Felicio Brown Forbes
Felicio Brown Forbes PressFocus

Świetny mecz w Krakowie, Wisła odebrała punkty liderowi

Wisła Kraków po raz drugi z rzędu sięgnęła po trzy punkty w ligowym meczu na własnym stadionie. W piątkowym spotkaniu 18. kolejki PKO Ekstraklasy Biała Gwiazda pokonała 2:1 liderującą w tabeli Pogoń Szczecin. Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził Felicio Brown Forbes, który miał udział przy pierwszym golu dla swojego zespołu, a sam zdobył drugą bramkę. Zrehabilitował się tym samym za ostatni nieudany występ we Wrocławiu.

Od początku obserwowaliśmy interesujące widowisko, w którym obie drużyny grały odważnie i starały się atakować. Po raz pierwszy gorąco pod jedną z bramek zrobiło się w dziesiątej minucie, gdy po dośrodkowaniu Alexandra Gorgona główkował Michał Kucharczyk. Piłka w tej sytuacji odbiła się od słupka, ale nawet gdyby znalazła drogę do bramki, gol nie zostałby uznany. Doświadczony zawodnik Pogoni był bowiem na spalonym. Trzy minuty później na strzał sprzed pola karnego zdecydował się Jakub Bartkowski, czym sprawił drobne problemy Mateuszowi Lisowi.

Wisła starała się odpowiadać, grała pressingiem, wyprowadzała ataki, ale nie była tak konkretna jak rywale. Poważniejsze ostrzeżenie rywalom w 26. minucie wysłał Felicio Brown Forbes, który wpadł z piłką w pole karne Portowców, ale naciskany przez Benedikta Zecha uderzył zbyt słabo, aby zaskoczyć Dante Stipicę.

Pięć minut później Wisła wyszła na prowadzenie. Po bardzo dobrym dośrodkowaniu Brown Forbesa z prawego skrzydła piłkę niefortunnie do bramki swojego zespołu skierował Zech. Kilka chwil później mogło być już 2:0, ale Yaw Yeboah uderzył niecelnie. Z kolei Pogoń powinna doprowadzić do wyrównania w 43. minucie, ale stuprocentowej okazji nie zdołał wykorzystać Michał Kucharczyk, który z kilka metrów uderzył prosto w Serafina Szotę.

Tuż przed przerwą Wisła zadała drugi cios. W doliczonym czasie gry Biała Gwiazda podwyższyła na 2:0. Po przypadkowym zgraniu piłki przez Żana Medveda kapitalnym uderzeniem z około 25 metrów popisał się Brown Forbes. Bramkarz gości ze Szczecina nie miał żadnych szans na skuteczną interwencją.

Druga połowa świetnie rozpoczęła się dla Pogoni, która w 49. minucie zdobyła kontaktowego gola. Po dośrodkowaniu Kucharczyka ładnym uderzeniem z woleja popisał się Alexander Gorgon. Goście próbowali pójść za ciosem, ale uderzenia Bartkowskiego i Tomasa Podstawskiego były niecelne.

W 58. minucie świetną okazją do zdobycia trzeciego gola miała Wisła. Po prostopadłym podaniu Yeboaha w sytuacji sam na sam z bramkarzem Pogoni znalazł się Stefan Savić, ale przegrał ten pojedynek. W kolejnych minutach Stipica jeszcze dwa razy ratował swoją drużynę przed stratą bramki doskonale broniąc uderzenia Brown Forbesa i Medveda.

W kolejnych minutach nie oglądaliśmy już tylu klarownych sytuacji, choć spotkanie nadal mogło się podobać. Wisła nie ograniczała się tylko do bronienia dostępu do własnej bramki, ale cały czas szukała również okazji do zdobycia kolejnych goli. Ostatecznie wynik nie uległ zmianie, a gospodarze mogli świętować odniesienie drugiego zwycięstwa z rzędu na własnym stadionie.

Komentarze