Zanim ruszy sezon. Plany transferowe klubów Premier League, cz. I

Gabriel Jesus (Manchester City, Premier League)
PressFocus Na zdjęciu: Gabriel Jesus (Manchester City, Premier League)

Jeszcze nie zażyliśmy ochłonąć po niedawno zakończonym sezonie, a już zastanawiamy się nad tym, co będzie działo się w kolejnych rozgrywkach. Nic dziwnego – okno transferowe w Anglii otwiera się 10 czerwca. Kilka ruchów już znamy, ale 99% aktywności wyspiarzy jeszcze przed nami. Kto potrzebuje “tylko” nowego napastnika, w której szatni brakuje wyłącznie środkowego obrońcy, a komu przydałaby się kadrowa rewolucja? O tych planach więcej przeczytacie poniżej. Przed wami pierwsza część “kalendarza transferowego” Premier League. Od Arsenalu do Leicester, z wyłączeniem beniaminków.

  • Większość piłkarzy myślami jest już na wakacjach lub zgrupowaniach reprezentacji, jednak w gabinetach dyrektorów sportowych i agentów praca nie ustaje
  • Gdzie może trafić Gabriel Jesus? Kto powinien sięgnąć po Jamesa Tarkowskiego? Czy Josko Gvardiol jest już gotowy na Premier League?
  • W niektórych przypadkach pełny okres przygotowawczy może okazać się bardziej wartościowym “wzmocnieniem” niż kolejne transfery

Arsenal: napastnik

Nie ma Aubameyanga, nie ma Lacazette’a, jest Nketiah i Martinelli, któremu do środkowego napastnika raczej daleko. Jeżeli Arsenal zamierza poważnie zaangażować się w walkę o Ligę Mistrzów, dziewiątka z prawdziwego zdarzenia to absolutna konieczność. Z Vlahoviciem się nie udało, bo i udać się nie miało prawa, Isakowi wyraźnie daleko do The Emirates, dlatego Mikel Arteta musi szukać dalej. Jeżeli Kanonierzy rozpoczną sezon bez wzmocnienia tej pozycji, właściwie bez wahania możemy ich skreślić z wyścigu o top four. Niewiele transferów zbliżającego się okienka wydaje się tak oczywistych, jak sprowadzenie napastnika do północnej części Londynu.

Proponowany zawodnik: Gabriel Jesus

Kandydatura Brazylijczyka wydaje się oczywista. I to nie tylko ze względu na medialne doniesienia. Gabriel Jesus to piłkarz sprawdzony w Premier League. Reprezentantowi Canarinhos niestraszna żadna pozycja w ofensywie – 25-latek jest wyjątkowo wszechstronnym graczem. Cena? Raczej nie gra roli, a przynajmniej nie powinna – włodarze Arsenalu muszą głębiej sięgnąć do kieszeni, jeżeli chcą rywalizować z najlepszymi. Jednak nie powinna być wysoka, ponieważ wychowanek Palmeiras ma tylko rok kontraktu z City. Obywatele nie będą stawiać oporu – Erling Haaland i Julian Alvarez pozwolą im szybko zapomnieć o rozstaniu z Gabrielem Jesusem.

Aston Villa: pełny okres przygotowawczy pod wodzą Stevena Gerrarda

Jeszcze zanim zaczęliśmy zastanawiać się, kogo i czego potrzebuje Aston Villa, klub z Birmingham już rozpoczął transferową ofensywę. Boubacar Kamara, Diego Carlos, Robin Olsen i Philippe Coutinho, którego wykupiono z Barcelony – tak prezentują się dotychczasowe ruchy The Villas. Wzmożona aktywność AV tuż po zakończeniu rozgrywek Premier League niejako ograniczyła wszelkie rozważania na tym polu. Wiemy już, co mamy, i wiemy także, co należy zrobić, by to w kolejnym sezonie odpaliło na najwyższych obrotach. Pełny okres przygotowawczy pod wodzą Stevena Gerrarda powinien załatwić sprawę. A gdyby tak lekarze zdołali wyeliminować podatność na kontuzje Danny’ego Ingsa i Olliego Watkinsa, na Villa Park może być pięknie.

