REKLAMA
REKLAMA

LM: Koncertowa gra Olympiakosu w końcówce!

dodał: Gabriel Bielecki  |  źródło: LigaMistrzow.goal.pl  |  21.10.2020 22:53
LM: Koncertowa gra Olympiakosu w końcówce!

Dimitri Payet  |  fot. Grzegorz Wajda

Nowy profil goal.pl na Facebooku!
W ramach rywalizacji na europejskich boiskach, Olympiakos mierzył się z Olympique Marsylia. Mecz 1. kolejki Ligi Mistrzów w grupie C zakończył się sensacyjnym zwycięstwem drużyny z Pireusu 1:0 (0:0). Obie ekipy miały problem ze skutecznością. Dodatkowo gospodarzom nie sprzyjało szczęście. Po przerwie piłka znalazła się w bramce Biało-Niebieskich, ale sędzia dopatrzył się spalonego i anulował trafienie.

W premierowej odsłonie bramkarze narzekali na nudę. Rozregulowane celowniki napastników zwolniły tempo meczu. Piłkarze skupili się na walce w środku pola i z dużą trudnością konstruowali akcje ofensywne. Pierwsza groźna sytuacja miała miejsce dopiero w 34. minucie, gdy Dimitri Payet (Marsylia) oddał mocny strzał w światło bramki z rzutu wolnego. Golkiper gospodarzy był na posterunku i skutecznie interweniował, uniemożliwiając zmianę rezultatu. Chwilę przed zejściem do szatni Youseff El Arabi (Olympiakos) mógł wpisać się na listę strzelców. Niestety futbolówka po strzale głową przeleciała parę centymetrów obok prawego słupka.

Druga odsłona to festiwal zmarnowanych okazji. Co ciekawe zespół z Pireusu był aktywniejszy pod bramką przeciwnika. Piłka wreszcie znalazła drogę do siatki Marsylii, ale była tam nielegalnie. Arbiter po konsultacji VAR dopatrzył się spalonego i na tablicy wyników wciąż było 0:0. Później Olympiakos był bliższy objęcia prowadzenia, aż dwukrotnie. Niestety, najpierw w 69. minucie Lazar Randjelovic uderzył z bliskiej odległości, jednak piłka trafiła tylko w słupek. Chwilę później Mathieu Valbuena stanął przed znakomitą szansą. Tym razem znakomitą interwencją popisał się mistrz Świata z 2018 roku, Steve Mandanda.

Od momentu zejścia Dimitri Payeta, Olimpijczycy bez pomysłu na grę, coraz bardziej odstawali na tle rywala. Olympiakos wreszcie zażegnał kryzys w ofensywie i w doliczonym czasie gry Koka wyskoczył najwyżej do podania Mathieu Valbueny. Egipcjanin z bliska uderzył głową, trafiając w prawy dolny róg. Grecy rozpoczynają zmagania w Lidze Mistrzów od zasłużonego zwycięstwa. Marsylia zagrała poniżej oczekiwań, a do Francji wróci bez punktów.




OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 6 komentarzy

Syrop85 | 22.10.2020 00:22

Miałem bekę z PSG... Karma to dziwka.pzdr

Patio1950 | 22.10.2020 00:29

Oczy krwawiły od gry Marsylii, niestety rok w rok to samo w pucharach z francuskimi drużynami.

AberTrainer | 22.10.2020 15:51

Finał LM PSG,
Półfinał LM Lyonu,
Finał LE OM nie tak dawno..
To źle?

Patio1950 | 22.10.2020 16:59

AberTrainer

To co przywołujesz to raczej epizody. Oczywiście mój komentarz to był raczej skrót myślowy - wystarczy spojrzeć co rok temu zrobiło Lille, Saint-Etienne, Rennes czy Strasbourg, co w tym roku robi Reims i OM (zobaczymy jak Lille i Nicea w LE).Faktem jest że te wszystkie drużyny powinny robić lepsze wyniki, nie bez powodu liga jest tak w tyle za top4. To że PSG z takimi finansami dopiero w poprzedniej edycji doszło do finału to przecież komedia.

MarseilleFan | 22.10.2020 17:18

Zgodzę się z Patio. Poprzedni wyczyn francuskich klubów to był jednorazowy wyskok spowodowany tym, że Ligue 1 została wczesniej zakończona i zawodnicy byli bardziej wypoczęci.
Wczoraj mecz był bardzo dobry pod względem tempa. Marsylia nie zagrała aż tak źle, a przynajmniej nie tak źle jak w niektórych meczech w tym sezonie. Gdybyśmy mieli normlanego napastnika to nawet była szansa żeby wygrać, ale mamy Benedetto, człwoieka który w dosłownie każdym meczu jest najgorszy na boisku a francuskie gazety wystawiaja mu noty od 1 do 2 w 10 punktowej skali. Ten napastnik kosztował rok temu 15 mln i jest kolejnym juz dowodem nieudolności ludzi pracujących w tym klubie.
Payet kompletnie bez formy, Thauvin w tym meczu aktywny ale nic mu nie wychodzilo, Sanson podobnie. Najlepszy ten, którego normalnie w pierwszym składzie by nie było czyli Pape Gueye debiutujący w LM. Wielki potencjał w tym zawodniku.
W Olympiacosie genialny mecz grał Yann M'Vila, który zawsze byl moim marzeniem w Marsylii. Zreszta on sam kibicował temu klubowi w dzieciństwie. Wczoraj przerywał wszystkie nasze ataki, a także rozgrywał i kreował. Zawodnik meczu? 36 letni Mathieu Valbuena, jeden z moich ulubionych zawodników w historii OM zaliczył kolejny raz wbił nam szpilę zaliczając asystę i kolejny raz nie cieszył sie z tej bramki co tylko udowadnia, że ciągle kocha nasz klub.
Biorąc pod uwage wynik pierwszego meczu i formę w tym sezonie pozostaje nam już tylko walka o 3. miejsce.

monacoas666 | 22.10.2020 21:00

Bez dobrego napastnika na LM. No mocne



goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy