Szwecja – Polska: Lewandowski superstar, Zieliński robił, co mógł

Szwecja - Polska
Szwecja - Polska fot. PressFocus

Reprezentacja Polski przegrała 2:3 ze Szwecją w meczu trzeciej kolejki fazy grupowej Euro 2020. Biało-czerwoni jednocześnie zakończyli swój udział w turnieju, do czego w dużym stopniu przyczyniła się przespana pierwsza część spotkania. Mimo że genialny występ zaliczył Robert Lewandowski, który okrasił występ dwoma zdobytymi bramkami. Przedstawiamy noty dla polskich piłkarzy. Oceny w skali szkolnej od 1-6, gdzie 1 to poniżej krytyki, a 6 to występ genialny.

  • Reprezentacja Polski w spotkaniu ze Szwecją zaprezentowała dwie twarze. Koszmarną w pierwszej odsłonie i tą lepszą w drugiej części meczu
  • W starciu przeciwko Skandynawom selekcjoner Paulo Sousa dokonał tylko jednej zmiany względem starcia z Hiszpanią
  • Goal.pl wystawił oceny polskim piłkarzom za starcie przeciwko 18. drużynie w rankingu FIFA

Szwecja – Polska, noty za mecz

Wojciech SZCZĘSNY (1,5) – Bramkarz Juventusu nie zagrał wybitnie słabego meczu. Statystyki jednak są dla niego fatalne. Szwedzi oddali cztery celne strzały, a po trzech do kapitulacji zmuszony został Szczęsny. Pech to mało powiedziane. Faktem jest natomiast to, że 31-latek kolejny raz nie był w stanie wybronić polskiej drużynie spotkania.

Jan BEDNAREK (2,5) – Wyszedł na mecz w Sankt Petersburgu niezwykle skoncentrowany. Można się było obawiać, czy przypadkiem rywalom krzywdy nie zrobi. Plan piłkarza szybko jednak siadł, bo Biało-czerwoni błyskawicznie stracili bramkę. Jeden z tych zawodników, do którego można mieć najmniej pretensji po starciu ze Szwecją.

Bartosz BERESZYŃSKI (2) – Piłkarz Sampdorii nie zaczął dobrze meczu w Sankt Petersburgu. Popełnił fatalny błąd, chcąc wybić piłkę po centrze do Alexandra Isaka. Zrobił to jednak tak pokracznie, że piłkę przechwycili rywale. Chociaż Kamil Glik i Kamil Jóźwiak mogli jeszcze naprawić błąd kolegi z zespołu, to im się to jednak nie udało. W drugiej połowie znacznie pewniejszy w swoich poczynaniach.

Kamil GLIK (2,5) – Najmocniejszy punkt polskiej defensywy w pierwszej części gry. Jedyny przy koszmarnej sytuacji z pierwszej połowy, po której Skandynawowie objęli prowadzenie, nie dał się zaskoczyć. Chciał ratować sytuację, wybił piłkę, ale żaden z polskich zawodników do niej nie dopadł. Chociaż w całej sytuacji w okolicach pola karnego było sześciu piłkarzy w czerwonych koszulach i zaledwie dwóch rywali.

Dramat reprezentacji Polski

Grzegorz KRYCHOWIAK (3) – W pierwszej połowie pomocnik Lokomotiwu Moskwa był kompletnie niewidoczny. Do tego stopnia, że można się było zastanawiać, czy dojechał na spotkanie. Przypomniał o sobie dopiero w 52. minucie, oddając mocne uderzeniem, z którym poradził sobie jednak golkiper Trzech Koron. Ogólnie bezbarwny występ.

Kamil JÓŹWIAK (2) – Nie zaczął dobrze meczu ofensywny piłkarz Biało-czerwonych. Miał swój udział przy straconej bramce, bo nie zapobiegł utracie bramki po błędzie Beresia. W kolejnych fragmentach gry pierwszej połowy starał się otrząsnąć. Miał pięć dośrodkowań i żadne nie było celne. Zagrał też w 24. minucie niezłą piłkę do Lewego, ale ostatecznie po tym podaniu Jóźwiak nie zaliczył asysty. Ogólnie reprezentacja Polski na Mistrzostwach Europy straciła sześć goli, a przy czterech udział miał zawodnik Derby County.

