Czesław Michniewicz: dalej nie wiem, co z jedną pozycją na boisku

Czesław Michniewicz
PressFocus Na zdjęciu: Czesław Michniewicz

– Trzy punkty nie dadzą utrzymania w najwyższej dywizji. Będzie potrzebnych jeszcze kilka. Cieszę się, że wykorzystaliśmy atut własnego boiska, ale musimy mieć świadomość, że ostatni mecz w grupie zagramy na wyjeździe z Walią, która już na pewno wystąpi w optymalnym zestawieniu – powiedział po meczu z ekipą z Wysp (2:1) Czesław Michniewicz.

  • Polska pokonała Walię 2:1 w meczu otwierającym Ligę Narodów 2022
  • Czesław Michniewicz na konferencji mówił o mankamentach w grze Polaków oraz szukaniu rozwiązań
  • Kolejny mecz 8 czerwca. Rywalem będzie Belgia

Czesław Michniewicz… o okazjach bramkowych

Zaliczyliśmy obiecujący początek, szybko mieliśmy sytuację bramkową, po której Piotr Zieliński znalazł się w polu karnym i minimalnie przestrzelił. Trzeba podkreślić, że to była dobra akcja, dobry moment. Potem mieliśmy kolejne okazje: indywidualną akcję Roberta Lewandowskiego i sytuacje po dośrodkowaniach Tymoteusza Puchacza, m.in do Adama Buksy w końcówce pierwszej połowy. Uważam, że w pierwszej połowie powinniśmy strzelić gola, bo ciężko na to pracowaliśmy.

O słabszych momentach

Były też takie momenty, kiedy przeciwnik grający w trochę innym ustawieniu niż my wykorzystywał to, że mieliśmy trzech środkowych pomocników i szybko przegrywali piłkę poprzez szeroko ustawionych stoperów. Musieliśmy przez to korygować nasze ustawienie i w przerwie o tym rozmawialiśmy. Druga połowa zaczęła się dla nas fatalnie, straciliśmy bramkę. Nie widziałem jeszcze tej sytuacji na powtórce i nie wiem, czy Kamil mógł zrobić coś więcej. Musieliśmy zacząć szukać innych rozwiązań.

O szukaniu innych rozwiązań

Stąd też wejście Kuby Kamińskiego i Nicoli Zalewskiego, którzy dobrze czują się w dryblingu i zdobywając przestrzeń z piłką przy nodze. Tymoteusz Puchacz bardzo się starał i kilka razy wychodził na pozycje, co jest na pewno na plus. Musi jednak popracować nad dokładnością, bo kilka jego dośrodkowań powinno zamienić się na bramkę. Kuba Kamiński strzelił gola, jakie można było oglądać w jego wykonaniu w Ekstraklasie. Po jego bramce zmieniliśmy ustawienie, zdjęliśmy z boiska Grześka Krychowiaka. Od wtedy Szymek Żurkowski pełnił za niego rolę defensywnego pomocnika, ale ciągnęło go do przodu. Po bramce 2:1 zawołałem go i powiedziałem, żeby trzymał swoją pozycję.

O tym, z czym kadra miała problemy

Mieliśmy problem z tym, że stoperzy grali bardzo szeroko i przez to mieliśmy do pokonania bardzo duże odcinki podczas pressingu. Założenie było takie, że nasi dwaj nasi napastnicy będą pressować skrajnych albo środkowych obrońców, ale z powodu dużych odległości pojawiał się problem. Z tego powodu Mateusz Klich nie wiedział, czy wyjść do obrońcy, czy na wahadłowym. Analizowaliśmy to na żywo na ławce rezerwowych, wycięliśmy kilka fragmentów wideo, pokazaliśmy je zawodnikom w przerwie i w drugiej połowie wyglądało to już lepiej.

O tym, czy mecz z Walią dał jakieś odpowiedzi pod kątem mundialu

Myślę, że na decyzje w kontekście mistrzostw świata jest za wcześnie. Dowiedziałem się tego, co już wszyscy wiemy, czyli że trzon reprezentacji jest stabilny. Kamil Glik i Jan Bednarek zagrali dobry mecz, myślę, że Grzesiek Krychowiak podobnie. Cieszy mnie przede wszystkim postawa Piotrka Zielińskiego. To jest jego granie. On lubi grać, gdy jest tłok. On tak szybko się obraca, że czasem ma się wrażenie, że kolany wypadną mu z zawiasów. Ale to wszystko wiedzieliśmy już wcześniej. Dalej nie wiadomo, co z lewą stroną. Musimy się nad tym zastanawiać. Dzisiaj szansę dostał Puchacz, myślę, że w kolejnych dostaną inni, bo mamy tutaj deficyt. Wiemy, że Bartek Bereszyński jest alternatywą na prawej stronie, będzie rywalizował z Mattym Cashem. Swoje minuty dostanie też Tomek Kędziora. Wiemy, że Szymek Żurkowski może ożywić grę, bo to zawodnik, który dużo biega. Adam Buksa też potwierdził, że możemy na niego liczyć. Rywalizować z Robertem nie będzie, ale może być dla niego wsparciem, jeśli chodzi o dwójkę napastników. Kilka odpowiedzi mamy, ale nie są ostateczne.

O tym, dlaczego tak długo nie zmieniał Tymoteusza Puchacza

Chcieliśmy, żeby Tymek się pokazał. To jego pierwszy mecz w mojej reprezentacji. Wiedzieliśmy, że ma troszeczkę problemów z dośrodkowaniami. Można nawet powiedzieć, że dużo problemów. Ale plus jest też taki, że ma okazję do ich wykonywania. Musi doskonalić ten element, musi nad nim pracować, bo to samo nie przyjdzie. Napastnicy często wykonywali fantastyczny ruch, byli w polu karnym pięć metrów od bramki, a piłka ich mijała albo zatrzymywała się na obrońcy. Na ławce był Kamil Pestka, ale myślę, że to nie był dobry moment na debiut, bo goniliśmy wynik. Woleliśmy wprowadzić zawodnika innego typu, takiego jak Nicola Zalewski.

Komentarze