Gdyby spokój mógł wygrywać mecz, Raków nie miałby się czego obawiać

W Rakowie nikt nie zaprzecza, że w środę klub z Częstochowy rozegra najważniejszy mecz w swojej historii. Jeśli wynik w jakikolwiek zależałby od pewności siebie jego trenera, kibice Rakowa mogliby być spokojni.

Dawid Szwarga
Obserwuj nas w
PressFocus Na zdjęciu: Dawid Szwarga
  • Czy da się wyczuć napięcie w obozie Rakowa? W ogóle
  • Ciekawie brzmi wypowiedź Dawida Szwargi o Sonnym Kittelu, który – wydawałoby się – po dojściu do optymalnej kondycji był pewniakiem do miejsca w podstawowej jedenastce. Nawet, jeśli to kurtuazja względem innych piłkarzy Rakowa
  • Początek spotkania Karabach – Raków w środę o godz. 18 czasu polskiego. W Azerbejdżanie będzie wówczas godz. 20 i warunki sprzyjające do gry w piłkę

Żadnej nerwowości

Korespondencja z Baku

Czasem da się wyczuć nerwowość w obozie jakiejś drużyny. Elektryczne odpowiadanie na pytania, dopatrywanie się złych intencji, niecodzienną gestykulację, albo tworzenie oblężonej twierdzy. Przykładów nie brakuje, ostatni mieliśmy przecież ledwie kilka miesięcy temu w porównywalnej strefie klimatycznej – w Katarze. Każdy przecież na presję reaguje inaczej, ale gdyby ocenić, jak zmienia się zachowanie Dawida Szwargi przy rosnącej ciągle stawce – już na starcie samodzielnej kariery – dojdziemy do wniosku, że… się nie zmienia. Przynajmniej nie daje po sobie tego poznać.

5:1 w poprzednim meczu Karabachu z mistrzem Polski? Bez znaczenia dla starcia w środę, przecież tamten Lech i dzisiejszy Raków jest na zupełnie innym etapie budowy. Duży ciężar meczu? Przecież my już takie graliśmy walcząc o mistrzostwo czy Puchar Polski – mniej więcej taki przekaz, obok stuprocentowego przekonania o własnej sile, próbuje w świat wysłać 33-latek. Jeśli chodzi o to ostatnie, jest to i prawda, i nieprawda, ponieważ obserwując przygotowania Rakowa do sezonu, a także przykładając ucho do tego, co mówił wtedy sztab szkoleniowy, różnica między polską ligą, a grą w Europie jest kosmiczna.

Turbulencje przy lądowaniu jak znak. Raków mocno inwestuje w awans
Raków Częstochowa przed lotem do Baku

Najważniejszy mecz w historii Korespondencja z Baku Nikogo nie trzeba pytać, by mieć pewność co do stawki rewanżu z Karabachem. Raków przyleciał do Azerbejdżanu już w poniedziałek, by zminimalizować wpływ podróży i zmiany klimatu na przebieg spotkania. To nie jest standardowe działanie, ale nikt tu nie chce oszczędzać przed – śmiało można tak stwierdzić –

Czytaj dalej…

Skąd ta różnica?

Weźmy choćby mecz Rakowa z Karabachem ze styczniowego obozu w Turcji – oczywiście rozłożony przez sztab na czynniki pierwsze. I podstawowy wniosek z tego rozkładania: podczas gdy w Ekstraklasie wystarczy średnio osiem sekund mocnego pressingu, by odzyskać piłkę, w tamtym sparingu Raków momentami biegał przez czterdzieści. Zresztą na tyle skutecznie, że po jednym z takich odbiorów – gdzie Karabach długo utrzymywał piłkę w posiadaniu – gola strzelił Vladislavs Gutkovskis. Tak, czy inaczej, niech ten przykład posłuży za wskazanie, dlaczego granie z mocnymi rywalami w Europie jest nieporównywalne z walką na rodzimym gruncie.

Ale Szwarga nie czuje potrzeby mówienia, jak trudne spotkanie czeka jego podopiecznych, choć oczywiście zdaje sobie z tego sprawę. Dominuje narracja, że Raków jest na tyle silny, iż sobie poradzi. To koresponduje z planem na mecz Gurbana Gurbanowa, który mówi mniej więcej to samo. – Jest takie powiedzenie. Jeżeli chcesz grać swoją grę, nie możesz pozwolić przeciwnikowi na jego grę – przytoczył Azerbejdżanin, poniekąd zdradzając swój plan, czyli próbę odrobienia strat od pierwszych minut. Odpowiedź trenera Rakowa? – Jestem pewien, że pokażemy futbol, jaki Raków pokazywał w europejskich pucharach w poprzednim sezonie. Pierwszy raz mieliśmy dostępny pełny mikrocykl, dzięki czemu mogliśmy poprawić wszystko, co chcieliśmy.

Wtedy częstochowianie zagrali słabo tylko przez 60 minut wszystkich swoich występów w sześciu meczach. Tak akurat się złożyło, że było to 60 minut w Pradze – od niewykorzystanej sytuacji przez Mateusza Wdowiaka, do końca dogrywki. Zostali za to ukarani golem tuż przed gwizdkiem, który oznaczałby rzuty karne. Teraz Szwarga o karnych mówi tak: – Przygotowujemy się kompleksowo, także pod kątem rzutów karnych. Mamy plan, jak je wykonywać i jak nasz bramkarz ma je bronić, ale mam nadzieję, że do nich nie dojdzie.

Kittel? Niech wygra rywalizację

Jakie jeszcze wątki znalazły się na przedmeczowej konferencji? Na przykład przygotowanie Sonny’ego Kittela, które wcale w oczach Szwargi nie jest kluczowe. – Sonny z każdym dniem jest bliżej, by być gotowym pod kątem fizycznym, ale ja nigdy nie uważałem, że jest na takim poziomie, by nie zagrać całego meczu. To bardziej kwestia wygrania rywalizacji o pozycję numer 10, która w Rakowie jest bardzo mocno obsadzona.

Skład na mecz? – Nad jednym nazwiskiem będziemy się dziś wieczorem zastanawiać.

Błędy bramkarza Karabachu? – To nie jest nasz problem. Oczywiście, że chcemy wykorzystać mankamenty rywala, ale skupiamy się na sobie. Na pewno nie jest to coś, nad czym pracujemy w kontekście przygotowywania się do meczu.  

Lekko zirytowany na pytania o Szachrudina Magomiedalijewa był za to Gurbanow. – Odpowiedzialność spada na całą drużynę, za dużo jest w mediach dyskusji o bramkarzu – uciął krótko podpytywany przez dziennikarzy z Azerbejdżanu.

W środę Raków otrzyma pierwszą z trzech szans na zakotwiczenie na dłużej w europejskich pucharach. Wywalczenie awansu do kolejnej rundy eliminacji Ligi Mistrzów będzie oznaczać, że mistrzowie Polski zapewnią sobie przynajmniej grę w Lidze Konferencji.

Komentarze