El. LM: Legia bez fajerwerków, ale z awansem!

Rafa Lopes
Rafa Lopes PressFocus

Legia Warszawa skromnie pokonała na wyjeździe Florę Tallinn (1:0) po trafieniu Rafy Lopesa. Goście kilkukrotnie mieli szczęście przy okazjach Estończyków, ale ostatecznie zameldował się w trzeciej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów, gdzie zmierzy się z Dinamem Zagrzeb.

Legii sprzyjało szczęście

Mimo, że w trakcie weekendu Czesław Michniewicz dał odpocząć dziewięciu z jedenastu zawodników, którzy w meczu z Florą wybiegli w wyjściowym składzie, Wojskowi nie wyglądali najlepiej w pierwszej połowie. Gospodarze szukali swoich szans i nieraz tylko interwencja w ostatniej chwili ratowała mistrzów Polski. W 29. minucie długo piłkę prowadził Sergei Zenjov i wystawił ją na piąty metr. Na szczęście dla gości nogę zostawić zdążył Mateusz Wieteska, ratując Artura Boruca.

Po zmianie stron Wojskowi wyglądali lepiej. Mimo tego w 66. minucie otarli się o utratę bramki oznaczającą dogrywkę. Tym razem, jednak, gracze Michniewicza mieli mnóstwo szczęścia. Po ładnej akcji do siatki trafił Zenjov, ale po wideoweryfikacji dopatrzył się kontrowersyjnego spalonego. Ta sytuacja podziałała na Legionistów jak kubeł zimnej wody. W kolejnej akcji objęli oni bowiem prowadzenie. Po składnej kontrze Josip Juranović odnalazł precyzyjnym dośrodkowaniem Rafę Lopesa, a ten z bliska pokonał bramkarza Flory Tallinn. W 79. minucie po długim rajdzie groźne uderzenie oddał jeszcze Luquinhas, a w doliczonym czasie gry Brazylijczyk huknął w poprzeczkę ale ostatecznie spotkanie zakończyło się skromnym zwycięstwem zawodników ze stolicy.

Legia ponownie nie zachwyciła, ale ostatecznie zachowała czyste konto, zwyciężyła i w konsekwencji awansowała do kolejnej rundy. Tam czeka już rywal ze znacznie wyższej półki. Niezależnie jednak od wyniku dwumeczu z Dinamem Zagrzeb, Wojskowi zapewnili już sobie grę w europejskich pucharach w tym sezonie. Tylko od nich zależy, czy będzie to Liga Konferencji, Liga Europy, czy może wymarzona Liga Mistrzów.

Komentarze