Jerzy Engel krytykuje polską defensywę
Reprezentacja Polski była o krok od awansu na mistrzostwa świata 2026, ale w finale baraży uległa na wyjeździe Szwecji (2:3). Mecz w Solnej pod Sztokholmem zakończył się dramatycznie, a decydującą bramkę w końcówce zdobył Viktor Gyokeres.
Gole Nicoli Zalewskiego i Karola Świderskiego okazały się niewystarczające, by pokonać solidnych Szwedów, którzy wykorzystali słabości polskiej defensywy. W porównaniu do wcześniejszego meczu z Albanią, selekcjoner Jan Urban zdecydował się na zmianę w linii obrony – Tomasza Kędziorę zastąpił Przemysław Wiśniewski.
– Niestety, nie wolno w takim meczu tracić trzech bramek. Wielką sztuką byłoby strzelenie czterech, by awansować. To bardzo, bardzo dużo. I tak zdobyliśmy dwie na wyjeździe. W takim meczu to powinno wystarczyć, ale nie jesteśmy solidni w obronie i to jest nasz problem – podkreślił Jerzy Engel.
Były selekcjoner wyjaśnił także, gdzie leży główny kłopot kadry. – Prawda jest taka, że wciąż hołdujemy grze trzema obrońcami i dwoma wahadłowymi. Kłopot jest z wahadłowymi, którzy słabo bronią. I to jest obecnie nasz problem. Jeżeli to poprawimy lub przejdziemy na czwórkę w obronie, to wtedy będzie o wiele łatwiej, bo musimy być solidni. Kamil Grabara znakomicie wybronił teraz dwie stuprocentowe szanse dla Szwedów – dodał.
Szwedzi zmierzą się w fazie grupowej MŚ 2026 z Holandią, Tunezją i Japonią. Polacy wrócą do rywalizacji o stawkę we wrześniu w Lidze Narodów. W grupie zmierzą się ponownie ze Szwecją, a także z Bośnią i Hercegowiną i Rumunią.









