Czerwone Diabły zatrzymane w Southampton

Bruno Fernandes
Bruno Fernandes Pressfocus

W jednym z niedzielnych spotkań w ramach 2. kolejki Premier League zobaczyliśmy rywalizację Southampton z Manchesterem United. W wyjściowym składzie Świętych zabrakło Jana Bednarka. Co więcej, gospodarze nieoczekiwanie objęli prowadzenie, ale po przerwie Czerwone Diabły doprowadziły do remisu. Finalnie więcej goli nie padło, przez co obie ekipy podzieliły się punktami 1:1 (1:0).

Szczęście uśmiechnęło się do Świętych

Od początku pojedynku na St. Mary’s Stadium, Manchester United lepiej czuł się przy piłce. W pewnych momentach piłkarze Solskjaera spychali nawet przeciwnika do głębokiej defensywy. Zaledwie po kilku minutach na listę strzelców mógł wpisać się Victor Lindelof. Piłka po strzale Szweda wylądowała jednak na poprzeczce.

Tymczasem Southampton próbował z całych sił przetrwać gorsze momenty. Święci swoich szans szukali w kontratakach lub stałych fragmentach gry. Nieoczekiwanie gospodarze wyszli na prowadzenie już po upływie półgodziny. Wówczas futbolówkę do własnej bramki wpakował Fred.

Po wszystkim Southampton skupiło się na zadaniach defensywnych. Natomiast Manchester United wrzucił szósty bieg. Pomimo kilku dobrych okazji więcej goli nie padło, przez co wynik nie uległ zmianie do przerwy.

Manchester United wywalczył punkt

Wraz ze startem drugiej odsłony na murawie pojawił się Jan Bednarek. Reprezentant Polski nie miał łatwego zadania. Rywal był dobrze zorganizowany i 25-latek miał sporo pracy.

Po 55. minutach Manchester United doprowadził do remisu. Trzeba przyznać, że trafienie dla gości było tylko kwestią czasu. Mason Greenwood zmusił golkipera Świętych do kapitulacji po płaskim uderzeniu w sam środek bramki.

Do ostatnich sekund meczu Czerwone Diabły robiły wszystko, co w ich mocy, aby po raz kolejny zgarnąć całą pulę. Tym razem nie było tak łatwo jak z Leeds. Southampton wywalczyło arcyważny punkt, więc to goście wracają do domu w gorszych nastrojach.

Komentarze

Comments 4 comments