“Nie powiem, że nie martwi mnie dominacja Holendrów, ale w Rotterdamie było podobnie”

Czesław Michniewicz
fot. PressFocus Na zdjęciu: Czesław Michniewicz

Czesław Michniewicz przeanalizował porażkę Biało-Czerwonych z Holendrami. Jego zdaniem przewaga gości w Warszawie nie była niczym zaskakującym. Selekcjoner zdradził także, dlaczego zdecydował się w drugiej połowie zmienić ustawienie.

  • Reprezentacja Polski przegrała z Holandią 0-2
  • Czesław Michniewicz wyjaśnił, dlaczego w drugiej połowie posłał do gry drugiego napastnika
  • Selekcjoner nie jest zdziwiony dominacją Holendrów, bowiem w poprzednim meczu w Rotterdamie wyglądało to podobnie

Michniewicz nie jest zaskoczony przebiegiem spotkania

Reprezentacja Polski przegrała w czwartek z Holandią 0-2. W pierwszej połowie w ataku grał osamotniony Robert Lewandowski, natomiast w przerwie Czesław Michniewicz zdecydował się postawić u jego boku Arkadiusza Milika. Po meczu wytłumaczył się ze swojej decyzji.

Holendrzy grali trójką w obronie, w momencie rozegrania przechodzili na czwórkę, początkowo pressowaliśmy na trójkę, później zmieniali to i Robert pytał, jak zmieniać pressing. Przeszliśmy na 3-5-2, Robert z Piotrkiem mieli dochodzić jako pierwsi, a trójka środkowych miała grać jak trójka środkowych w linii. Nie chodziło o dyspozycję Karola Linettego w meczu. Żeby przejść na dwójkę napastników, trzeba poszukać zawodnika, którego trzeba zdjąć. Grzesiek Krychowiak grał bardzo dobry mecz, więc uznaliśmy, że Karol będzie mniej potrzebny – zdradził Michniewicz.

Przebieg meczu powoduje spore obawy w obliczu zbliżających się mistrzostw świata w Katarze. Holandia w pełni zdominowała Polaków w Warszawie, nie pozwalając im w pierwszej połowie na stworzenie jakiegokolwiek zagrożenia. Selekcjoner Biało-Czerwonych przyznał, że spodziewał się takiego meczu. Porównał go do wcześniejszej rywalizacji w Rotterdamie.

Nie powiem, że nie martwi mnie dominacja Holendrów, ale w Rotterdamie było podobnie. Też biegaliśmy za piłką, mądrze się ustawialiśmy i udało się strzelić dwie bramki. My też mieliśmy dziś jedną doskonałą sytuację, ale jej nie wykorzystaliśmy. Oni przeciwko wszystkim grają tak jak dziś, dominują, utrzymują się przy piłce, nawet z Belgią tak grali. Ta trójka w obronie pierwszy raz grała ze sobą w takim ustawieniu poza ostatnimi pięcioma minutami w poprzednim meczu z Holandią. Uznałem, że warto, żeby tak zagrali, żeby się przygotować na MŚ – przyznał selekcjoner.

W niedzielę reprezentację Polski czeka wyjazdowe spotkanie z Walią. Jego stawką będzie utrzymanie się w elicie Ligi Narodów.

Zobacz również: Zieliński zaskakuje: uważam, że kilka rzeczy było dobrych

Komentarze