LE: Milan musiał obejść się smakiem, żywy mecz w Belgradzie

Theo Hernandez
Theo Hernandez fot. PressFocus

AC Milan zremisował 2:2 w pierwszym meczu 1/16 finału Ligi Europy z Crveną Zvezdą Belgrad. Rossoneri dwukrotnie obejmowali prowadzenie, ale za każdym razem lider ligi serbskiej był w stanie skutecznie odpowiedzieć. Tym samym rewanż na San Siro zapowiada się niezwykle ciekawie.

AC Milan w trakcie minionego weekendu niespodziewanie przegrał w Serie A ze Spezią Calcio (0:2). Porażka była bolesna, bo Rossoneri kosztem Interu Mediolan stracili pierwsze miejsce w tabeli. Miało to miejsce dokładnie tydzień przed derbami. Okazją na rehabilitację miała być potyczka w Belgradzie z liderem ligi serbskiej. W ataku trener Stefano Pioli postawił na Mario Mandzukicia.

Pierwsza dwadzieścia minut rywalizacji na belgradzkiej Marakanie upłynęły pod znakiem dominacji wicelidera ligi włoskiej. Milan w tym czasie zdobył nawet dwie bramki, ale obie nie zostały uznane. Najpierw w Samuel Castillejo skierował piłkę do siatki, ale okazało się, że był na pozycji spalonej. Z kolei w 12. minucie do siatki trafił Theo Hernandez. VAR uznał jednak, że w całej sytuacji piłkę ręką dotknął Mario Mandzukić i gol Francuza też został anulowany.

Wynik spotkania został natomiast otwarty w 42. minucie, gdy niefortunnym strzelcem gola samobójczego został Radovan Pankov. Jednocześnie podopieczni Stefano Pioliego na przerwę udali się w lepszych nastrojach, mimo że Crvena Zvezda sprawiło trochę kłopotów mediolańczykom, zatrudniając kilka razy Gigi Donnarummę.

Stanković zatrzymał Milan

W drugiej połowie wciąż byliśmy świadkami ciekawego spotkania, w którym ciekawych sytuacji nie brakowało. Już w 52. minucie do remisu doprowadził Guelor Kanga, który wykorzystał rzut karny podyktowany za dotknięcie piłkę ręką przez Alessio Romagnoliego. 30-latek popisał się pewnym strzałem w lewy róg.

Rossoneri po raz drugi na prowadzenie wyszli natomiast w 61. minucie. Było to następstwem faulu na Theo Hernandezie w “szesnastce” rywali. Sprawiedliwość wymierzył sam poszkodowany. Ostatnie słowo w meczu należało jednak do Radovana Pankova, który zrehabilitował się za “samobója”. 25-latek w doliczonym czasie spotkania popisał się celnym uderzeniem głową i mecz zakończył się rezultatem 2:2, co sprawia, że rewanż na stadionie w Mediolanie zapowiada bardzo interesująco.

Komentarze