Josep Guardiola
Josep Guardiola fot. PressFocus

Man City zgodnie z planem, Everton wiceliderem!

Manchester City pokonał 2:0 na swoim stadionie Newcastle United w meczu 15. kolejki angielskiej ekstraklasy. Z kolei Everton zwyciężył Bramall Lane z Sheffield United 1:0. Taki stan rzeczy sprawił, że ekipa Carlo Ancelottiego wskoczyła na drugie miejsce, a The Citizens awansowali na piąte miejsce w ligowej klasyfikacji.

Manchester City miał nadzieję na trzecie z rzędu zwycięstwo, licząc wszystkie rozgrywki. Kilka dni temu podopieczni Josepa Guardioli pozostawili w pokonanym polu Arsenal FC, wygrywając z nim pewnie 4:1. Tym samym plan wicemistrzów Anglii był uzasadniony. Zawodnicy Srok nie zamierzali jednak ułatwiać zadania swoim rywalom. W związku z tym mogliśmy spodziewać się ciekawego spotkania.

Man City walczył o awans

W pierwszych trzech kwadransach meczu, byliśmy świadkami absolutnej dominacji gospodarzy. Manchester City nie tylko przeważał pod względem utrzymania się przy piłce, ale również pod względem oddania strzałów celnych. Wynik rywalizacji został otwarty w 14. minucie, gdy do siatki trafił Ilkay Gundogan. Reprezentant Niemiec wykorzystał podanie od Raheema Sterlinga, pokonując golkipera rywali z bliskiej odległości.

Tymczasem w 35. minucie Kevin De Bruyne miał okazję na to, aby podwyższyć prowadzenie swojego zespołu. Belg znalazł się w sytuacji oko w oko z Karlem Darlowem. Nie był jednak w stanie go pokonać. Tymczasem 120 sekund Anglik Sterling stanął przed szansą podwyższenia prowadzenia swojego zespołu, ale chybił, trafiając tylko w boczną siatkę. Do przerwy był zatem rezultat 1:0.

Kropka nad i postawiona

Po zmianie stron gospodarze zdołali natomiast podwyższyć swoje prowadzenie. Bramka na 2:0 padła w 55. minucie, gdy najpierw piłkę w pole karne wstrzelił Joao Cancelo, a następnie niefortunną interwencją wyróżnił się jeden z obrońców rywali. Ostatecznie piłka trafiła pod nogi Ferrana Torresa, który nie miał kłopotów z umieszczeniem piłkę w bramce. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie, więc zawodnicy Obywateli przedłużyli swoją serię meczów bez porażki na swoim stadionie, która trwa od 17 października.

Goście do starcia z Sheffield United przystępowali w roli zdecydowanego faworyta. Everton miał za sobą porażkę z Manchesterem United. Niemniej wcześniej wygrał trzy spotkania z rzędu. Z kolei ekipa Chrisa Wildera była bez wygranej od 16 meczów. Światełkiem w ciemnym tunelu miał być jednak dla tej drużyny remis z Brighton & Hove Albion (1:1).

W pierwszej części byliśmy świadkami typowej angielskiej bitwy, w której żadna z drużyn nie chciała odpuścić. Chociaż batalia z udziałem obu ekip byłą wyrównana, to jednak Everton stworzył sobie klarowniejszą okazję do zdobycia bramki. Przed szansą zdobycia stanął Dominic Calvert-Levin. Najskuteczniejszy napastnik The Toffees najpierw popisał się świetnym przyjęciem piłki klatką piersiową, a następnie oddał strzał z powietrza. Próba była jednak niecelna, więc do przerwy miał miejsce bezbramkowy remis.

Everton wiceliderem

Po zmianie stron tempo gry znacznie spadło. Żadna z drużyn nie była w stanie wypracować sobie sytuacji, po której wynik mógł ulec zmianie. Podopieczni Carlo Ancelottiego co prawda dłużej utrzymywali się przy piłce, dyktując warunki gry. Długimi momentami nic z tego nie wynikało.

Tymczasem w 80. minucie do siatki trafił Gylfi Sigurdsson, więc trzy punkty zainkasowała ekipa z Goodison Park. Everton wygrał jednocześnie dziewiąte spotkanie w trakcie trwającej kampanii, dzięki czemu legitymuje się bilansem 29 punktów na koncie. Do lidera rozgrywek, którym jest Liverpool FC, piłkarze The Toffees tracą dwa punkty. Godne uwagi jest to, że już 28 grudnia Everton rozegra swoje kolejne spotkanie, mierząc się u siebie z Manchesterem City.

Komentarze

Comments 2 comments