Timo Werner
Timo Werner fot. Grzegorz Wajda

Wysoka wygrana RB Lipsk!

W drugim niedzielnym spotkaniu 27. kolejki Bundesligi, RB Lipsk efektownie 5:0 pokonał na wyjeździe FSV Mainz. Byki przystępowały do meczu w Moguncji w roli faworyta. Już od pierwszych minut dyktowały warunki gry i dość szybko objęły prowadzenie.

Czytaj dalej…

Podopieczni Juliana Nagelsmanna świetnie weszli w mecz. Już w 11. minucie Timo Werner skierował futbolówkę do siatki. Niemiecki napastnik wykorzystał sprytne podanie Laimera i oddał strzał z pierwszej piłki, co zdecydowanie zaskoczyło bramkarza Mainz. Niespełna kwadrans później, kolejną bramkę dla RB Lipsk zdobył Yussuf Poulsen, który najwyżej wyskoczył do piłki i pewnym strzałem z główki, wpakował ją do bramki. Dla duńskiego napastnika było to 250. spotkanie w barwach RB Lipsk.

Dalsza część pierwszej połowy bezdyskusyjnie należała do gości. RB Lipsk kontynuował świetną grę w ataku i potwierdził to jeszcze przed przerwą. Bramkę na 3:0 strzelił Sabitzer. Austriak oddał techniczny strzał zza pola karnego i zerwał pajęczynę w bramce Floriana Mullera.

W lepszych nastrojach plac gry opuszczali goście. Piłkarze Mainz zdecydowanie odstawali na tle swoich rywali, co potwierdzają statystyki. Rywalizacja w pierwszej połowie przypominała starcie Dawida z Goliatem.

Druga odsłona spotkania pokazała jak bezsilny jest zespół gospodarzy. Chwilę po rozpoczęciu gry na listę strzelców ponownie wpisał się Timo Werner. Niemiec bez zastanowienia oddał strzał w lewy róg bramki. Całą akcję zapoczątkował Kampl, który popisał się idealnym dryblingiem i jak na tacy wystawił futbolówkę swojemu koledze z drużyny.

Mimo wysokiego prowadzenia goście nie spoczęli na laurach. Piłkarze Negelsmanna wciąż utrzymywali znakomitą dyspozycję w ofensywie i defensywie. Przed zakończeniem spotkania Hat-Tricka ustrzelił wcześniej wspomniany Werner. Dziewiątka Lipska grała dziś znakomicie. Poulsen uruchomił swoim długim podaniem Wernera, któremu udało się trącić piłkę do siatki.

Nad drużyną Mainz zaczynają zbierać się czarne chmury, a widmo spadku jest coraz bliższe. Z kolei Byki nadal liczą się w walce o mistrzostwo Bundesligi i grę w Lidze Mistrzów w następnym sezonie.

Komentarze