REKLAMA
REKLAMA

Messi: Mecz przypominał zapasy

dodał: Michał Machowski  |  źródło: ASInfo  |  12.09.2012 18:50
Kapitan reprezentacji Argentyny, Lionel Messi, przyznał, że spotkanie jego drużyny z Peru ciężko nazwać meczem piłkarskim. Wynik 1:1 był według zawodnika FC Barcelony głównie zasługą brutalnej gry przeciwnika, który na własnym stadionie obejrzał 4 żółte kartki. Mimo takiego rezultatu Messi jest zadowolony z wywalczenia choćby jednego punktu.

- To była naprawdę ostra gra. Więcej było w niej zapasów niż futbolu - stwierdził argentyński piłkarz. - Mecze wyjazdowe, takie jak ten, często tak wyglądają. Zespół musi być wyjątkowo silny by wygrać - dodał. Drużyna "Albicelestes" od 22. minuty przegrywała 0:1 po bramce Carlosa Zambrano. Wyrównał kwadrans później Gonzalo Higuain.

Lionel Messi bagatelizuje jednak remis w meczu z Peru i zapowiada walkę w kolejnych spotkaniach. - Chcieliśmy przywieść do domu trzy punkty, jednak w takich okolicznościach musimy się cieszyć, że nie przegraliśmy - stwierdził. - Remis to dobry wynik, a my jesteśmy wciąż na prowadzeniu w tabeli. Musimy wygrać kolejny mecz, z Urugwajem - zakończył podopieczny Alejandro Sabelli.


OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 1 komentarz

sortowanie: rosnąco | malejąco

rapia | 12.09.2012 22:43

oglądałem całe to spotkanie. co tam się wyrabiało, to przechodzi wszelkie granice. dość powiedzieć, jak załatwili biednego Gago (wstrząc mózgu). Peruwiańczycy kopali, szarpali, kosili przez całe 90 minut zupełnie nie pozwalając Argentynie i wszczególności Messiemu grać normalnej piłki. ponadto dureń Sabella uparł się i niczym "genialny" jeszcze nie tak dawno Maradona, czy Batista, zupełnie pominął w wyjściowej jedenastce pomocników (rozgrywającego). Argentyna grała 3-ma napastnikami, z zupełnie zagubionym Di Marią (który zdaje się miał coś tam robić w środku pola). reszta zespołu to sami defensorzy, w tym Mascherano i Gago, który miał tylko zadania defensywne. ta chora taktyka o mało nie doprowadziła do blamażu. Peru zagrało na 110% możliwości, na dodatek ciągle uciekając się do perfidnej brudnej gry, którą beznadziejny tego wieczora sędzia bez problemu puszczał. o mały włos nie doszło nie tylko do niespodzianki, ale wręcz do blamażu - niewykorzystany karny i 2 słupki Peru, przy zupełnie nie działającym ataku Argentyny (brak pomocników powodował zupełną próżnię pomiędzy Messim, Higuainem i Lavezzim a resztą formacji).
to cud, że wywieźli ten punkt, a Sabella naprawdę musi posłuchać wołania kibiców (na czacie mundoalbiceleste.com pod koniec leciały niemal same wyzwiska =), inaczej pierwszy lepszy oponent, w meczu o naprawdę wysoką stawkę, szybko pozbawi Argentyńczyków złudzeń.
tu nawet 3 Messich z przodu nic nie pomoże, jeżeli nie ma komu kontrolować w środku gry i zagrywać do przodu.
Hiszpanie wiedza o tym najlepiej - ME zdobyli praktycznie dzięki pomocnikom - a uparty Sabella, z tą jegod****ną miłością do staruchów i średniaków, których używał w Estudiantes, daleko tak nie zajedzie.
Messi zagrał dobre spotkanie, ale znowuż, z konieczności musiał bardzo często głębowo cofać się, przez co zupełnie brakowało go z przodu. kilkakrotnie łapałem się za głowę, kiedy widziałem go pod własnym polem karnym, chcącego stamtąd wyprowadzać akcję, co szybko kończyło się niepowodzeniem, bo w ogóle nie miał z kim tej piłki rozgrywać (Gago, jedyny piłkarz w środku, nie umiał zagrać ani jednej dobrej piłki do przodu).
dodatkowo Peruwiańczycy, czasami po 4, po 5, szybko zamykali Messiemu wszelkie dojście do bramki, podczas gdy reszta piłkarzy Sabelli (w tym katastrofalny tego wieczoru Di Maria) tylko się temu przyglądali.
w takiej sytuacji ten 1 punkt to niemal dar z nieba.



goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy