Minimalistyczny Arsenal nie porzucił marzeń o Europie

Emile Smith Rowe
Emile Smith Rowe Pressfocus

Chelsea była wyraźnie lepsza od Arsenalu w derbach Londynu, ale raziła nieskutecznością i przegrała 0:1. Wobec tego na własne życzenie straciła szansę na zostanie trzecią siłą w tabeli Premier League. Podopieczni Mikela Artety dzięki środowemu triumfowi mogą jeszcze marzyć o udziale w następnej edycji europejskich pucharów.

Jedyne środowe spotkanie w 36. kolejce Premier League miało miejsce na Stamford Bridge, gdzie doszło do derbów Londynu. W pojedynku Chelsea kontra Arsenal zdecydowanym faworytem byli The Blues, którzy w razie wygranej awansowaliby na trzeci stopień podium. Gdyby po pełną pulę sięgnęli Kanonierzy traciliby to siódmego Tottenhamu tylko punkt.

Dziwny mecz w Londynie

W początkowej fazie meczu lepiej wyglądała Chelsea, która przejęła inicjatywę i kreowała dobre okazje strzeleckie. Jedną z nich w 11. minucie na gola powinien zamienić Kai Havertz. Niemiec znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarze, ale przeniósł futbolówkę nad poprzeczką.

Pięć minut później miała miejsce kuriozalna sytuacja. Jorginho wykonał mocne podanie w kierunku Kepy, ale zrobił to na tyle źle, że Hiszpan musiał ofiarnie wybić futbolówkę, która prawie przekroczyła linię bramkową. W tamtym momencie czujnie zachował się Smith Rowe, który otrzymał piłkę od Aubameyanga i z łatwością trafił do siatki.

The Blues wraz z upływem czasu coraz bardziej zaznaczali swoją przewagę poprzez liczne strzały na bramkę Leno. Niemiec do przerwy nie dał się jednak pokonać i w lepszych humorach po pierwszej połowie byli Kanonierzy.

W pogoni za wynikiem

Po zmianie stron spotkanie na Stamford Bridge miało podobny schemat. Chelsea z jeszcze większą łatwością zyskiwała teren i przeważała jeszcze bardziej w posiadaniu piłki. Długo nie potrafiła jednak oddać celnego strzału. Jej akcje były rozgrywane na mniejszej intensywności i niewystarczającym zaangażowanie. Arsenal był tego wieczoru słaby. Czekał na ruch przeciwnika i przy lepszej postawie oponenta, mógł skończyć tę potyczkę bez punktów. Finalnie Kanonierzy triumfowali 1:0 i wciąż mogą marzyć o udziale w następnej edycji europejskich pucharów.

W następnej kolejce Chelsea podejmie u siebie Leicester. Z kolei Arsenal zagra w Londynie z Crystal Palace.

Komentarze

Comments 3 comments

Takie mecze z Arsenalem to już klasyk w wykonaniu Chelsea. Akurat w tym spotkaniu Kanonierzy delikatnie mówiąc nie mieli za wiele do powiedzenia a i tak wywożą 3 punkty po geniuszu Jorginho. Ktoś powie , że Werner marnuje tyle setek a ja powiem , że Timo niczym wirus zaraził tym innych bo jeśli Havertz nie strzela takich piłek no to sorry. Druga sprawa to już również klasyk a więc niedostrzeganie karnych. Już nawet nie pytam po co ten Var skoro od momentu gdy go wprowadzili jest jeszcze gorzej niż przed tym jak się pojawił. Chelsea po raz kolejny z Arsenalem rozczarowała. Szkoda , że dwie porażki w tym sezonie w derbach przychodzą w sposób taki iż Chelsea wykłada w obu Arsenalowi bramki na tacy a dzisiaj ofensywa
The Blues delikatnie mówiąc nie zachwyciła. Taka porażka może negatywnie wpłynąć na morale przed finałem pucharu Anglii. Nawet mimo raczej pewnego miejsca w Top4.

Niezrozumiała dla mnie była decyzja Tuchela o zdjęciu Gilmoura w przerwie. W pierwszej połowie wyróżniał się tym że szukał ciekawych podań do przodu i często rozpoczynał akcje, ale jak na pozycji nr 9 ma się takich wirtuozów jak Havertz to pozytywnych skutków to nie przyniesie.

Strzał Mounta zablokowany ręką przez defensora Arsenalu – dlaczego VAR nie zwrócił na to uwagi?

Tuchel chyba przesadził z “oszczędzaniem składu” i poszedł o krok za daleko. Ważniejsze mecze wciąż przed Chelsea i o tym trzeba zapomnieć.