Piłkarze OSC Lille
Piłkarze OSC Lille Pressfocus

Świetna seria Lille trwa. Mastify nadal na czele Ligue 1

Przed hitowym starciem 26. kolejki Ligue 1 obejrzeliśmy jeszcze rywalizację FC Lorient z OSC Lille. Worek z bramkami na dobre rozwiązał się przed przerwą. Trzeba przyznać, że Mastify są w znakomitej dyspozycji. Podopieczni Pélissiera nie rezygnują z walki o mistrzostwo i nadal kontynuują świetną serię meczów bez porażki. Goście dołożyli kolejną cegiełkę w drodze po puchar, pewnie wygrywając 4:1 (2:1).

Sporo emocji do przerwy

W pierwszych minutach byliśmy świadkami otwartego meczu. Obie drużyny miały swoje okazje, jednak po upływie kwadransa gospodarze zostali zepchnięci do głębokiej defensywy. Mastify złapały wiatr w żagle i za wszelką cenę chciały objąć prowadzenie na Stade du Moustoir. Szczęśliwie udało im się to osiągnąć już w 21. minucie. Wynik spotkania otworzyło samobójcze trafienie Gravillona. Obrońca Lorient został przypadkowo trafiony piłką podczas zamieszania w polu karnym. Trzeba przyznać, że 23-latek robił co mógł, aby uratować swój zespół przed stratą bramki. Natomiast Morszczuki w cale nie zrezygnowały z walki o korzystny rezultat. Po krótkiej chwili do remisu doprowadził Jerome Hergault, który postawił na siłę i kapitalnym uderzeniem z dystansu pokonał Maignanę. Od tego momentu futbolówka krążyła od bramki do bramki. Na brak emocji nie mogliśmy narzekać. Co ciekawe, tuż przed przerwą Jose Fonte zdobył gola do szatni, dzięki znakomitej postawie w polu karnym przeciwnika. Obrońca Lille dopełnił formalności z bliskiej odległości, pewnie strzelając w lewy dolny róg.

Lille nie rezygnuje z walki o mistrzostwo

W drugiej połowie nadal oglądaliśmy ofensywny futbol. Tym razem, lepszą jakość prezentowali goście. Defensywa Lille była świetnie zorganizowana, przez co gospodarze mieli spore problemy aby realnie zagrozić bramce strzeżonej przez Maignanę. Mastify umiejętnie wykorzystywały każdy wolny skrawek boiska. Po godzinie rywalizacji goście podwyższyli prowadzenie za sprawą Jonathana Ikone. Młody pomocnik zerwał pajęczynę w bramce po pięknym uderzeniu z rzutu wolnego. Ten gol znacząco podciął skrzydła rywalom, którzy nie byli w stanie wrócić do walki o korzystny wynik. W konsekwencji strzelecki festiwal zakończył się dopiero w doliczonym czasie gry. Domagoj Bradaric zapewnił czwarte trafienie swojej ekipie po składnej akcji przed polem karnym Lorient. Ostatecznie Lille odniosło cenne zwycięstwo, które pozwala na dalsze królowanie w Ligue 1.

Komentarze