REKLAMA
REKLAMA

LN: Męczy nas piłka, ale jest wygrana. BiH - Polska 1:2

dodał: Łukasz Pawlik  |  źródło: Goal.pl  |  07.09.2020 22:41
LN: Męczy nas piłka, ale jest wygrana. BiH - Polska 1:2

Kamil Grosicki  |  fot. Mateusz Porzucek

Nowy profil goal.pl na Facebooku!
Reprezentacja Polski po raz pierwszy w historii wygrała mecz w Lidze Narodów UEFA. Biało-czerwoni pokonali Bośnię i Hercegowinę w Zenicy 2:1. Po dwóch rozegranych spotkaniach w tabeli grupy pierwszej w Dywizji A polski team plasuje się na trzeciej pozycji z dorobkiem trzech "oczek" na koncie.

Reprezentacja Polski przystępowała do swojej potyczki, chcąc odnieść swoje pierwsze zwycięstwo w Lidze Narodów UEFA. Batalia Biało-czerwonych z ekipą z Półwyspu Bałkańskiego była o tyle ciekawa, bo rozgrywana była dokładnie w dniu drugiej rocznicy debiutu trenera Jerzego Brzęczka w roli selekcjonera drużyny narodowej.

Formacje się przesuwają


Wynik rywalizacjo został otwarty w 22. minucie, gdy po kuriozalnej decyzji sędziego Cuneyta Cakira gospodarze otrzymali rzut karny. Taki stan rzeczy był następstwem powalenia rywala przez Jana Bednarka. Obrońca Southampton przyzwyczajony do brutalnej gry dzięki występom w Premier League nie mógł pogodzić się z decyzją arbitra, będąc przekonanym, że jego zachowanie nie zasługiwało na to, aby dyktować "jedenastkę" gospodarzom.

Ostatecznie sędzia nie dał się odwieźć od swojej pierwotne decyzji. Tym samym Haris Hajradinović wykorzystał stały fragment gry, notując swoje premierowe trafienie w drużynie narodowej w trzecim występie. Warto podkreślić jednak, że intencje 26-latka wyczuł Łukasz Fabiański, który rzucił się w dobrą stronę, ale ostatecznie nie dał rady obronić strzału pomocnika broniącego na co dzień barw Kasimpasy, więc Bośniacy objęli prowadzenie.

W kolejnych fragmentach meczu Biało-czerwoni przejęli inicjatywę na boisku, szukając za wszelką cenę gola wyrównującego jeszcze przed przerwą. Swoje szanse mieli Kamil Glik, Kamil Grosicki, czy Arkadiusz Milik, ale ich próby długo nie dawały efektu. Gdy wydawało się, że na przerwę Bośnia i Hercegowina zejdzie do szatni z prowadzeniem, to tuż przed końcem pierwszej połowy kapitan polskiej ekipy zdobył bramkę głową, więc mieliśmy 1:1.

Można gasić grilla, Polacy znów wielcy


Po słabych dwóch kwadransach w wykonaniu polskiej drużyny nieco lepsze było ostatnie 15 minut pierwszej części gry. W każdym razie po przerwie Biało-czerwoni znów zapadli w sen, więc zawody na Bilino Polje w Zenicy były porządnym czasousypiaczem. Nieco ożywił spotkanie gol strzelony przez Kamila Grosickiego w 67. minucie. Skrzydłowy West Bromwich Albion wykorzystał dośrodkowanie od Macieja Rybusa, pokonując bramkarza rywali strzałem głową.

Jak się później okazało, bramka zdobyta przez 32-latka urodzonego w Szczecinie ustaliła wynik rywalizacji na stadionie w Bośni i Hercegowinie, więc reprezentacja Polski odniosła swoje premierowe zwycięstwo w Lidze Narodów UEFA. Odnotujmy, że w 18 spotkaniach w roli opiekuna Biało-czerwonych trener Brzęczek zaliczył dziewięć zwycięstw, cztery remisy i pięć porażek.



OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 2 komentarze

Joker | 08.09.2020 00:12

Pierwsze 30 minut dramat, nie dało się tego oglądać, zapowiadała się kolejna porażka w fatalnym stylu, no ale trzeba oddać że nagle zaczęli coś grać, i w końcówce 1.poł mieli ze 3 niezłe sytuację, udało się wyrównać i w 2.poł w miarę kontrolowali ten mecz, acz Visca jak wszedł to trochę nam zamieszania zrobił, za to Dzeko poza jednym strzałem nam nie zagroził w ogóle.

Indywidualnie jednak sporo zawodników rozczarowało. Milik, Krycha czy Zielu bardzo słabo, poza jakimiś nielicznymi przebłyskami. Grosik w sumie poza akcjami bramkowymi też nie zagrał jakiegoś wielkiego meczu. Za to imponował Góralski, my chyba musimy jednak mieć w środku pola takiego gościa, który może w piłkę gra słabo, ale walczy za dwóch i uprzykrza życie rywalom. Rybus pokazał, że na lewej obronie warto mieć lewonożnego zawodnika, solidny występ stoperów (dla mnie karny Bednarka naciągany, i to bardzo), zwłaszcza Glika, który dodatkowo był bardzo groźny przy stałych fragmentach. Fajnie na skrzydle wyglądał Jóźwiak, tylko zabrakło chłopakowi wykończenia, zarówno przy dograniach jak i strzałach, ale w grze prezentował się lepiej niż Grosik. Kędziora tradycyjnie dość solidny, ale w ofensywie mało widoczny, być może było założenie, że do akcji ofensywnych włącza się głównie Rybus, a Kędziora pilnuje pozycji, więc nie ma sensu z góry zawodnika Dynama krytykować nie znając założeń taktycznych.

Oczywiście trzeba odnotować, że Bośnia zagrała w dalekim od optymalnego składzie (u nas naturalnie nie było Lewego co też jest ogromnym osłabieniem), więc nie ograliśmy przesadnie mocnego przeciwnika, acz jakby nie patrzeć Bośnia zremisowała we Włoszech 3 dni temu, więc to też nie był jakiś bardzo słaby rywal.

Mi najbardziej w tym dwumeczu jednak zabrakło prawdziwej szansy dla Linetty'ego, a także debiutów Walukiewicza czy Karbownika, bo skoro obaj mieli nie zagrać to byłoby lepiej gdyby pomogli w tym czasie młodzieżówce.

Real Madridista | 08.09.2020 01:42

Ogralismy 2 garnitur Bosni i Hercegoviny... Wow!
Wrazenia artstyczne opisal juz kolega Joker. Dodam jeszcze, ze gdyby Goral nie mial szczescia to gralibysmy w 10, bo zanim sie na dobre rozhulal to idiotycznie skosil rywala od tylu, co moglo dac pretekst do czerwa bez specjalnej napibki.
Krycha i Zielu najslabsi w naszej druzynie. Rybus musi grac. Tyle.
Pzdr.



goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy