LE: Dobry występ Karbownika, Lyon zaskoczył w Szkocji, Oezil wrócił do strzelania goli

Steven Gerrard
Steven Gerrard Pressfocus

Na deser dostaliśmy wiele ciekawych spotkań w ramach 1. kolejki Ligi Europy. Wraz z wybiciem godziny 21:00 do walki przystąpili grupowi rywale Legii Warszawa. Remis w Leicester oznacza, że Wojskowi pozostaną na fotelu lidera. Dodajmy, że Michał Karbownik rozegrał całe spotkanie i zebrał świetne noty przeciwko Antwerpii. Tymczasem Monaco i Lyon kończą czwartkowe zmagania z kompletem punktów. Co ciekawe, Mesut Oezil umieścił piłkę w siatce w klubowych pucharach pierwszy raz od trzech lat. Dużo emocji dostarczył nam również mecz w Eindhoven.

Karbownik zabłysnął na arenie międzynarodowej

Michał Karbownik zadebiutował w Lidze Europy. Młody defensor niedawno zasilił szeregi Olympiakosu. W greckiej ekipie dopiero teraz rozegrał pierwszy mecz o stawkę. Na dodatek znalazł się w wyjściowym składzie i z murawy zszedł dopiero po ostatnim gwizdku.

Przez większość pojedynku widać było, że Karbownik poprawił drobne braki w obronie. Na dodatek oddał też mocny strzał w końcówce, ale w ostatniej chwili został zblokowany przez rywala. Co prawda, momentami odczuwalny był brak zgrania z resztą zespołu. Nie przeszkodziło to jednak zgarnąć trzy punkty w meczu z Antwerpią.

Lyon pokonał Rengers

Steven Gerrard zupełnie inaczej wyobrażał sobie start w europejskich rozgrywkach. Rangers grali całkiem ciekawy futbol, ale słaba skuteczność przeszkodziła w wywalczeniu punktów. Tymczasem Lyon również nie odstawał na tle rywali. Goście lepiej czuli się w kontratakach.

Lyon objął prowadzenie w 23. minucie po solowej akcji Karla Toko Ekambiego, który po świetnym rajdzie pokonał bramkarza płaskim uderzeniem w prawy róg. Rangersi słabo rozpoczęli drugą odsłonę. Po 10 minutach piłkę do własnej bramki niefortunnie wpakował James Tavernier. Więcej goli w tym meczu nie zobaczyliśmy i ostateczny rezultat trzeba nazwać niespodzianką.

Grad goli w Eindhoven

Całkiem przyjemnie oglądało się rywalizację PSV z Realem Sociedad. Worek z bramkami rozwiązał się na dobre po upływie drugiego kwadransa. Wówczas wynik spotkania otworzył Mario Goetze. Radość gospodarzy trwała jednak krótko, ponieważ najpierw do remisu doprowadził Januzaj, natomiast później Isak wyprowadził team z San Sebastian na prowadzenie.

Wszystkie trafienia padły w odstępie siedmiu minut, co w kontekście drugiej połowy zapowiadało interesujące widowisko. Co ciekawe, po przerwie padła tylko bramka. Tym razem Goetze asystował przy strzale Gakpo.

Oezil przypomniał o sobie kibicom

Orły z Frankfurtu słabo rozpoczęły zmagania w Lidze Europy. Po 10 minutach na listę strzelców wpisał się Mesut Oezil. Mistrz Świata z 2014 r. dopadł futbolówkę podczas zamieszania w polu karnym i z bliskiej odległości wbił ją do siatki. Dodajmy tylko, że było to pierwsze trafienie pomocnika w europejskich pucharach od trzech lat.

Jeszcze przed przerwą Filip Kostic znalazł się w odpowiednim miejscu, o odpowiednim czasie i z kilku metrów huknął nie do obrony w sam środek bramki.

Z kolei w drugiej połowie najgoręcej zrobiło się w samej końcówce. Na początku doliczonego czasu gry sędzia podyktował rzut karny dla Fenerbahce. Na linii bramkowej świetnie spisał się Kevin Trapp, który uchronił swój zespół przed stratą gola. Niespodziewanie kilkadziesiąt sekund później Mergim Berisha mógł zdobyć decydującego gola. Jak się okazało, powtórki VAR ukazały przewinienie i arbiter musiał anulować pierwotną decyzję.

Pozostałe spotkania 1. kolejki Ligi Europy:

  • Brondby 0:0 Sparta Praga
  • Eintracht Frankfurt 1:1 Fenerbahce
  • Leicester 2:2 Napoli (cała relacja spotkania)
  • Monaco 1:0 Sturm Graz
  • Olympiakos 2:1 Antwerp
  • PSV 2:2 Real Sociedad
  • Rangers 0:2 Lyon

Komentarze