LM: Kosmiczny mecz w Paryżu! Bayern nie obroni trofeum

Bayern Monachium - Paris Saint-Germain
Bayern Monachium - Paris Saint-Germain Pressfocus

Bayern Monachium między innymi bez kontuzjowanego Roberta Lewandowskiego robił wszystko, aby odwrócić losy dwumeczu i awansować do półfinału Ligi Mistrzów. PSG zaprezentowało się jednak z dobrej strony i mimo porażki 0:1 w Paryżu, awansowało do kolejnego etapu, gdzie zmierzy się z Borussią Dortmund lub Manchesterem City.

Pierwsze ćwierćfinałowe starcie w Lidze Mistrzów między Bayernem i PSG było wybitne. Wtorkowy rewanż na Parc des Princes zapowiadał się równie interesująco. Paryżanie wygrali na wyjeździe 3:2, więc znaleźli się na dobrej drodze do najlepszej czwórki klubów w Europie. Monachijczycy przystępowali do tej potyczki niezwykle osłabieni kadrowo, ale zamierzali zrobić wszystko, aby odwrócić losy dwumeczu.

Los oddał Bayernowi to co zabrał w Monachium

PSG już w trzeciej minucie mogło wyprowadzić cios. Neymar uruchomił wbiegającego w pole karne Kyliana Mbappe, który przymierzył w kierunku dalszego słupka, ale niecelnie. Francuz był tego wieczoru bardzo aktywny, wygrywał mnóstwo pojedynków jeden na jeden i regularnie stwarzał zagrożenie w szesnastce oponenta.

Bayern próbował grać tak jak w pierwszym meczu ćwierćfinałowym. Stosował wysoki pressing, utrzymywał się dłużej przy piłce, a także atakował głównie bocznymi sektorami boiska. Raził jednak brakiem precyzji w kluczowych momentach, na co wpłynęła dobrze dysponowana defensywa gospodarzy.

W pierwszej połowie show na Parc des Princes zdecydowanie skradł Neymar, który pierwszą groźną akcję miał w 28. minucie. Wówczas zbliżył się do pola karnego, ale jego strzał obronił Manuel Neuer. Niemiecki goalkeeper wygrał pojedynek z Brazylijczykiem również sześć minut później, gdy obronił piłkę zmierzającą w prawy róg bramki. Za trzecim razem Neymar miał pecha, ponieważ przymierzył w słupek.

Zespół Hansiego Flicka miał stosunkowo mało okazji strzeleckich. W 40. minucie objął jednak prowadzenie. Thomas Mueller odegrał do Davida Alaby, a ten uderzył na bramkę strzeżoną przez Keylora Navasa. Futbolówka po interwencji Kostarykanina trafiła do Erica Maxima Choupo-Motinga, który wpisał się na listę strzelców po mocnym i precyzyjnym uderzeniu piłki głową. Jeszcze przed przerwą kolejną szansę na gola miał Alaba, ale tym razem Navas nie dał się pokonać.

Jeden gol może zmienić wszystko

Pierwsze 45 minut rozgrywane było w nadzwyczaj intensywnym tempie. Oderwanie wzroku od ekranu groziło przegapieniem gola, bądź kapitalnego zagrania. Niestety miało to również negatywne skutki, ponieważ kwadrans przerwy nie wystarczył piłkarzom do odpowiedniej regeneracji. Zawodnicy obu drużyn stworzyli wyraźnie mniej sytuacji strzeleckich. Grający w okrojonym składzie Bayern przeważał w posiadaniu piłki, ale miał problem z jej zagospodarowaniem. Hansi Flick chętnie zareagowałby roszadami personalnymi, lecz na ławce rezerwowych nie było piłkarza będącego w stanie dać tak potrzebny Bawarczykom impuls. Szansę występu dostał Jamal Musiala, który nie wyróżnił się niczym szczególnym.

W dwumeczu było 3:3, ale trzy bramki zdobyte na wyjeździe premiowały awansem francuski zespół, który wraz z upływem czasu grał coraz bardziej defensywnie i koncentrował się przede wszystkim na bronieniu dostępu do własnej szesnastki. Podopieczni Mauricio Pochettino zrealizowali założenia taktyczne na ostatnie minuty i awansowali do półfinału Ligi Mistrzów, gdzie zmierzą się Borussią Dortmund albo Manchesterem City. Rewanż zaplanowano na środę (14 kwietnia). Zapowiedź tej konfrontacji przeczytacie tutaj.

Komentarze