Dani Ceballos
Dani Ceballos fot. Grzegorz Wajda

Arsenal ponownie bez punktów!

Drugiej porażki po wznowieniu rywalizacji doznali w sobotę piłkarze Arsenalu. Zespół prowadzony przez Mikela Artetę uległ 1:2 na wyjeździe Brighton. Porażka ta może oznaczać dla Kanonierów pożegnanie się z marzeniami o występach w europejskich pucharach w przyszłym sezonie.

Czytaj dalej…

Mecz mógł się rozpocząć od mocnego uderzenia Kanonierów. W ósmej minucie bliski zdobycia bramki był Bukayo Saka, ale piłka po jego potężnym strzale z dystansu trafiła w poprzeczkę. Podopieczni Mikela Artety mogli wyjść na prowadzenie także w 31. minucie. Wówczas świetnej okazji po podaniu Saki nie zdołał wykorzystać Alexandre Lacazette, który z kilku metrów uderzył prosto w bramkarza.

Kontuzja bramkarza Arsenalu

Pięć minut później goście doznali poważnego osłabienia. Po starciu z Nealem Maupay’em, groźnie wyglądającej kontuzji doznał bramkarza Bernd Leno i nie był w stanie kontynuował gry. Niemca między słupkami musiał zastąpić Emiliano Martinez.

Tuż przed przerwą Arsenal przeprowadził jeszcze jeden groźny atak, ale w polu karnym, w ostatniej chwili Pierre’a-Emericka Aubameyanga uprzedził jeden z obrońców. W efekcie na przerwę obie jedenastki schodziły przy bezbramkowym remisie.

Bramki w drugiej odsłonie

Kilka minut po wznowieniu gry w drugiej połowie piłkę do bramki gospodarzy skierował Aubameyang, ale gol nie został uznany ze względu na spalonego. W 56. minucie groźnie odpowiedziało Brighton, ale Martinez poradził sobie ze strzałem Maupay’a.

Pierwszej bramki w sobotnim meczu doczekaliśmy się w 68. minucie. Wówczas gospodarzom dał o sobie znać Nicolas Pepe, który kapitalnym uderzeniem z okolic narożnika pola karnego w długi róg nie dał żadnych szans bramkarzowi. W tym momencie wydawało się, że Arsenal sięgnie w tym spotkaniu po upragniony komplet punktów. Tak się jednak nie stało.

Kwadrans przed zakończeniem meczu Brighton doprowadziło do wyrównania po stałym fragmencie gry. W podbramkowym zamieszaniu piłkę do siatki z najbliższej odległości skierował Lewis Dunk.

W końcówce meczu obie drużyny starały się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. To udało się gospodarzom! W piątej minucie doliczonego czasu gry trzy punkty Brighton zapewnił Maupay.

Komentarze