Olivier Giroud
Olivier Giroud fot. PressFocus

Chelsea liderem, Francuzi rozstrzygnęli mecz

Kibice, którzy wreszcie mogli przyjść na Stamford Bridge, z pewnością tego nie żałowali. Spotkanie Chelsea z Leeds było bowiem emocjonującym, widowiskiem na dobrym poziomie. Ostatecznie to londyńczycy wygrali 3:1. W drużynie gości całe spotkanie rozegrał Mateusz Klich.

Czytaj dalej…

Ostatni sobotni mecz jedenastej kolejki Premier League miał miejsce na Stamford Bridge, gdzie Chelsea rywalizowała z Leeds. Londyńczycy mieli o co walczyć, ponieważ w przypadku zwycięstwa awansowaliby na fotel lidera rozgrywek. Zadanie nie było jednak wcale łatwe, ponieważ przeciwnikiem The Blues było Leeds z Mateuszem Klichem w wyjściowym składzie.

Świetny początek

Już w pierwszej minucie Chelsea mogła objąć prowadzenie, gdy Thiago Silva zagrał na własnej podanie dalekie, ale precyzyjne podanie w pole karne do Hakima Ziyecha, który uderzył przy bliższym słupku. Czujny był jednak Illan Meslier.

Spotkanie to rozgrywane było w bardzo intensywnym tempie, oba zespoły były mocno aktywne i co chwilę coś się działo na boisku. W czwartej minucie Leeds wyprowadziło kontratak, który zakończył się zdobyciem gola na 1:0. Kalvin Phillips zagrał z lewej strony boiska świetne długie podanie w kierunku wbiegającego w pole karne Patricka Bamforda. Anglik wyprzedził obrońców, minął wysuniętego bramkarza i skierował piłkę do siatki.

The Blues momentalnie ruszyli do ataku i stworzyli kilka dobrych okazji na doprowadzenie do remisu. Pawie nie zamierzały się jednak cofać i również próbowały zdobyć bramkę. W 22. minucie Meslier chciał zagrać do Luke’a Aylinga, ale uprzedził go Olivier Giroud, który miał doskonałą sytuację na strzelenie gola, ale przymierzył obok bramki. Francuz bardziej skuteczny był sześć minut później, gdy Reece James zagrał mu tak, że napastnik The Blues musiał właściwie tylko dostawić nogę. To się udało i na tablicy wskazującej wynik było 1:1. Taki rezultat utrzymał się do przerwy.

Najniższy wymiar kary

W drugiej połowie Chelsea wrzuciła wyższy bieg i kreowała mnóstwo okazji strzeleckich. Meslier robił co mógł, jak na przykład w sytuacji, gdy z bliskiej odległości obronił dwa bardzo groźne strzały Timo Wernera. W 61. minucie był jednak bezradny. Mason Mount dośrodkował z rzutu rożnego na pole karne, a tam najwyżej wyskoczył Kurt Zouma. Francuz uderzeniem w lewy dolny róg bramki pokonał swojego rodaka.

The Blues nie zatrzymali się, tylko dążyli do strzelenia trzeciego gola. To udało się w trzeciej minucie doliczonego czasu gry. Z indywidualną akcją ruszył Werner, który finalnie wystawił Christianowi Pulisicowi piłkę na pustą bramkę. Amerykanin nie miał najmniejszego problemu z precyzyjnym wykończeniem. Było to jednocześnie ostatnie trafienie w tym spotkaniu.

Kolejne ligowe spotkanie londyńczycy rozegrają na Goodison Park z Evertonem. Z kolei Leeds podejmie u siebie West Ham United.

Komentarze