LE: Niespodzianka w Chorwacji. Wstydliwy wieczór Kogutów

Mislav Orsic
Mislav Orsic Pressfocus

Tottenham przyleciał do Chorwacji z dwubramkową przewagą. Koguty sprawiały dobre wrażenie na początku rywalizacji z Dinamo Zagrzeb. Z kolei gospodarze za wszelką cenę próbowali zmniejszyć stratę do rywala. Ostatecznie w pierwszej połowie byliśmy świadkami festiwalu zmarnowanych okazji. Zdecydowanie ciekawsza była już druga odsłona, w której chorwacka ekipa dokonała cudu, doprowadzając do dogrywki. Do sensacji doszło już w dodatkowych dwóch kwadransach. Mislav Orsic wział na braki losy swojej drużyny. Najpierw 28-latek wyrównał wynik w dwumeczu, a później wyrzucił Tottenham z Ligi Europy, strzelając trzeciego gola w dogrywce 3:0 (0:0).

Ofensywny futbol, ale bez goli

Pierwsza połowa była toczona w intensywnym tempie. Obie drużyny lepiej czuły się w ofensywie. Dinamo szukało swoich szans w kontratakach i stałych fragmentach. Natomiast Koguty w ataku pozycyjnym kontrolowały przebieg gry. Pomimo znaczącej przewagi, wiele strzałów piłkarzy Jose Mourinho nie trafiało nawet w światło bramki. Wyłącznie słaba skuteczność uniemożliwiła zmianę wyniku w Zagrzebiu. Jedną z lepszych okazji do strzelenia gola miał Lovro Majer. Rozgrywający gospodarzy minimalnie chybił, strzelając tuż obok słupka z bardzo bliskiej odległości. W dodatku tuż przed przerwą Harry Kane urwał się obrońcom i wyszedł sam na sam z bramkarzem. Technika uderzenia pozostawiła wiele do życzenia, przez co Dominik Livakovic nie miał większych problemów ze skuteczną interwencją.

Dinamo wykorzystało słabe punkty Tottenhamu

W drugiej połowie Koguty zaprezentowały się ze znacznie słabszej strony. Zespół Jose Mourinho wyglądał tak, jakby czekał już tylko na ostatni gwizdek. Tymczasem Modri poczuli wiatr w żaglach. Gołym okiem można było dostrzec, że w grze Tottenhamu coś się zacięło. Po godzinie rywalizacji Mislav Orsic strzelił bramkę kontaktową. Skrzydłowy zamykał akcję zapoczątkowaną z boku boiska i pewnym strzałem bez przyjęcia, zmieścił piłkę pod samą poprzeczką. Od tej pory grunt pod nogami gości potężnie się zatrząsł. Na siedem minut przed końcem defensywa Tottenhamu skapitulowała po raz drugi, co musiało oznaczać dogrywkę. Dublet ustrzelił Mislav Orsic. 28-latek znów był w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. Tym razem z bliskiej odległości zaskoczył Llorisa, więc do wyłonienia zwycięscy potrzebna była dogrywka.

Obyło się bez rzutów karnych. Tottenham pożegnał się z Ligą Europy

Również w dogrywce piłkarze Tottenhamu byli cieniem samych siebie. Gościom nie wychodziło zupełnie nic. Tymczasem zdecydowanie inaczej prezentowali się Chorwaci. Dinamo czuło, że jest szansa, aby zabić jakiekolwiek chęci rywali do walki o każdy centymetr boiska. Rozpędzony team z Zagrzebia nie był w stanie strzelić kolejnego gola w pierwszej części dogrywki. Kiedy obie ekipy zmieniły się stronami nic nie wskazywało na to, że temperatura sięgnie za chwilę zenitu. Niespodziewanie w 106. minucie Mislav Orsic przebiegł pół boiska, a gdy był już na skraju szesnastki, huknął nie do obrony w stronę lewego słupka. Lloris wyciągnął się jak struna, ale skapitulował. Koguty próbowały jeszcze strzelić bramkę, lecz wynik nie uległ zmianie, co sprawia, że to Dinamo zagra w ćwierćfinale Ligi Europy.

Komentarze

Comments 6 comments

Nie spodziewałem się, że kiedyś to powiem, ale… szkoda mi Jose. Chyba to co wykonał Pochettino ze Spurs to był szczyt ich możliwości, a Jose chyba zdaje sobie sprawę, że ta ekipa pomimo dobrej gry od czasu do czasu jest zwyczajnie średnia :/ zwłaszcza pod względem mentalnym. Poza dzisiejszym wynikiem weźmy np. ostatni mecz z Arsenalem – Lamela strzela cudownego gola, po czym osłabia drużynę czerwoną kartką. Trochę jakby uznawali, że zrobili wystarczająco dużo (wykonując plan minimum), a jak trzeba się bardziej przyłożyć to już ciężko się zebrać albo wkurzają się, że trzeba coś jeszcze zrobić

Podsumowaniem jest to co mówił Jose na konferencji. Gorzkie i mocne słowa, ale zawodnikom jakby nie chciało się grać, zupełnie na stojąco. Ta ostatnia bramka gdzie napastnik Dynama mija 5-6 obrońców Totków, a oni stoją obok niego (co któryś przesunie nogę o 20cm) jakby czekali, aż odda im piłkę. Dawno czegoś nie widziałem. Nie dziwię się, że Mou był w szoku patrząc na swoją drużynę. Pewnie większość obwini trenera, ale to co wyprawiali zawodnicy Tottenhamu to porażka !

Taaaaak zawsze to tylko wina piłkarzy nigdy jego😂😂
Kiedy Tottenham wygrywa to Jose twierdzi ze ja wygrałem
Kiedy Tottenham remisuje to Jose twierdzi ze zremisowaliśmy
Kiedy Tottenham przegrywa to Jose twierdzi ze to piłkarze przegrali.
Nigdy nie jest jego wina poza tym dostaje 16 milionów za sezon żeby ich zmotywować.
Dla mnie Mourinhio jako trener z topu jest skończony.
Kiedyś Jose naśmiewał się z Wengera ze specjalista od porażek by w końcu sam nim zostać.