadionie zapanowała euforia, ale kiedy większość miała powody do zadowolenia, na twarzy Bartosza Kapustki pojawił się grymas bólu. Cieszynkę, którą wykonał gracz Wojskowych sprawiła, że podrażnione wcześniej kolano ponownie dało o sobie znać i Michniewicz po krótkiej chwili podjął decyzję o zmianie.

Trener Legii gotowy jest nawet na najgorsze

Z kolei już po spotkaniu, Czesław Michniewicz udzielił wypowiedzi dla “TVP Sport” podczas audycji Sportowego wieczoru. Trener Legionistów przyznał, że lekarze nie mają jeszcze pewności, co tak naprawdę dolega Kapustce. Dopiero po szczegółowych badaniach dowiemy się więcej, natomiast sztab wraz ze szkoleniowcem szykuje się nawet na najgorszy scenariusz.

Po strzelonym golu Bartek wyskoczył do kibiców z radości. Tam jest sztuczny kawałek murawy, noga i kolano uciekło do boku. Zrobił się z tego problem. Wszedł jeszcze na chwilę, chciał spróbować. Wydawało się, że wszystko jest okej. W czwartek będziemy wiedzieć więcej. Czy jest podejrzenie, że znowu stało się coś z więzadłami? Niestety tak, ale niczego nie przesądzamy – wyznał Michniewicz.

Bartosz Kapustka już wcześniej zerwał więzadła krzyżowe. Miało to miejsce w 2019 r., przez co teraz w klubie panuje spory niepokój. Zawodnik podczas przygody z belgijską piłką przez taki uraz stracił szansę na udział w Mistrzostwach Europy U-21. Tymczasem może okazać się, że nie będzie w stanie pomóc Legii w awansie do Ligi Mistrzów. W przypadku, kiedy lekarz stwierdzi ponowne zerwanie więzadeł krzyżowych, Kapustka wróci do pełni sprawności dopiero na wiosnę.

Piłkarz jeszcze w czwartek przejdzie specjalistyczne badania, po których klub oraz kibice dowiedzą się, ile potrwa przerwa Bartosza Kapustki i jak poważna jest kontuzja.

Przeczytaj również: Męki mistrza Polski w walce o Ligę Mistrzów

Komentarze