Andrej Kramaric
Andrej Kramaric PressFocus

LE: Festiwal goli na PreZero Arena

Nie było niespodzianki w ostatniej kolejce grupy L. Swoje mecze zgodnie z planem wygrali faworyci. Hoffenheim pokonało 4:1 u siebie Gent. Bezbramkowym remisem zakończył się natomiast mecz Slovanu z Crveną.

TSG 1899 Hoffenheim – KAA Gent

Zdecydowanym faworytem spotkania na PreZero Arena byli piłkarze Hoffenheim, ale nie można się temu wcale dziwić. Drużyna z Niemiec miała przed tym spotkaniem na koncie trzynaście oczek oraz zapewniony udział w dalszej fazie Ligi Europy. Z kolei Gent przegrał w tej edycji wszystkie mecze.

Po zawodnikach Gent można było oczekiwać, że chociaż w ostatniej kolejce podejmą rękawicę i stoczą w miarę wyrównany bój. To było jednak dla nich zbyt dużo, ponieważ Hoffenheim od początku miało widoczną przewagę. W 21. minucie została ona udokumentowana golem na 1:0. Jego autorem był Maximilian Beier, który uderzeniem głową pokonał bramkarza, chociaż leciała ona w środek siatki. Pięć minut później gospodarze wygrywali 2:0. Po podaniu Dennisa Geigera w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Robert Skov. Duńczyk zachował zimną krew i podwyższył prowadzenie.

W pierwszej połowie wynik otworzył Beier, który dokonał tego ponownie po przerwie. Niemiec otrzymał podanie od Marco Johna, minął obrońców i przymierzył dobrze w okolice lewego słupka. Bardzo aktywny tego wieczoru Beier asystował przy czwartym golu. Strzelił go Andrej Kramaric, który ruszył z akcją i trafił do siatki uderzając w lewy róg bramki.  Gent stać było tylko na gola honorowego w 81. minucie. Wtedy Nurio Fortuna dość szczęśliwie otrzymał piłkę w szesnastce i uderzył celnie w okolice lewego słupka. Tym samym Hoffenheim triumfowało 4:1.

Slovan Liberec – FK Crvena zvezda

Tylko i aż pożegnalny triumf – o to walczyli w czwartkowy wieczór zawodnicy Slovanu w starciu z Crveną. Drużyna z Serbii była już pewna awansu do 1/16 finału Ligi Europy, ale nie zamierzała odpuszczać tego spotkania.

Piłkarze z Liberca mogli rozpocząć czwartkowy mecz bardzo dobrze, bo od objęcia prowadzenia, a mieli na to kilka niezłych okazji. Szczególnie wyróżniał się Jhon Mosquera, który uderzył w polu karnym nad poprzeczką. W 34. minucie Kolumbijczyk mógł się zrehabilitować, gdy z nieco większej odległości uderzył niemal identycznie, jak wcześniej. Slovan mógł strzelić również po rzucie wolnym, ale próbę Kamso Mary zatrzymał Milan Borjan. Do przerwy nie oglądaliśmy, więc goli.

W drugiej połowie Crvena była już bardziej aktywna. W rezultacie goście mogli strzelić na 1:0, ale źle akcje kończył Mirko Ivanic. Najpierw przymierzył w środek bramki, a później daleko obok lewego słupka. Mimo jeszcze kilku okazji z obu stron, mecz zakończył się wynikiem 0:0.

Komentarze