Alexandre Lacazette
Alexandre Lacazette PressFocus

Pogrom w Londynie, Norwegowie krok od awansu

Piłkarze Arsenalu w czwartkowy wieczór kolejny raz udowodnili, że czują się znakomicie w Lidze Europy. Londyńczycy tym razem triumfowali na Emirates Stadium z Rapidem Wiedeń 4:1. Niespodzianki nie było również w Norwegii, gdzie Molde pokonało u siebie 3:1 Dundlak. Tym samym gospodarze mocno zbliżyli się do znalezienia się w 1/16 finału Europe League.

Czytaj dalej…

Arsenal FC – Rapid Wiedeń

W czterech meczach Ligi Europy Kanonierzy zdobyli komplet dwunastu punktów, dzięki czemu są pewni awansu do fazy pucharowej. O udział w 1/16 finału wciąż walczą zawodnicy z Wiednia, którzy przyjechali na Emirates Stadium sprawić niespodziankę.

O tym, że Arsenal w Premier League i Lidze Europy to kompletnie dwie inne drużyny, kibice przekonali się ponownie w dziesiątej minucie. Wtedy Alexandre Lacazette ruszył z akcją i podjął odważną decyzję o strzale z ponad dwudziestu metrów. Okazało się to rewelacyjnym pomysłem, ponieważ Francuz uderzył fenomenalnie w prawy róg bramki. Richard Strebinger był bezradny i mógł właściwie tylko pogratulować strzelcowi.

Ledwie osiem minut później na tablicy wyników było już 2:0. Z rzutu rożnego w szesnastkę zagrał Reiss Nelson, a od krycia rywala uwolnił się Pablo Mari. Hiszpan miał dużo wolnego miejsca i uderzeniem głową w prawy dolny róg bramki trafi do siatki.

Arsenal zdominował przeciwnika w pierwszej połowie, ale nie zatrzymał się i dążył do strzelenia kolejnego gola. To udało się w 44. minucie, gdy Eddie Nketiah otrzymał podanie od Nelsona, ale pomylił się z bliskiej odległości. Przy dobitce i uderzeniu głową w prawy róg był jednak bezbłędny.

Drugiej 45 minut rozpoczęło się świetnie dla Rapidu, który chwilę po wznowieniu gry trafił na 1:3. Musiał się jednak mocno postarać, ponieważ kilka razy kapitalnie interweniował Runar Alex Runarsson. Przy strzale Koya Kitagawy w lewy dolny róg bramki Islandczyk był już bezradny.

Ostatnie słowo należało jednak do Arsenalu, który w 66. minucie strzelił czwartego gola. Ainsley Maitland-Niles zagrał do niepilnowanego w polu karnym kolegi. Był nim Emile Smith Rowe, który z bliskiej odległości pewnie pokonał bramkarza. Tym samym Kanonierzy triumfowali 4:1.

Molde FK – Dundalk FC

Wskazanie faworyta w starciu rozgrywanym na Aker Stadion nie było trudnym zadaniem. Molde wałczyło o awans do fazy grupowej Ligi Europy, więc dla nich zwycięstwo w ten czwartkowy wieczór to obowiązek.

Od samego początku spotkanie to wyglądało tak, jak się tego spodziewaliśmy. Molde zdominowało rywala w posiadaniu piłki i było wyraźnie lepsze. Bezbramkowy remis utrzymywał się do trzydziestej minuty. Wtedy gospodarze objęli prowadzenie za sprawą Magnusa Wolffa Eikrema, który wykorzystał podanie Birka Risa. Norweg wygrał pojedynek w powietrzu z rywalem i uderzeniem głową w prawy róg bramki wpisał się na listę strzelców.

Druga bramka dla norweskiego zespołu w 41. minucie padła niemal identycznie, jak pierwsza. Znów dośrodkowywał Ris, a tym razem głową próbował Ohi Omoijuanfo, który nie pomylił się i pewnie pokonał bramkarza. Molde było bardzo aktywne, więc Dundalk przegrywało tylko 0:2.

Gospodarze po przerwie nie zmieniło ofensywnego stylu gry i konsekwentnie powiększało przewagę. W 67. minucie na tablicy wyników było 3:0. Eikrem zagrał z rzutu rożnego na pole karne, a tam bardzo dobrze zachował się Martin Ellingsen, który, a jakże, po strzale głową trafił do siatki.

Dudalk w piątej minucie doliczonego czasu gry zdołało strzelić honorowego gola. Sean Gannon podał do ustawionego przed polem karnym Jordana Floresa. Anglik przyjął futbolówkę i znakomicie uderzył ją w lewy górny róg bramki. To był ostatni gol w tym meczu, ale za to bardzo widowiskowy.

Komentarze