REKLAMA
REKLAMA

Kazimierski: Teraz każdy próbuje się wybielić

dodał: Marcin Mondorowicz  |  źródło: ASInfo  |  16.07.2012 09:34
Na dobre rozgorzała dyskusja na temat słów Roberta Lewandowskiego, który skrytykował byłego selekcjonera Franciszka Smudę za przygotowanie reprezentacji Polski do mistrzostw Europy. Głos w tej sprawie w rozmowie z ASInfo zajął Jacek Kazimierski.

- Robert ma swoje zdanie, ale komentowanie takich rzeczy nie powinno mieć miejsca. Powinniśmy się trzymać razem, zresztą Robert zgadzał się metodami Franka, więc tak powinno zostać. Nie awansowaliśmy z grupy na Euro, więc każdy próbuje się teraz w jakiś sposób wybielić - mówi trener bramkarzy w kadrze Franciszka Smudy.

Darek Dobek: - Podobno ma zostać pan trenerem bramkarzy w reprezentacji Polski prowadzonej przez Waldemara Fornalika. Rzeczywiście jest coś na rzeczy?

Jacek Kazimierski: - Skoro pojawiła się informacja, że to on mnie chce, to niech pan do niego zadzwoni. Ja jestem gotowy na współpracę z Waldkiem, znam jego warsztat, umiejętności, więc dlaczego nie. W ostatnich latach prowadziłem trzech bramkarzy, którzy z powodzeniem grali w reprezentacji, więc myślę, że byli ze mnie zadowoleni. Na pewno rozważyłbym tę propozycję i będziemy rozmawiać.

Gdyby został pan trenerem bramkarzy u Fornalika, starałby się o większą autonomię niż u Franciszka Smudy?

- Na pewno dojdziemy z Waldkiem do porozumienia. Zresztą autonomię u Franka to ja miałem...

A sprawa Boruca?

- Ale w przypadku Boruca nie decydowały sprawy sportowe, tylko prywatne pomiędzy nim a selekcjonerem. Gdy premier wydaje decyzje swojemu ministrowi, to ten drugi nie może oponować. Oczywiście wypowiadałem się, że Artur zasługuje na grę w reprezentacji pod względem sportowym. I nadal tę opinię podtrzymuję. Nie sądzę, żeby u Fornalika o powołaniach decydowały jakieś urazy osobiste. Najważniejsza będzie forma sportowa.

Jakich zatem bramkarzy powołałby pan do kadry na sierpniowy mecz z Estonią?

- Najpierw muszę spotkać się z Waldkiem, porozmawiać z nim, by ustalić pewne rzeczy, których musimy się trzymać. Na pewno nie zostanie powołanych trzech bramkarzy, bo to jest tylko jeden mecz, więc dwóch wystarczy.

Czyli Przemysław Tytoń i Wojciech Szczęsny.

- Na dzień dzisiejszy Boruc nie ma klubu, więc siłą rzeczy nie może być brany pod uwagę. Jednak na pewno znajdzie sobie klub i w kontekście eliminacji do mistrzostw świata jego kandydatura będzie rozpatrywana.

Który z tej dwójki jest dzisiaj bliżej bluzy z numerem 1?

- Dzisiaj nie odpowiem panu na to pytanie, bo sezon się jeszcze nie rozpoczął, chłopcy dopiero zjeżdżają z urlopów. Zobaczymy, jak będą się prezentować podczas przygotowań do ligi i w pierwszych meczach. Na pewno mamy bardzo równych, świetnych bramkarzy, co jest wielkim komfortem, więc decyzja, kto jest pierwszym bramkarzem, naprawdę nie jest łatwa.

Tytoń był podobno w orbicie zainteresowań AC Milan, ale sprawa dość szybko ucichła. To dobrze, że zapewne zostanie w PSV Eindhoven na kolejny sezon?

- To, co pisze prasa, a to, jak jest naprawdę, to są dwie różne rzeczy.

Czyli to była zwykła plotka transferowa?

- Na pewno przejście do Milanu byłoby dla niego awansem, nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Milan jest mega wielką firmą, wiele by się w nim jeszcze nauczył.