Brentford: utrzymanie dotychczasowej kadry

Pszczoły to klub budowany w sposób niezwykle przemyślany, dlatego nie należy spodziewać się nerwowych ruchów w wykonaniu londyńczyków. Priorytetem na to okienko będzie utrzymanie dotychczasowej kadry, a przede wszystkim kontynuacja współpracy z Ivanem Toneyem i Christianem Eriksenem. Bez tej dwójki Brentford może przegrać walkę z klątwą drugiego sezonu. Tylko tyle i aż tyle. The Bees nie potrzebują rewolucji, co zresztą potwierdza Thomas Frank:

Chcemy zatrzymać wszystkich, łącznie z Christianem Eriksenem. Nie wiem, czy to się uda – wierzę, że jest spora szansa, ale istnieje ryzyko, że może podpisać kontrakt z innym klubem. Musi wyjechać z rodziną i zdecydować, co zrobić. Jestem optymistą, więc wciąż wierzę, ale w tej chwili niczego nie wiemy. Generalnie chodzi o to, by o tylko “dodać” graczy, aby poprawić skład. Niewielu, jednego lub dwóch.

Brighton: napastnik (który już jest w klubie)

Czy Brighton potrzebuje nowego napastnika? Bez wątpienia. Gdzie szukać wzmocnień na tę pozycję? Właściwie to nie trzeba nikogo szukać, ponieważ ten, o którego pytamy, jest już na The Amex. O kim mowa? O Denizie Undavie, który w styczniu został pozyskany z Royale Union Saint Gilloise i od razu wypożyczony z powrotem. W barwach Les Unionistes niemiecki napastnik (tureckiego pochodzenia) sięgnął po tytuł króla strzelców Jupiler Pro League, strzelając 25 goli w 34 meczach sezonu zasadniczego. Undav w Unionie spotkał innego piłkarza Mew, który po zimowych transferze został tam wypożyczony. Kibice Pogoni Szczecin doskonale go kojarzą – to Kacper Kozłowski. Skoro Graham Potter bez skutecznego snajpera wspiął się aż na 9. miejsce, strach pomyśleć, co zrobi już z Undavem w składzie.

Sugestia dla zarządu: Tutaj dobrze wiedzą, co mają robić, ale jeżeli chcą czegoś więcej, zatrzymanie Cucurelli i Bissoumy to konieczność.

Chelsea: środkowy obrońca

Rudiger już dumnie prezentuje się w koszulce Realu, Christensen niedługo może przywdziać trykot Barcelony, podobnie jak Cesar Azpilicueta czy Marcos Alonso. Oczywiście Katalończycy nie sprowadzą na Camp Nou całej trójki, jednak strata nawet jednego z pierwszej dwójki mocno zaboli stołeczną ekipę. Niezależnie od tego, jak świetnie zakonserwował się Thiago Silva, ani jak dobre wrażenie będzie robił Trevoh Chalobah, Chelsea nie może pozwolić sobie na wejście w sezon bez co najmniej czterech nominalnych środkowych obrońców. Zakładając, że panowie T-T stanowią połowę tej kwoty, zostaje nam druga połowa do wypełnienia. Azpilicuety w tym zestawieniu nie powinniśmy liczyć jako pełnoprawnego środkowego defensora, ponieważ Hiszpan nim nie jest. Dlatego w lecie na Stamford Bridge będzie się działo, bo dziać się musi.

Proponowany zawodnik: Josko Gvardiol 

Zawodnika RB Lipsk po tym sezonie już bez wahania możemy nazywać piłkarzem wysokiej klasy. Chorwat znakomicie spisywał się nie tylko w Bundeslidze, ale także na arenie międzynarodowej, dlatego kolejka chętnych po jego usługi nie dziwi. Jeżeli 20-latek zmieni pracodawcę po zaledwie rocznym pobycie w stajni Red Bulla, zrobi to za kwotę nie mniejszą niż kilkadziesiąt milionów euro.

