Fantasy Premier League: Gra bez tej dwójki słono kosztuje

Fantasy Premier League
Fantasy Premier League PressFocus

To jeszcze nie jest złota myśl i jeden z najważniejszych cytatów z tej kategorii, ale zapewne już niedługo właśnie tak będziemy klasyfikować to zdanie. “W pierwszej kolejce bez wątpienia nie można wygrać Fantasy Premier League, jednak w tej serii zmagań z pewnością można już przegrać rywalizację.” Trudności z osiągnięciem zadowalającego wyniku może mieć każdy, kto nie zdecydował się na współpracę portugalsko-egipskiego duetu. Gra bez tej dwójki słono kosztuje.

  • Za nami pierwsza kolejka Fantasy Premier League. Większych niespodzianek raczej nie odnotowaliśmy, jednak kilku graczy pozytywnie nas zaskoczyło
  • Ten, kto w swoim składzie znalazł miejsce dla gwiazd Manchesteru United i Liverpoolu, zakończył weekend z uśmiechem na twarzy i solidnym wynikiem punktowym
  • Pinnock, Benrahma a może Dennis? Na kogo warto zwrócić uwagę przed następną serią gier?

Duet must-have w Fantasy Premier League

37 punktów – takim wspólnym dorobkiem legitymują się największe gwiazdy Manchesteru United i Liverpoolu. Większość menedżerów obdarowała jednego z nich opaską kapitańską, co oczywiście oznacza tylko jedno – punkty za jego występ liczą się podwójnie. Jeżeli nie poszliśmy pod prąd i nie wyróżniliśmy innego zawodnika, w tej chwili cieszymy się z 34 lub 40 oczek. 31221 wirtualnych trenerów, którzy powierzyli opaskę reprezentantowi Os Navegadores, już w meczu otwarcia wykorzystało jeden z bonusów, czyli “potrójnego kapitana”, co pozwoliło im zgarnąć 60 punktów. Oczywiście gra z tą dwójką w składzie kosztuje równie słono, co gra bez niej. W dniu rozpoczęcia nowego sezonu Fantasy Premier League za partnerstwo Bruno Fernandesa i Mohameda Salaha musieliśmy zapłacić łącznie 24.5 miliona funtów. Dzisiaj ta cena jest jeszcze wyższa, ponieważ po udanym weekendzie wartość Portugalczyka wzrosła o 0.1 miliona.

Wzrosty i spadki cen w Fantasy Premier League

Bruno to jeden z czterech piłkarzy, na których musimy wydać więcej niż przed startem Fantasy Premier League. Rynek docenił także innego zawodnika Czerwonych Diabłów, Paula Pogbę (7.5 → 7.6), Richarlisona (7.5 → 7.6) i Konstantinosa Tsimikasa (4.0 → 4.1). Inna czwórka doczekała sie zmniejszonego zainteresowania swoimi usługami i spadku cen. Ten tercet tworzą Pierre-Emerick Aubameyang (10.0 → 9.9) Nicolas Pepe – (7.5 → 7.4) Manuel Lanzini (6.0 → 5.9) i Patson Daka (7.5 → 7.4).

Drużyna tygodnia Fantasy Premier League

Jak wygląda drużyna tygodnia Fantasy Premier League? Wśród najlepiej punktującej jedenastki znajdziemy dwóch graczy Manchesteru United, taką samą ilość zawodników Chelsea i West Hamu, i po jednym przedstawicielu Brentfordu, Leicester, Liverpoolu, Totenhamu i Watfordu. Czerwone Diabły reprezentują Bruno Fernandes (20 oczek) i Paul Pogba (16), The Blues Marcos Alonso (15) i Trevoh Chalobah (14), Młoty Michail Antonio (13) i Said Benrahma (12), The Bees Ethan Pinnock (11), Lisy Ricardo Pereira (12), The Reds Mohamed Salah (17), Spurs Hugo Lloris (10), a Szerszenie Emmanuel Dennis (12). Z tego grona warto zwrócić uwagę na Benrahmę, który kosztuje tylko sześć milionów, a jego posiadanie to 8.6%, i Dennisa – wartość napastnika The Hornets to 5.0, natomiast w swoich składach posiada go 2.9% graczy, więc możemy go traktować jako istotną różnicę. Kalendarz w Premier League WHU i beniaminka z Vicarage Road jest na tyle obiecujący, że możemy zaufać wspomnianemu duetowi.

Lider klasyfikacji generalnej i menedżer tygodnia

Po pierwszej serii gier na czele ogólnej klasyfikacji plasuje się menedżer, którego skład zgromadził 150 punktów. Bez wątpienia nie osiągnąłby tego wyniku, gdyby nie skorzystał z bonusu “potrójny kapitan”. Dzięki temu sam Mohamed Salah zapewnił mu 51 oczek, co zrównoważyło takie wpadki, jak brak czystego konta Roberta Sancheza i Luke’a Shawa. Jednak to nie Amr Sayed z Irlandii sięgnął po tytuł trenera kolejki. To wyróżnienie przypadło Rafaelowi Cruzowi – jego jedenastka wywalczyła o dziesięć oczek mniej, jednak nie korzystał z żadnych “wspomagaczy”.

Po pierwszej kolejce możemy wyciągnąć właściwie tylko jeden wniosek – gra bez Bruno Fernandesa i Mohameda Salaha będzie nas słono kosztować. Nie zmienia to faktu, że jeżeli chcemy skorzystać z usług tej dwójki, musimy na to poświęcić prawie 1/4 swojego budżetu. Jeżeli nadal nie zdecydowaliśmy się na angaż portugalsko-egipskiego duetu, powinniśmy odpowiedzieć sobie na niesamowicie ważne pytanie. Co pociąga za sobą większe koszty?

Komentarze