Ilkay Gundogan
Ilkay Gundogan fot. PressFocus

LM: Udany początek City. Rewelacyjny gol Gundogana!

Piłkarze Manchesteru City odnieśli zasłużone zwycięstwo w spotkaniu z FC Porto. Goście prowadzili niespodziewanie 1:0, ale w dalszej części meczu zagrali dużo lepiej i ostatecznie triumfowali 3:1.

Czytaj dalej…

Misja zwycięstwo – taki cel miał Manchester City, który podejmował na Etihad Stadium FC Porto. Portugalczycy to znana i uznana marka w Europie, ale faworyt mógł być tylko jeden. Obywatele chcieli udanie rozpocząć nową edycję Champions League i dać sygnał, że zamierzają się liczyć w walce o końcowe zwycięstwo.

Nieodrobione zadanie domowe

Dla nikogo nie jest niespodzianką, że Manchester City od początku tego meczu dominował znacząco w posiadaniu piłki. Obywatele grali w swoim stylu, czyli cierpliwie rozgrywali akcję w ten sposób próbując stworzyć sobie okazję na zdobycie bramki. Taka gra wymaga zachowania odpowiedniej koncentracji i dużej dokładności podań. Niestety dla gospodarzy Ruben Dias miał problem z tymi elementami i w rezultacie popełnił prosty niewymuszony błąd. Jego konsekwencje były bolesne, ponieważ Porto przechwyciło piłkę, którą otrzymał Luis Diaz. Kolumbijczyk ruszył z indywidualną akcją i z łatwością minął rywali, dzięki czemu zszedł na prawą stronę i znalazł sobie miejsce do oddania strzału. Następnie uderzył precyzyjnie w kierunku dalszego lewego słupka i w 14. minucie dał swoje drużynie prowadzenie.

Niezawodny Kun

Goście cieszyli się prowadzeniem przez około siedem minut, gdyż sami nie ustrzegli się błędów w defensywie. Pepe nastąpił na stopę Raheema Sterlinga oraz przewrócił go swoim ciałem. Sędzia Andris Treimanis dostrzegł to i wskazał na wapno. Sytuacja ta była analizowana przez system VAR dość długo, ale pierwotny werdykt nie został zmieniony. Do piłki podszedł Sergio Aguero, który uderzył w lewy dolny róg bramki, ale Agustin Marchesin wyczuł jego intencje i dotknął futbolówki, choć ostatecznie nie dał rady jej zatrzymać. W kolejnych kilkunastu minutach na boisku było więcej walki niż gry. Nazwiska graczy City zapisywane były nie w rubryce strzelców, a notesie arbitra za popełnione przewinienia. Do przerwy było, więc 1:1.

Strzał idealny

W drugiej połowie zespół Pepa Guardioli ponownie wrócił do dłuższego rozgrywania piłki, ale teraz robił to szybciej i mniej przewidywalnie. Dzięki temu Porto było bardzo często bezradne i nie mogło nic z tym zrobić. Lepsza gra i napór na przeciwnika przełożył się także na odzyskanie prowadzenia. W 67. minucie Ilkay Gundogan był faulowany przez rywala, a sędzia podyktował rzut wolny. Stały fragment gry chciał wykonać Riyad Mahrez, ale Niemiec postawił na swoim i uczynił bardzo dobrze, ponieważ strzelił kapitalnego gola. Piłka po jego uderzeniu idealnie wpadła w lewy róg bramki poza zasięgiem bramkarza.

W 73. minucie gospodarze wygrywali już 3:1, a bramkę zapewniła młodzież. Phil Foden zagrał do wbiegającego w pole karne Ferrana Torresa, który zszedł na prawą noga i uderzył precyzyjnie przy prawym słupku. Jak się później okazało był to ostatni gol w tym meczu, który zakończył się zasłużoną wygrana Manchesteru City.

Komentarze