Biało-czerwoni elektryczni i bez ryzyka, Anglicy na spacerze

Anglia - Polska
fot. PressFocus Na zdjęciu: Anglia - Polska

Reprezentacja Polski nie zakończyła udanie wiosny w reprezentacyjnym wydaniu, przegrywając na Wembley z Anglią 1:2. Pierwsza połowa w wykonaniu Biało-czerwonych to ogólnie była stracona szansa. Po zmianie stron był moment chwały, ale siła ofensywna Synów Albionu była jednak widoczna. Poniżej prezentujemy nasze noty dla polskich piłkarzy za bój z Anglikami. Oceny w skali szkolnej od 1-6, gdzie 1 to poniżej krytyki, a 6 to występ genialny.

Anglia – Polska, noty za mecz

Wojciech SZCZĘSNY (3,5) – W pierwszej części gry bramkarz Juventusu zbyt dużo roboty nie miał. W zasadzie po raz pierwszy został sprawdzony przy rzucie karnym. Znacznie więcej pracy miał po zmianie stron. Przy golu być może mógł się nieco bardziej postarać, ale w tym przypadku na dwoje babka wróżyła. Strzał był na tyle mocny, że Wojtka Szczęsnego można usprawiedliwiać.

Jan BEDNAREK (3,5) – Nie ukrywamy, że mieliśmy duże obawy względem defensora Southampton. Wciąż mieliśmy w pamięci spotkanie Jana Bednarka przeciwko Man Utd. Tymczasem przeżyliśmy pozytywne zaskoczenie. Była nawet sytuacja, gdy w świetnym stylu naprawił błąd Piotra Zielińskiego.

Kamil GLIK (3,5) – Kapitan polskiego zespołu miał sporo pracy. W każdym razie prezentował równy poziom. Miał 46 kontaktów z piłką. Sześć pojedynków główkowych, z których wygrał trzy. Robił to, co potrafi najlepiej. Mógł brać udział w walce wręcz, blokował. Ogólnie występ, po którym Kamil Glik nie może mieć do siebie pretensji.

Michał HELIK (2) – Miał udział przy rzucie karnym dla rywali, który być może został podyktowany zbyt pochopnie. Ciekawe jest, że był to jedyny faul, który był udziałem Michała Helika. Ogólnie zawodnik nie wyglądał jednak na najmocniejsze ogniwo w polskim zespole. W każdym razie na pewno po marcowym zgrupowaniu nie powinien zostać skreślany i jest w nim potencjał na solidnego następcę Kamila Glika w przyszłości.

Zieliński w cieniu Krychowiaka

Bartosz BERESZYŃSKI (3,5) – Piłkarz Sampdorii miał sporo pracy w środowym starciu. Przede wszystkim dlatego, że Anglicy upodobali sobie grę po stronie Bartosza Bereszyńskiego. Można było wyczuć to, że zawodnik miał respekt względem swoich rywali. Chociaż na uwagę zasługuje fakt, że na sześć pojedynków wygrał cztery.

Maciej RYBUS (2,5) – Miał zdecydowanie mniej pracy od Bereszyńskiego. Próbował kilka razy dośrodkowywać, ale nie były to próby godne pochwał. O ile w przypadku gry defensywnej trudno mu coś zarzucić, to z przodu był kompletnie niewidoczny. Trudno ocenić na dzisiaj, czy Maciej Rybus jest lepszy od Arkadiusza Recy. Najlepszym rozwiązaniem byłoby połączenie obu piłkarzy i reprezentacja Polski mogłaby otrzymać naprawdę dobry materiał na lewe skrzydło.

Grzegorz KRYCHOWIAK (4,5) – Bez wątpienia pomocnik Lokomotiwu Moskwa był najmocniejszym punktem Biało-czerwonych przeciwko ekipie Garetha Southgate’a. Grał tak, jakby chciał udowodnić, że źle był oceniany w West Bromwich Albion. Niezwykle waleczny, dawał się we znaki rywalom. Nie można jednak zapominać o tym, że to po przegranym pojedynku powietrznym przez Grzegorza Krychowiaka piłka trafiła ostatecznie pod nogi Harry’ego Magguire’a, który strzelił gola na 2:1 dla Anglików.

Jakub MODER (3) – Pomocnik Brighton dołączył do Jana Domarskiego, Marka Citki i Jerzego Brzęczka, którzy zdobywali również bramkę na Wembley. Strzelił gola, ale jednak poza tym trafieniem, który wynikał ogólnie z błędu rywali, niczym się nie wyróżnił. Gdyby nie ten gol, należałoby stwierdzić, że to był bezbarwny występ w jego wykonaniu. W pierwszej odsłonie nie zrobił nic, za co można by pochwalić Biało-czerwonych. W drugiej połowie grał trochę żywiej, ale potencjał ma zdecydowanie na to, aby pokazać więcej.

Piotr ZIELIŃSKI (2) – Pomocnik Napoli niestety znów zapracował na surowe oceny. Jest jedynym kreatywnym zawodnikiem w szeregach Biało-czerwonych, a w trakcie całego spotkania nie zaliczył nawet jednego udanego dryblingu. Ponadto zanotował 14 strat. Jak na polskiego artystę, nie są to statystyki, których kibice reprezentacji Polski by oczekiwali.

Napastnicy grali z siłą frustracji

Krzysztof PIĄTEK (2,5) – Były napastnik Milanu podobnie, jak w dwóch poprzednich spotkaniach wyróżniał się wolą walki i chęcią gry. Niewiele jednak z tego wynikało. Nie oddał ani jednego strzału, miał jedną próbę dryblingu. W zasadzie angielscy obrońcy nie mieli z Krzysztofem Piątkiem większych problemów, chociaż ten wygrywał z nimi pojedynki powietrzne.

Karol ŚWIDERSKI (2) – Jeśli mecz z Anglią miał być weryfikacją napastnika PAOK-u Saloniki w reprezentacji Polski, to nie mamy dla Karola Świderskiego najlepszych wieści, mimo że dostrzegamy to, że się starał. Pierwsza połowa nie była udana w jego wykonaniu udana, na co wpływ miało też to, że nie pomagali mu koledzy z zespołu, ponieważ nie otrzymywał od nich podań. Na drugą połowę selekcjoner Paulo Sousa nie wystawił już 24-latka.

Krzysztof Piątek (z lewej)
Krzysztof Piątek (fot. PressFocus)

Jóźwiak wszedł na ratunek

Arkadiusz MILIK (3,5) – 27-latek wszedł w spotkanie być może przemotywowany. Chwilę po pojawieniu się na boisku zapracował na żółtą kartkę. Tymczasem w 58. minucie zaliczył asystę przy trafieniu Jakuba Modera. Pozostawił po sobie niezłe wrażenie i chyba można zaryzykować stwierdzenie, że to był najlepszy marcowy mecz w wykonaniu Milika w reprezentacji.

Kamil JÓŹWIAK (3) – Pojawił się na placu gry w 55. minucie i zrobił to, czego od niego oczekiwano. Zagrał bez stresu, do przodu. Tak jak potrafi najlepiej. Można tylko zastanawiać się, czy Biało-czerwoni nie zaprezentowaliby lepszego oblicza, gdyby Kamil Jóźwiak, będący bez wątpienia w dobrej dyspozycji w ostatnim czasie, zagrał w wyjściowym składzie.

Rafał AUGUSTYNIAK – Grał zbyt krótko, aby ocenić.

Arkadiusz RECA – Grał zbyt krótko, aby ocenić.

Kamil GROSICKI – Grał zbyt krótko, aby ocenić.

Komentarze