Zmieńmy temat: ostatnio głośno jest o krytyce Roberta Lewandowskiego pod adresem Smudy. Jak odebrał pan słowa naszego napastnika?

- Robert ma swoją wizję, ale komentowanie takich rzeczy nie powinno mieć miejsca. Powinniśmy się trzymać razem, zresztą Robert zgadzał się metodami Franka, więc tak powinno zostać. Jak jest sukces, to wszyscy są jego ojcami, a jak jest porażka, to każdy jest w jakiś sposób rozgoryczony. Nie awansowaliśmy z grupy na Euro, więc każdy próbuje się teraz w jakiś sposób wybielić. Trudno odnosić mi się jednak do konkretnych wypowiedzi Roberta, nie wiem też, czy tamten wywiad był autoryzowany. Ja z nim nie rozmawiałem na ten temat, z Frankiem zresztą też, więc trudno mi się odnieść do tej sprawy.

Dobrze się stało, że Lewandowski otworzył tę puszkę Pandory?

- "Lewy" ma swoje zdanie, do którego ma prawo. A czy słuszne je wypowiedział, czy niesłuszne, to już zależy od niego. Jeden zawodnik powie o takich sprawach, a drugi nie. To zależy od charakteru danego człowieka, który uważa tak, a nie inaczej. Błaszczykowski o tym nie powiedział.

Jednak Błaszczykowski narzekał jednak na inne sprawy...

- Jeśli chodzi o bilety, to co prawda Euro było imprezą rozgrywaną w Polsce, ale odbywała się pod egidą UEFA. Zresztą nie znam na tyle tego tematu, ale uważam, że jeśli chodzi o inne sprawy organizacyjne, to wszystko było bardzo w porządku. Konrad Paśniewski razem z Tomkiem Rząsą ze wszystkim dawali sobie świetnie radę. Pod tym względem było perfekcyjnie.

Czyli Błaszczykowski niepotrzebnie narzekał na zbyt małą liczbę biletów?

- Ja nawet nie wiem, ile Kuba ich miał. Proszę mi wierzyć.

Jeszcze co do sprawy Lewandowskiego: Smuda został zapytany o te wypowiedzi, ale stwierdził, że nie będzie z nim polemizował. To wynika z tego, że nie chce rozliczać się z "Lewym" na łamach prasy czy po prostu nie ma argumentów w dyskusji z naszym najlepszym napastnikiem?

- Trudno jest mi oceniać i jednego, i drugiego. Robert odniósł się tylko do Franka, więc to sprawa między nimi. Ja miałem swoją działkę, którą wykonywałem, i to za nią mogę odpowiadać.

Lewandowski powiedział, że piłkarze w przerwach sami zabierali głos w szatni, motywowali się, a do tego ustalali między sobą, jak mają zagrać. Prawda czy naciąganie faktów?

- Proszę pana, ja nie mogę tego panu powiedzieć. Nie mam zamiaru tego komentować. Skoro Robert to wyjawił, to z nim trzeba na ten temat porozmawiać i zapytać się, czy rzeczywiście tak było. Trudno jest wypowiadać mi się na te tematy. Uważam, że powinno to zostać w szatni i tyle.

Tuż po zakończeniu mistrzostw Smuda powiedział, że gdyby jeszcze raz miał przygotowywać zespół do Euro, to niczego by nie zmienił. Słusznie?

- Jeżeli nie awansowaliśmy do fazy grupowej, to myślę, że jest tego jakiś powód. Trudno jest jednak jednoznacznie stwierdzić, czy coś można było zrobić inaczej. To są rzeczy, o których mówił trener, i nie chciałbym się do nich mieszać.

A czy zrzucanie całej winy na byłego już selekcjonera jest w porządku?

- Winni są wszyscy, więc nie jest tak, że jedna osoba coś źle zrobiła i to przez nią przegraliśmy. Trener ustala taktykę i przygotowuje zespół, a chłopaki grają na boisku, więc wina jest obopólna.


OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 0 komentarzy

sortowanie: rosnąco | malejąco