LE: pokaz siły Kanonierów. Slavia na kolanach

Bukayo Saka
Bukayo Saka Pressfocus

Mało kto spodziewał się po piłkarzach Mikela Artety takiej siły rażenia w ofensywie. Rewanżowy ćwierćfinał pomiędzy Slavią i Arsenalem padł łupem Kanonierów 4:0 (3:0). Londyńska drużyna zaprezentowała wyższą jakość piłkarską i zasłużenie awansowała do kolejnej rundy, gdzie powalczy o przepustkę do wielkiego finału z Villarreal.

VAR tylko rozwścieczył Kanonierów

Wraz z pierwszym gwizdkiem, Arsenal zepchnął rywali do głębokiej defensywy. Tymczasem gospodarze dzielnie odpierali każdy atak. Początkowo można było odnieść wrażenie, że piłkarze Slavii mają wszystko pod kontrolą. Kiedy na zegarze wybił kwadrans, Emile Smith Rowe dopadł do odbitej futbolówki, a później wpakował ją do siatki. Radość ekipy z Londynu trwała jednak krótko. Do akcji wkroczył VAR, który zatrzymał spotkanie na dobrych kilka minut. Sędziowie asystenci przeanalizowali nagrania i zauważyli minimalnie złamaną linię spalonego przez Anglika.

Siedem minut, które wstrząsnęły Pragą

Mecz wystartował od początku. Mikel Arteta dał do zrozumienia swoim podopiecznym, że nic się nie stało i nadal trzeba być skupionym na strzeleniu gola. Nieoczekiwanie już kilkadziesiąt sekund po nieuznanym trafieniu, Arsenal objął prowadzenie. Tym razem Nicolas Pepe ze stoickim spokojem uderzył nie do obrony w lewy dolny róg. Wszystko odbyło się zgodnie z przepisami, a co więcej nie był to koniec strzeleckich emocji. Po 21. minutach Cuneyt Cakir zauważył przewinienie na zawodniku gości w polu karnym Slavii. W konsekwencji Turek bez większego namysłu wskazał na wapno. Na 11. metrze stanął Alexandre Lacazette, który szczęśliwie zmieścił futbolówkę tuż obok prawego słupka. Wówczas Kanonierzy poczuli wielką ulgę, czego nie można było powiedzieć o Czerwono-białych.

Zaledwie po 180 sekundach na listę strzelców wpisał się Bukayo Saka. Wychowanek londyńskiego zespołu w swoim stylu zbiegł z prawej flanki, zwiódł kilku obrońców i oddał płaski strzał w prawy dolny róg. Golkiper nawet nie zareagował. Po prostu nie miał najmniejszych szans, żeby uchronić swój zespół przed katastrofą.

Arsenal wykonał zadanie i awansował do półfinału

Po przerwie Arsenal oddał inicjatywę Slavii. Kanonierzy mieli korzystny rezultat, który chcieli utrzymać do końca za wszelką cenę. Natomiast Czerwono-biali robili wszystko, co w ich mocy, aby zakończyć te spotkanie chociaż z jednym golem na koncie.

Niespodziewanie końcówka należała już tylko do zawodników Artety. Lacazette w 77. minucie zabawił się z dwoma obrońcami, zyskał trochę wolnego miejsca i z wielkim impetem wpakował piłkę do bramki z kilku metrów. Od tego momentu w Pradze nie padło więcej goli. Arsenal wciąż zachowuje szansę na puchar, a przy okazji nadal może wywalczyć bezpośredni awans do Ligi Mistrzów.

Komentarze

Na temat “LE: pokaz siły Kanonierów. Slavia na kolanach