Bayern ruszy latem po czołowego napastnika

Harry Kane
fot. PressFocus Na zdjęciu: Harry Kane

Bayern Monachium reaguje na problemy ze skutecznością. Głównym celem na przyszłe lato będzie transfer jakościowego napastnika. Włodarze klubu chcą tym samym pozyskać Harry’ego Kane’a z Tottenhamu.

  • Bayern Monachium ma spore problemy z wykorzystywaniem swoich sytuacji
  • Po odejściu Roberta Lewandowskiego nie zdecydowano się na ściągnięcie typowego napastnika
  • Teraz ma się to zmienić. Celem na przyszłe lato jest transfery Harry’ego Kane’a

Bayern rozpoczął rozmowy w sprawie hitowego transferu

Na początku sezonu wydawało się, że Bayern Monachium bez Roberta Lewandowskiego w dalszym ciągu może gromić każdego swojego rywale. Włodarze nie zdecydowali się na ściągnięcie typowego napastnika, bowiem stawiano na zmianę formacji i nieco większą wszechstronność ofensywnych zawodników. Ostatnie tygodnie uwidoczniły jednak poważne problemy drużyny trenera Juliana Nagelsmanna. Ma ona bowiem kłopot z wykorzystywaniem sytuacji pod bramką rywala, przez co traci punkty nawet pomimo sporej dominacji na boisku.

Władze mistrza Niemiec doszły do wnioski, że wzmocnienia w ataku są konieczne. Swoje błędy zamierzają naprawić już w letnim okienku transferowym, bowiem głównym celem będzie ściągnięcie jakościowego napastnika. Za takowego w Monachium uważany jest Harry Kane, który już kilka tygodni temu był tematem rozważań przedstawicieli niemieckiego giganta.

Rozpoczęły się już nawet rozmowy w sprawie hitowej transakcji. Kontrakt angielskiego napastnika z Tottenhamem obowiązuje do 30 czerwca 2024 roku, zatem kwota ewentualnego transferu nie powinna być zbyt wysoka. Zwłaszcza, że sam Kane może być zainteresowany wyprowadzką z Londynu, gdyż nie ma tam większych szans na trofea, a bez nich jego pozycja wśród najlepszych na świecie zawsze będzie negowana.

Kane w obecnym sezonie Premier League zdobył już sześć bramek. W trakcie swojej kariery trzykrotnie świętował zdobycie korony króla strzelców w Anglii.

Zobacz również: Niecodzienne sceny we Francji. Czerwona kartka już w 9. sekundzie meczu

Komentarze