Patryk Klimala
Patryk Klimala fot. Grzegorz Wajda

Ciemne chmury nad Klimalą. Celtic przestał na niego stawiać

Ostatnie tygodnie były szalenie trudne dla Patryka Klimali. W żadnym z pięciu poprzednich meczów Celticu polski napastnik nie pojawił się na murawie. Dlaczego menedżer Neil Lennon przestał na niego stawiać? Powodów jest kilka i po analizie ostatnich meczów mistrza Szkocji jesteśmy w stanie je przedstawić.

Czytaj dalej…

  • W pięciu ostatnich meczach Celticu Patryk Klimala nie pojawił się ani na chwilę na murawie. Nie jest to dobra prognoza na przyszłość
  • O skład Celticu rywalizuje obecnie czterech napastników i notowania Patryka Klimali nie są zbyt wysokie
  • Młodzieżowy reprezentant Polski może stanąć zimą przed dylematem czy jest sens męczyć się w Celticu. Być może rozsądniejszym rozwiązaniem byłby transfer i regularna gra

Fakty są takie, że w pierwszej części nowego sezonu były gracz Jagiellonii Białystok grał regularnie. Menedżer Neil Lennon posyłał go na plac gry głównie z ławki rezerwowych, ale Patryk Klimala potrafił się odwdzięczyć i zdobył do października – w dziewięciu występach – trzy gole. Nasz rodak był nadal daleko od wyjściowego składu Celticu, ale wydawało się, że perspektywy na jego przyszłość w nowym klubie są całkiem optymistyczne. Wszystko zaczęło się zmieniać od czasu derbowego pojedynku z Rangers, który odbył się 17 października.

Wobec plagi absencji wywołanej kontuzjami i koronawirusem Klimala dostał szansę od pierwszej minuty i jak podkreślali lokalni dziennikarze, był to gest dużego zaufania ze strony menedżera Neila Lennona. Niestety Patryk, który grał przez 63 minuty, wypadł kompletnie bezbarwnie i jak stwierdzili komentatorzy, chyba przygniotła go presja tak wielkiego meczu. Polak nie stwarzał żadnego zagrożenia pod bramką rywala i nie miał ani jednej sytuacji strzeleckiej. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że mizernie spisała się cała drużyna Celticu, która przegrała tamten mecz 0:2.

Menedżer woli stawiać na Szwajcara

Później Klimala zagrał jeszcze przez paręnaście minut w meczu Europa League z 22 października przeciwko Milanowi. Choć The Bhoys grali potem jeszcze pięciokrotnie, to Polaka ani razu nie oglądaliśmy już na murawie. “Klimali nie można odmówić tego, że się stara. Gdy był na boisku walczył o każdą piłkę i o każdy metr murawy. Był solidny, ale chcąc grać regularnie w Celticu to jednak za mało” – oceniają napastnika dziennikarze znanej witryny internetowej o klubie, 67hailhail.com.

Sam Neil Lennon chwalił Klimalę za przygotowania do sezonu, bo trenował z zaangażowaniem na siłowni i zdołał przez kilka miesięcy zbudować imponujące mięśnie. Co do poświęcenia na murawie, Patryka komplementowano za gola, jakiego zdobył przeciwko St. Johnstone. Kontynuował on akcję pomimo tego, że jeden z defensorów rywali przewrócił go na murawę. Polak szybko wstał, dopadł do piłki, a po chwili wpakował ją do siatki. Właśnie za takie bramki kibice na Wyspach kochają swoich ulubieńców. Zwłaszcza w Szkocji, gdzie sercem do gry zawodnicy uzupełniają często braki czysto piłkarskie.

Faktem jest, że od stycznia do września Polak nie grał praktycznie wcale. W klubie tłumaczono to tym, że zawodnik nie był po transferze z Jagiellonii gotowy fizycznie na wymagania szkockiej Premiership. Problemem miała być też taktyka. Sam Klimala podkreślał w wywiadzie, że nie do końca potrafił odnaleźć się na wyspiarskich boiskach. – Menedżer Neil Lennon pokazał mi jak grać tyłem do bramki, a to będąc snajperem w takiej lidze jak szkocka jest kluczowe – mówił w rozmowie z The Celtic View.

Inna sprawa, że Klimala ma ogromnego pecha z powodu konkurencji. Latem Celtic pozyskał kolejnego snajpera, który z miejsca wskoczył do składu i błyszczy wysoką formą. Mowa o 23-letnim Szwajcarze, Albianie Ajetim. Zawodnik ten zdobył w dziewięciu meczach już pięć goli i zaczął grać regularnie od pierwszej minuty. Obecnie zbiera wyższe noty niż najdroższy w zespole Odsonne Edouard. Do tego w odwodzie jest jeszcze najstarszy z nich wszystkich, 30-letni Leigh Griffiths, który dołożył niedawno kluczowego gola w zremisowanym 3:3 meczu z Aberdeen.

Klimala znacznie lepszy niż Paweł Brożek

Były zawodnik, Tam McManus skomentował jakiś czas temu sytuację Patryka Klimali mówiąc, że na jego miejscu rozglądałby się za nowym klubem. I faktycznie, jeśli były gracz Jagiellonii miałby do czerwca przyszłego roku nie wchodzić na plac gry, czas ten byłby dla niego kompletnie stracony. Do styczniowego okna transferowego jest jednak jeszcze trochę czasu. “Patrykowi nie pozostaje nic innego jak dawać z siebie wszystko na treningach. Jeśli Lennon go tam zauważy, na pewno na niego postawi” – prognozują redaktorzy 67hailhail.com. Inna sprawa, że trwający sezon będzie długi i wyczerpujący. Celtic potrzebuje szerokiej kadry i trafią się zapewne mecze, kiedy będzie potrzebował wparcia ze strony rezerwowych. Jeśli Klimalą to wykorzysta, powinien zacząć częściej gościć na murawie.

Polak może poza tym być zbudowany faktem, że spisuje się w Celticu lepiej niż Paweł Brożek. Zawodnik krakowskiej Wisły trafił do Glasgow w sezonie 2011-2012. Rozegrał jedynie cztery mecze i nie zdobył ani jednego gola. Szybko opuścił Szkocję i więcej na Wyspach Brytyjskich się nie pojawił. Trudno powiedzieć jak ułoży się przyszłość Klimali. Teraz, po blisko roku pobytu w Glasgow jasne jest jednak, że Polak prawdopodobnie nie przebije się do wyjściowego składu mistrza Szkocji. Czy rola zmiennika by go satysfakcjonowała? Sam musi odpowiedzieć sobie na to pytanie. Nawet jeżeli zdecyduje się na zmianę klubowych barw w styczniu lub latem, okres spędzony w Glasgow nie będzie musiał uznawać za stracony. – Czuję, że pod względem taktycznym nauczyłem się w Szkocji więcej niż podczas pracy z jakimkolwiek trenerem w Polsce – podkreślał Klimala w niedawnym wywiadzie dla The Celtic View. I choćby z tego względu można zakładać, że jest teraz piłkarsko dojrzalszy niż przed rokiem, gdy biegał jeszcze po boiskach naszej Ekstraklasy.

Ze Szkocji dla goal.pl: Michał Wachowski

Komentarze