Spartak – Leicester: kapitalne widowisko w Moskwie. Grad goli i wielkie emocje do samego końca

Kacper Schmaichel
Pressfocus Na zdjęciu: Kacper Schmaichel

Trzeba przyznać, że niewielu z nas spodziewało się takiego widowiska w Moskwie. Spartak zaczął agresywnie. Gospodarze dość szybko objęli prowadzenie. Tymczasem Leicester potrzebowało większej ilości czasu na wrzucenie szóstego biegu. W pewnej chwili Lisy przegrywały nawet dwoma golami. Jednak Patson Daka uratował z opałów swoją drużynę i dzięki czterem trafieniom, zapewnił wyspiarzom tak potrzebny komplet punktów 4:3 (1:2).

Wielkie emocje już w pierwszej połowie

Pierwszej połowie meczu towarzyszyły opady śniegu. Pomimo mało sprzyjającej aury, piłkarze zaprezentowali nam dość interesujący spektakl. Świetnie rozpoczął się mecz dla Spartaka. Gospodarzom wystarczyło 660 sekund, aby objąć prowadzenie. Aleksander Sobolev w pewnym momencie spróbował swoich sił na skraju pola karnego. Rosjanin oddał strzał z niewygodnej pozycji, ale piłka po drodze musnęła jednego z obrońców i wpadła do siatki tuż obok prawego słupka.

Lisy przespały jednak moment szybkiej reakcji na wydarzenia boiskowe. Z upływem czasu tempo spotkania zwolniło, ale kilka chwil przed przerwą znów zobaczyliśmy gole. Najpierw kolejnego gola dla Spartaka strzelił Jordan Larsson, który przytomnie wykorzystał zagranie Mosesa, gdy ten zobaczył niepilnowanego kolegę kilka metrów przed bramką rywala.

Ten moment na dobre przebudził ekipę z Premier League. Zaraz potem Patson Daka zdobył trafienie kontaktowe. Zawodnik Leicester umieścił piłkę w prawnym dolnym rogu, wskrzeszając nadzieję na korzystny rezultat końcowy.

Przebłysk Daki zapewnił Lisom komplet punktów

Natomiast druga połowa należała już jedynie do wyspiarzy. Po raz kolejny moskiewskim kibicom przypomniał się Patson Daka. Młody napastnik tym razem zgubił krycie defensorów, ruszył do centry w pole karne i z bliskiej odległości pokonał golkipera.

Spartak opadł z sił, co brutalnie wykorzystały Lisy. Wkrótce nawet mogliśmy odczuć, że gospodarze wyglądają na załamanych. Zaczęły pojawiać się proste błędy, które finalnie sprowokowały lawinę nieszczęść. Jeszcze przed upływem godziny, Patson Daka dryblingiem przedarł się przez defensorów, wyszedł sam na sam i w ostatniej chwili uderzył w sam środek bramki, wyprowadzając swoją drużynę na zasłużone prowadzenie.

Co więcej, Patson Daka wpisał się po raz kolejny na listę strzelców w 79. minucie. Zambijczyk bez przyjęcia oddał strzał, po którym futbolówka wleciała do bramki obok lewego słupka. Dodatkowo nie był to koniec strzeleckiego festiwalu. Kilka minut przed końcem regulaminowego czasu gry, Aleksander Sobolev ustrzelił dublet. Snajper na wślizgu zakończył składną akcję całego zespołu, zapewniając tym samym niesamowitą końcówkę kibicom zgromadzonych na stadionie

Finalnie więcej goli już nie zobaczyliśmy. Taki scenariusz oznacza, że Legia pozostanie na fotelu lidera, nawet w przypadku porażki z Napoli. Z kolei Leicester awansowało na drugą lokatę w grupie C.

Komentarze