Crystal Palace: zastąpić Gallaghera i odciążyć Zahę

Minione rozgrywki dla Crystal Palace były co najmniej dobre. Patrick Vieira znakomicie odnalazł się na Selhurst Park i mimo niezbyt korzystnych prognoz (niektórzy wieszczyli londyńczykom pożegnanie z Premier League), uplasował się z Orłami na 12. lokacie. W tym miejscu należy zadać sobie pytanie, czy pozycja w środku stawki nie jest przypadkiem maksimum obecnej kadry. Obecnej, czyli pozbawionej Conora Gallaghera, który wraca do Chelsea. Jeżeli Vieira ma bardziej ambitne plany niż gra na spokojne utrzymanie, potrzebuje bocznych obrońców, środkowego pomocnika i napastnika, który jest w stanie strzelić co najmniej 10, a najlepiej 15 goli w lidze. Sam Wilfried Zaha to zdecydowanie za mało, by myśleć o finiszu w górnej połowie tabeli.

Everton: środkowy obrońca

Ten sezon to dla The Toffees nauczka i ostateczne ostrzeżenie. Ale wydaje się, że gorzej już być nie może. Frank Lampard, podobnie jak Steven Gerrard w Aston Villi, przepracuje z drużyną pełny okres przygotowawczy, co bez wątpienia korzystnie wpłynie na postawę Evertonu. A co przed pierwszym gwizdkiem pierwszej kolejki? Nowy środkowy obrońca to must-have na Goodison Park. Nie da się wiecznie grać Michaelem Keanem i liczyć na dobre wyniki. Cóż, ktokolwiek nie przyjdzie, i tak będzie lepszy niż Keane. Conor Coady, James Tarkowski, Levi Colwill – to kandydaci, którym warto bliżej się przyjrzeć.

Leeds: rewolucja potrzebna na wczoraj

Tu nie ma co trenować, tu trzeba dzwonić. Leeds było już jedną nogą w Championship, jednak ostatecznie, zostaje w Premier League. A żeby jednak zostać tu na dłużej niż tylko trzy sezony, trzeba dokonać małej rewolucji. Chociaż ostatecznie może ona przybrać ogromne rozmiary, ponieważ w trakcie minionych rozgrywek niejednokrotnie okazywało się, że na Elland Road po prostu nie ma kim grać. Pawie potrzebują kilku jakościowych zawodników, a przede wszystkim szerokiej i wyrównanej kadry. Jesse Marsch jest w stanie to poukładać, jednak musi mieć w kim wybierać. Na Brendenie Aaronsonie skończyć się nie może, zwłaszcza jeżeli z klubem pożegnają się Raphinha i Kalvin Phillips.

Leicester: polityka “zdrowych wstrząsów”

O planach transferowych Leicester na zbliżające się okienko wszystko powie wam Brendan Rodgers:

Jesteśmy wyjątkowo skoncentrowani na lecie, jeśli chodzi o poprawę składu. Powiedziałem, że wymaga to “zdrowych wstrząsów”, które większość klubów zawsze robi w tym okresie. Oczywiście chcemy zachować swoich kluczowych graczy, ale chcemy także dodać jakość. Nie mamy masy pieniędzy, ale zamierzamy sprowadzić graczy, którzy są gotowi dostosować się do tego, jak chcemy pracować”.

Czyli wiemy wszystko. I nic. Lisy chętnie pozbyłyby się Vestergaarda i Soyuncu, którzy nie prezentują poziomu godnego Premier League, co oznacza konieczność pozyskania środkowego obrońcy. Ponadto, jeżeli ktoś zdoła wyciągnąć Tielemansa z King Power Stadium, przyda się środkowy pomocnik. Ograniczone finanse nie pozwalają na zbyt wiele, dlatego wszystko zależy od tego, kto pożegna się z jednokrotnymi mistrzami Anglii.

Komentarze