Munas Dabbur
Munas Dabbur fot. PressFocus

LE: Piłkarze Hoffenheim zdeklasowali rywala! Cenne zwycięstwo Crveny

Na brak emocji w grupie L nie mogliśmy narzekać. W ramach 3. kolejki Ligi Europy na PreZero Arenie, Hoffenheim walczył o utrzymanie pierwszego miejsca ze Slovan Liberec. Mecz dość szybko ułożył się po myśli Wieśniaków, którzy ostatecznie odnieśli pewne zwycięstwo 5:0 (2:0). W kolejnym starciu Crvena zvezda zagrała z Gent. Spotkanie w Belgradzie było bardziej wyrównane i zakończyło się wygraną Crveny 2:1 (1:1).

Czytaj dalej…

Hoffenheim – Slovan Liberec

Premierowa odsłona upłynęła pod dyktando gospodarzy. Piłkarze Hoffenheim szybko zdominowali przeciwnika i z każdą minutą prezentowali lepszą jakość piłkarską. Prowadzenie Wieśniakom zapewnił już w 22. minucie Munas Dabbur. Reprezentant Izraela od pierwszych minut wyróżniał się na tle swoich kolegów, aż w końcu skierował piłkę do siatki, mijając wcześniej kilku obrońców niczym tyczki. Po chwili z bliskiej odległości uderzył pod porzeczkę, nie dając większych szans bramkarzowi. Nie minęło nawet 10. minut, a Dabbur mógł cieszyć się z dubletu. Tym razem napastnik Hoffenheim zgubił krycie podczas rzutu wolnego i na wślizgu musnął futbolówkę, która wleciała do bramki tuż przy prawym słupku.

Po przerwie zobaczyliśmy pełną dominację gospodarzy. Hoffenheim w 59. minucie cieszyło się z pewnego prowadzenia 3:0, dzięki niecodziennej bramce Grillitscha, który zdecydował się na uderzenie zza pola karnego. Futbolówka zanim znalazła się w siatce, przeleciała między nogami jednego z obrońców. W końcówce z dobrej strony zaprezentował się Adamyan. Armeńczyk zdobył dublet dzięki trafieniom z 73. i 76. minuty. Najpierw zdobył gola z dobitki, natomiast chwilę później wykorzystał zamieszanie w polu karnym i z odległości dwóch metrów ustalił wynik spotkania 5:0.

Crvena zvezda – Gent

Gole padały również w równoległym starciu grupy L. Na stadionie Rajko Mitića częściej przy piłce utrzymywała się ekipa z Gandawy. Mimo lepszej gry to gospodarze jako pierwsi rozwiązali worek z bramkami. Guelor Kanga w 12. minucie trafił do siatki rywali z dystansu. Uderzenie Gabończyka było na tyle mocne, że piłka odbiła się jeszcze od murawy, zmyliła golkipera i wpadła do siatki.

Bawoły nie zamierzały odpuszczać i ruszyły do ataku, aby doprowadzić do remisu. Gospodarze grali bez kompleksów. Team z Serbii nie pozostawiał zbyt wiele wolnego miejsca oraz lepiej czuł się, atakując z kontrataków. Tymczasem kwadrans przed zejściem do szatni Odjidja-Ofoe wyrównał rezultat rywalizacji w Belgradzie. Były zawodnik niniejszym Legii Warszawa miał sporo szczęścia, ponieważ piłka po jego uderzeniu odbiła się rykoszetem od dwóch piłkarzy Crveny i wpadła do bramki.

W drugiej połowie Aleksandar Katai zapewnił zwycięstwo Crvenie. Była 59. minuty, gdy do rzutu wolnego podszedł 29-letni reprezentant Serbii. Strzał pomocnika gospodarzy był precyzyjny, a piłka odbiła się od prawego słupka i wpadła do bramki. Do ostatnich minut gospodarze bronili korzystnego rezultatu. Gent miało swoje okazje, jednak między słupkami znakomicie spisywał się golkiper serbskiej ekipy.

Komentarze