Mateusz KLICH (3) – Podobnie jak Krychowiak mało widoczny. Czasem błysnął podaniem udanym, aby chwilę później dać się zapamiętać tym gorszym. Przeciętny występ pomocnika Leeds United.

Tymoteusz PUCHACZ (2) – Ustawienie polskiej ekipy pozwalało przypuszczać, że dużo w jej grze będzie zależało od bocznych pomocników/wahadłowych. Ci natomiast nie byli w stanie zagrozić przeciwnikom pod polem karnym. Szczególnie nie sprawdził się w tej roli w środowym starciu nowy nabytek Unionu Berlin. Puchacz miał cztery dośrodkowania i tylko jedno celne. Następstwem tego było to, że na drugą połowę już nie wyszedł i zmienił go Przemysław Frankowski.

Piotr ZIELIŃSKI (4) – Wyróżniał się kilkoma dobrze bitymi piłkami z rzutów rożnych, ale również tymi słabymi, gdzie piłka nie dolatywała do celu. W doliczonym czasie pierwszej połowy odważnie oddał strzał sprzed pola karnego, ale świetną interwencją uratował Szwedów bramkarz. Tuż po zmianie stron ponownie starał się zaskoczyć Robina Olsena, ale ten był na posterunku. Niezły występ okrasił asystą przy bramce zdobytej przez Lewego, dzięki czemu Biało-czerwoni wrócili do gry. Nie chcemy używać brzydkich słów, ale grał na takim pozytywnym zdenerwowaniu, chcąc pokazać, że może być motorem napędowym polskiej drużyny i wyszło mu to na dobre.

To był Lewandowski znany z Bayernu

Karol ŚWIDERSKI (3) – To był aktywny występ napastnika PAOK-u Saloniki. Nieco słabszy niż kilka dni temu przeciwko Hiszpanii, ale szukał gry. Próbował znaleźć nić porozumienia z Lewym, ale zabrakło w jego grze konkretów. Wyróżniał się walecznością i za nic nie odpuszczał.

Robert LEWANDOWSKI (5) – Kapitan reprezentacji Polski na początku drugiego kwadransa gry miał dwie okazje do zdobycia bramki po uderzeniach głową. Pierwszą próbę obronił bramkarz. Tymczasem po dobitce piłka trafiła w poprzeczkę, co sprawiło, że serce polskiego kibica mogło krwawić. Trudno było uwierzyć, że ostatecznie piłka nie wylądowała w siatce. Lewandowski pokazał jednak, że może być niebezpieczny i trzeba go bez przerwy pilnować. Przywrócił nadzieje na dobry wynik w 61. minucie, popisując się świetnym golem z okolic narożnika pola karnego. Następnie doprowadził do wyrównania. Zaprezentował się ze strony znanej z występów w Bayernie Monachium. Bez wątpienia jeden z tych piłkarzy reprezentacji Polski, który może sobie spojrzeć w twarz przed lustrem, stwierdzając, że zrobił wszystko, co było w jego mocy.

Szwecja - Polska
Szwecja – Polska (fot. Grzegorz Wajda)

Koniec turnieju dla Biało-czerwonych

Przemysła FRANKOWSKI (3) Wszedł na boisku tuż po zmianie stron. Miał być asem w rękawie trenera Paulo Sousy. Zaliczył asystę przy golu Lewandowskiego. Zanotował też więcej celnych dośrodkowań od Jóźwiaka i Puchacza razem wziętych.

Jakub ŚWIERCZOK (3) Zameldował się na placu gry, a już chwilę po wejściu skierował piłkę do siatki. Niestety dla niego i kibiców polskiej ekipy znalazł się na pozycji spalonej. W kolejnych fragmentach rywalizacji nie wyróżnił się niczym specjalnym.

Kacper KOZŁOWSKI – Grał zbyt krótko, aby ocenić.

Przemysław PŁACHETA – Grał zbyt krótko, aby ocenić.

Komentarze