REKLAMA
REKLAMA

Vargas celem Genui

dodał: maaarcin  |  źródło: Tuttomercatoweb.com  |  03.08.2012 11:50
Juan Manuel Vargas występujący, na co dzień w Fiorentinie znalazł się na celowniku działaczy Genui. Dziennikarze Gazzette dello Sport są przekonani, że Fioletowi za swojego asa będą chcieli otrzymać 5-6 mln euro.

28–letni Peruwiańczyk w ostatnich latach łączony był z transferem do największych klubów piłkarskich. Wówczas cena za skrzydłowego wahała się w granicach 20 mln euro. Żaden z klubów nie zdecydował się wyłożyć takiej kwoty i zawodnik pozostał piłkarzem Fiorentiny.

Ostatni sezon w jego wykonaniu nie był zbyt udany, co znacznie odbiło się na jego rynkowej wartości.

(Marcin Hejnowicz)


OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 5 komentarzy

sortowanie: rosnąco | malejąco

10Pinturicchio | 03.08.2012 11:54

5-6 mln euro ? Juventus się nim interesował kiedyś to krzyknęli +10 mln euro. Wydaję mi się, że jeśli Viola chce być mocną ekipą to powinna zatrzymać Vargasa.

Florek | 03.08.2012 15:10

Niech go wywalą choćby za darmo. Ten zawodnik stoczył się jakby grał w polskiej lidze i do tego jego charakter.

FrancescoMilan | 03.08.2012 16:27

Może by sprowadzić jako alternatywę na Lo do Milanu?

Pontius | 03.08.2012 16:54

Niesamowicie się stoczył Vargas... to przykre. Nieprofesjonalne zachowanie, konflikty z kolegami z drużyny, problemy z wagą... Wszyscy we Florencji liczą na jego odejście gdziekolwiek. Co do alternatywy na lewą obronę w Milanie to Vargas praktycznie nie grał na tej pozycji od czasu początków we Florencji. Nie sprawdził się kompletnie na tej pozycji i Prandelli przesunął go na skrzydłowego i tam się dopiero pokazał co potrafi.

ACFKrzysiek74 | 03.08.2012 19:18

Też już czekam kiedy sprzedamy Juana.Do nowej Violi jakoś nie pasuje tym bardziej że mąci w dobrym nastroju panującym w ostatnim czasie w drużynie.Poza tym stoczy się sportowo w ciągu ostatnich 2 lat niesamowicie.Tonie ten sam Vargas co grał chociażby w LM.



goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy