Kolejorz odjeżdża rywalom, wyjazdowa niemoc Nafciarzy

Piłkarze Lecha Poznań
PressFocus Na zdjęciu: Piłkarze Lecha Poznań

Lech Poznań odniósł w piątkowy wieczór ósme zwycięstwo w obecnym sezonie. Kolejorz przed własną publicznością pewnie 4:1 pokonał u siebie Wisłę Płock, która tym samym pozostaje bez zdobyczy punktowej w meczach wyjazdowych.

Lech z kolejnym łupem

W roli zdecydowanego faworyta do piątkowego spotkania przystępowali podopieczni Macieja Skorży, którzy kolejnym zwycięstwem chcieli umocnić się na prowadzeniu w ligowej tabeli. Fatalnie spisujący się na wyjazdach Nafciarze nie mieli przed tym pojedynkiem żadnych argumentów.

Mecz bardzo dobrze ułożył się dla Kolejorza, który w 14. minucie wyszedł na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego pojedynek wygrał Bartosz Salamon i uderzeniem głową nie dał szans bramkarzowi. Radość gospodarzy nie trwała jednak długo, bowiem już dwie minuty później goście z Płocka zdołali doprowadzić do wyrównania. Na listę strzelców wpisał się Dusan Lagator, który pokonał Filipa Bednarka w sytuacji sam na sam.

Do końca pierwszej połowy inicjatywa należała do Lecha, ale piłkarzom lidera PKO Ekstraklasy przed przerwą nie udało się już zaskoczyć defensywy przeciwnika. W 38. minucie bliski wpisania się na listę strzelców był Adriel Ba Loua, ale piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek.

Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia gospodarzy. W 53. minucie Lech ponownie był na prowadzeniu, po tym jak wykorzystał nieporadność w defensywie rywali. Piłkę w bramce uderzeniem z dziewięciu metrów umieścił Radosław Murawski.

Płocczanie w kolejnych minutach nie potrafili zagrozić bramce rywali, który szukał okazji do definitywnego zamknięcia tego spotkania. W bramce gości bardzo dobrze spisywał się Krzysztof Kamiński, który świetnie interweniował po strzałach Barry’ego Douglasa i Amarala. Skapitulował dopiero w 77. minucie, gdy podanie Amarala wykorzystał Jakub Kamiński. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wygraną Lecha 4:1, a bramkę ustalającą końcowy rezultat w samej końcówce zdobył Amaral.

Komentarze