Zalewski nie zamierza się załamywać. „Nie ma co płakać”

Reprezentacja Polski przegrała w finale baraży 2-3 ze Szwecją. Nicola Zalewski przyznaje, że wierzył w zwycięstwo Biało-Czerwonych. Przy tym niekorzystnym wyniku doszukuje się pozytywów.

Nicola Zalewski
Obserwuj nas w
fot. Pressfocus Na zdjęciu: Nicola Zalewski

Zalewski wierzył w zwycięstwo. Nie zamierza się załamywać

Reprezentacja Polski była bliska awansu na tegoroczne mistrzostwa świata. Dwukrotnie odrabiała straty w barażu ze Szwecją, ale rywale decydujący cios zadali w 88. minucie. Viktor Gyokeres trafił do siatki, a Biało-Czerwoni nie byli już w stanie odpowiedzieć. Ostatecznie Szwedzi zwyciężyli 3-2 i wywalczyli grę na mundialu.

Najjaśniejszą postacią po stronie reprezentacji Polski bez wątpienia był Nicola Zalewski, który trafił do siatki, a także asystował przy golu Karola Świderskiego. Zawodnik Atalanty Bergamo przyznaje, że w pewnym momencie mocno wierzył w zwycięstwo Polaków. W drugiej połowie udało się mocno zepchnąć Szwedów do defensywy i ograniczyć ich wypady ofensywne. Biało-Czerwonym zabrakło jednak skuteczności i opanowania, a w zasadzie jedyna dogodna sytuacja gospodarzy po zmianie stron zakończyła się zwycięską bramką.

Zalewski stara się doszukiwać plusów po przegranym spotkaniu. Ma świadomość, że Polska zaliczyła dobry występ i zmierza w dobrym kierunku.

– Strzeliliśmy na 2:2 i myślałem, że wygramy ten mecz, albo od razu, czy w dogrywce. Byłem pewny, że wygramy. Oni nie mieli wielu sytuacji, ale mieli jedną i strzelili na 3:2. (…) Ciężko gadać po takim meczu. Głowa do góry, bo zagraliśmy bardzo dobrze. Nie ma co płakać. Wiemy, jakie mamy umiejętności, do czego możemy dążyć. Głowa do góry i dążymy do przodu – przekazał reprezentant Polski po ostatnim gwizdku.

Tylko u nas